2018-12-02

Ryjek 2018: Piotr Bałtroczyk i Przyjaciele. Zabawa na całego!

0

Popularny komik i konferansjer zaprezentował autorski program komediowy. W misji rozbawiania publiczności wsparli go goście specjalni, których zaprosił twórca: Kabaret Młodych Panów, Ani Mru-Mru, stand-uper Łukasz „Lotek” Lodkowski, a także związani z muzyką Maciej Maleńczuk i Sławomir Uniatowski. I to wcale nie koniec niespodzianek, które przygotował dla publiczności Piotr Bałtroczyk.

Legenda polskiej sceny estradowej w formie! Piotr Bałtroczyk rozpoczął od monologu, w którym zgrabnie się przedstawił, a przede wszystkim zaprezentował kilka próbek swojego błyskotliwego poczucia humoru. Tego po prostu trzeba posłuchać!

Ani Mru-Mru, czyli pierwsi goście tego wieczoru, rozpoczęli od tego, co wszystkim Polakom doskonale znane, czyli od… nałogów. W poradni spotykają się alkoholik, hazardzista i seksoholik. - Każdy powinien znaleźć w sobie jakieś uzależnienie i powinien z nim walczyć - twierdzi alkoholik. - A ja z kobietami nie walczę - odpowiada seksoholik. Koniec końców okazało się, że terapii im wcale nie trzeba, bo tak od zdania do zdania panowie sobie pomogli i wpletli w to wszystko sprytnie wątek, który świetnie rymuje się z filmem „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

W przerwie między gośćmi Marcina Wójcika wziął na swoiste przesłuchanie gospodarz wieczoru. Piotr Bałtroczyk wyciągnął z niego najciekawsze wpadki sceniczne (choćby ta, kiedy ściągnięto go za nogi ze sceny!), a następnie poprosił go o zapowiedzenie kolejnej gwiazdy - Macieja Maleńczuka.

Znakomity wokalista wykonał jeden ze swoich hitów „Gdzie są przyjaciele moi”. Następnie opowiedział anegdotę o tym, jak zrobił dość niespodziewaną dla siebie karierę w zakładach karnych, gdzie jedną z ulubionych piosenek zamawianych na życzenie jest „Ostatnia nocka”.

A jako puenta wybrzmiał oczywiście rzeczony utwór. Wokalista uciął sobie także pogawędkę z gospodarzem, który po internetowym researchu dowiedział się, jakim to „skandalistą” jest Maciej Maleńczuk. I posiadając tę wiedzę, starał się od niego dowiedzieć, jak z klasą rozstać się z kobietą. Muzyk odesłał jednak satyryka do ojca Rydzyka, który ponoć wkrótce ma kształcić „dobre żony” w swojej szkole.

Piotr Bałtroczyk znów za mikrofonem, sypnął kilkoma żartami i celnymi uwagami, a następnie zapowiedział kolejnych znakomitych gości tego wieczoru - Kabaret Młodych Panów

- Ja się boję, że on nas zdradził i poszedł do urzędu pracy - mówi rozżalony żul do żula. Na szczęście okazuje się, że poszedł tam tylko dlatego, że mają toaletę za darmo. A że wrócił, to chłopcy mogli sobie pozwolić na drugie śniadanie. Oczywiście w płynie! A do śniadania zawsze miło pośpiewać. Najlepiej o tym, jak to źle tym, którzy muszą pracować i jak wspaniale można się ustawić dzięki zapomogom takim jak Melina+. Na szczęście jest pogotowie bezrobotnych! Wesołe jest życie pijaczka!

Na scenie pojawił się także „młody spychacz”, jak nazwał go Piotr Bałtroczyk, który dorzucił także jakże wymowną uwagę, że - Każdy ma swojego Andrusa. Nowym talentem wprowadzonym na scenę okazał się jeden z czołowych polskich stand-uperów Łukasz „Lotek” Lodkowski. Po kilku fragmentach ze swojego programu komik stanął w improwizacyjne szranki z gospodarzem wieczoru, Piotrem Bałtroczykiem. Nie da się ukryć, że stary wyjadacz estrady ma nosa i potrafi dostrzec sceniczny potencjał u nowicjusza. Takiego pojedynku polska scena komediowa jeszcze nie widziała.

Jak się robi w Polsce talent show? To najlepiej wie Kabaret Młodych Panów, który przeprowadza casting. A specjaliści od takich castingów zdają sobie sprawę z tego, że talent nic nie znaczy. Sprzedają się tylko dramatyczne historie. Umiesz śpiewać? Źle. Ojciec alkoholik, przepijał wszystkie pieniądze, spalił dom i masz depresję? Dobrze, dobrze, są szanse na zwycięstwo. Bo ludzie nie chcą widzieć, że ktoś ma od nich lepiej. Proszę państwa, to właśnie o to chodzi w show biznesie!

Sławomir Uniatowski również przyjął zaproszenie Piotra Bałtroczyka. Po kilku wspomnieniach burzliwej młodości i wyjaśnieniu, dlaczego tak długo trzeba było czekać na jego debiutancką płytę, wokalista wykonał swój przebój „Honolulu”. Było się do czego pobujać, oj było.

Na scenę wrócił także Maciej Maleńczuk, lecz tym razem w roli komediowej, a nie muzycznej. Wcielił się w najbogatszego człowieka świata. Razem z nim wystąpił Marcin Wójcik z kabaretu Ani Mru-Mru, który odegrał odwiedzającego go Romka Abramowicza. Podczas ten krótkiej wizyty błyskotliwy wynalazca wyjawił, jak zrelaksować się u fryzjera, u którego nie ma podpórki pod głowę, a także wyjaśnił, na czym polega paradoks podróży i jak sobie z nim radzić. Czy bogacz wspomógł go finansowo?

Na koniec Piotr Bałtroczyk wspomniał po raz kolejny nieodżałowanego przyjaciela i artystę Zbigniewa Wodeckiego, którego życie roiło się wręcz od zabawnych anegdot. Okazało się także, że niezrównanym interpretatorem jego piosenek jest Sławomir Uniatowski, który swoim wykonaniem utworu „Lubię wracać tam, gdzie byłem” złożył wspaniały hołd jednemu z najznakomitszych polskich wokalistów.

Oglądaj w IPLA.TV: Ryjek 2018: Piotr Bałtroczyk i Przyjaciele

Zobacz także:
„Kazik sam w domu” według kabaretu Neo-Nówka. Ale ubaw!
23. Rybnicka Jesień Kabaretowa - Ryjek 2018. Tak było!
Utalentowany „Kabaret na żywo według Paranienormalnych”
Staropolski „Kabaret na żywo według Paranienormalnych”
Najzdrowszy „Kabaret na żywo według Paranienormalnych”
„Kabaret na żywo według Paranienormalnych”: TV Polak
Spocznij! Oto „Kabaret na żywo według Paranienormalnych”

Komentarze
© Polsat 2018