2026-04-17

„Farma” - edycja 5, odcinek 45: Bagno kogoś wciągnąć musiało

Czasami można dać z siebie wszystko, a i tak poczuć dojmującą gorycz przegranej. Do pojedynków trudno się przygotować, bo nigdy nie wiadomo, co kogo czeka. A czy da się zabiegać o głosy farmerów, gdy są po drugiej stronie barykady? Bolesne pożegnanie stało się faktem. „Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Wyśpiewali co trzeba

Po przesłuchaniach, które odbyły się na farmie, wiele się wyjaśniło. Nowi uczestnicy zadali całą serię pytań starym, a sytuacja wewnątrz sojuszy nieco się zmieniła. Najważniejsze jednak było, że nadchodził pojedynek, a w nim mieli wziąć udział „Janosik”, Paulina, Karolina i Dominika.

Woda siły doda?

Farmerzy o poranku wzięli się do pracy solidarnie - starzy i nowi. Niebawem dowiedzieli się, jakie czeka ich wyzwanie, bo do gospodarstwa weszła Marcelina Zawadzka. - Tylko jedno z was dopłynie do bezpieczeństwa - wyjaśniła czwórce mającej brać udział w pojedynku. Na dźwięk dzwonka winni byli pojedynczo iść nad rzekę. Zadaniem reszty było pozostawanie w gotowości do głosowania.

Menedżerka na medal

Paulina odczuwała lęk przed wodą, ale na start wybrała się jako pierwsza. - Umiem pływać tam, gdzie mam dno, później łapie mnie panika i już nie umiem, ale będę włóczykijem - powiedziała Marcelinie. Na trasie czekało na uczestniczkę trzynaście czerwonych krążków. Liczyć miała je już po wyjściu z wody. Wygrywa tu osoba, która zbierze wszystkie i uzyska najkrótszy czas.

Uczestniczka przełamała strach i weszła do zamulonej rzeczki. Brodziła w szuwarach i błocie, a za pierwszym razem udało jej się znaleźć dziesięć krążków. Weszła do akwenu raz jeszcze i zgarnęła pozostałe. Padła zmęczona, a Marcelina była pod wyraźnym wrażeniem. - Czerwone krążki to moje medale za pokonaną trasę - zdradziła widzom Paulina.

Emocje buzują

W tym czasie Aksel został wywołany do tablicy przez Olę. Prosiła go o pomoc przy robieniu masła, na co miłośnik sztuk walki zareagował bardzo żywiołowo. - Masz robić sery, to idź robić sery, a nie masło. Ty robisz to, co ci się podoba, a nie to, co masz robić - krzyczał. Ola nie dała się wyprowadzić z równowagi i spokojnie rozmawiała z Henrykiem. Zdradziła mu, że gdyby miała wykonywać jakiekolwiek zadanie z Akselem, to nie można by w tym przypadku liczyć na sukces. - To jest człowiek, który by najchętniej leżał - skwitowała.

Łukasz zauważył tymczasem, że Ola ma bardzo dużo do powiedzenia i być może nieco buntuje Agnieszkę. Podzielił się swoimi spostrzeżeniami z Dominiką i Akselem. - Zaraz się odpalę i nie będzie tak ciekawie, k****, nie? - rzucił sprzedawca z Kudowy-Zdroju. - Ona oczekuje, że będę mu kazał to, co Ola mi tu powie, a ja będę spełniał jej życzenia niczym Aladyn z magicznej lampy. No nie, jesteś nowa i musisz się dostosować do nas, a nie my do ciebie - skomentował Farmer Tygodnia przed kamerą. Napięcie jednak rosło, bo i Agnieszka zaczęła bronić przyjaciółkę, a atakować Aksela. - Jak wiatr zawieje, tak mówicie. Tak jak wam pasuje - powiedziała Łodzianka. Wszystko skończyło się płaczem Oli, a łzy udzieliły się też Agnieszce.

Samokontrola

Druga do akwenu zbliżyła się Dominika. Była nieco zaniepokojona, ale jednocześnie nastawiona bardzo bojowo. W małym ciele krył się wielki duch. - Skup się, skup się! - motywowała samą siebie. Zbierała medaliony, czując bardzo grząski grunt pod nogami. Za pierwszym razem wyciągnęła dwanaście krążków, więc musiała wrócić do rzeki. - Pięknie, jestem z ciebie dumna - skomentowała Marcelina po tym, jak była piłkarka ukończyła zadanie.

Doświadczenie na rzece

Kobiety w pojedynku miały pierwszeństwo, bo do rzeki jako kolejna weszła Karolina. Wystrzeliła niczym z procy, a tempo mówiło samo za siebie. Czasem jednak pospiech może okazać się zgubny. - Niestraszne mi te potoki i wszystkie inne bagna, bo pływam kajakiem, tak że jest moc - zauważyła. Jednak za pierwszym razem zdobyła dwanaście krążków. Trzynasty schował się na samym początku, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Wyczerpana padła na brzegu. - Dumna jestem z ciebie, brawo! - gratulowała Marcelina.

Muliste dno

Ostatni będą pierwszymi? Łukasz na pewno nie miałby nic przeciwko. - Jak chcę wygrać, to muszę ten tor pokonać na raz. Czuję się jak jakiś dzik, jak komandos - przyznał przed konkurencją. Jednak w wodzie miał problemy, być może przez to, że był cięższy niż pozostali. Czuł na sobie też inny ciężar: presji. Walczył z całych sił, choć był bardzo zmęczony. Za pierwszym razem wyciągnął jedenaście krążków, dlatego musiał wrócić do akwenu. Niebawem ponownie pojawił się na mecie, ale miał wątpliwości, czy uzyskał najlepszy czas.

Kamienna twarz

Po powrocie „Janosik” był wypytywany przez pozostałych o to, jak mu poszło. Trzymał ich jednak w niepewności. - Widzę w nich strach i niepokój. O to chodzi - mówił do kamery. Problem w tym, że negatywne myśli nachodziły też jego przyjaciółkę Paulinę. - Jeżeli oni go dzisiaj odrzucą, a ja tu zostanę, to będzie dla mnie najgorszy scenariusz - zwierzyła się Dominice.

Kobieta górą

Ciekawość już za chwilę miała zostać zaspokojona, bo Marcelina Zawadzka zaprosiła wszystkich na Radę Farmy. - Tylko jedno z was będzie bezpieczne, trzy osoby jeszcze dziś trafia pod głosowanie i jedno z was opuści dziś farmę - zaczęła prowadząca. Najgorszy czas (17:05) uzyskała Paulina. Nieco lepiej poszło Dominice (13:32). Na drugim stopniu podium stanął Łukasz (10:22), a zwyciężczynią została Karolina (9:09). To oznaczało, że tylko Dębnianka może być spokojna. Triumf uczciła głośnym okrzykiem. - O to mi chodziło, żeby nie być na łasce sojuszu - wyjawiła widzom. Pozostała trójka konkurentów miała marsowe miny.

- Trzy osoby od nas, a ona wygrywa pojedynek - mówił Łukaszowi i Paulinie Aksel, gdy siedzieli razem na pomoście. Młode Wilki to ewidentnie zagrożony gatunek. Inni poszli w tym czasie głosować. Warto na farmie jednak pamiętać, że los bywa przewrotny.

Sądne chwile

- Dobry wieczór, farmerzy! - to Marcelina Zawadzka i Ilona Krawczyńska przywitały całe grono. Paulina, Łukasz i Dominika otrzymali skrzyneczki, a w środku były kłosy. Złoty oznaczał bezpieczeństwo, a czarny - koniec gry. Szczęście uśmiechnęło się do dziewczyn, a długo panujący Farmer Tygodnia poczuł dojmującą gorycz. Pozbyto się go! Ilona poprosiła Łukasza o napisanie listu pożegnalnego i wskazanie nowego zarządcy gospodarstwa. - Współpraca z wami to była czysta przyjemność, a ty nie rycz - powiedział do wszystkich, wskazując też na Paulinę. - Wolałam to być ja - przyznała przybita przyjaciółka „Janosika”.

Spodziewana vendetta

- „Farma” nauczyła mnie bardzo dużo, jestem dumny, że przetrwałem tyle czasu, ale nie ukrywam, czuję się zawiedziony, przez moje ludzkie zaufanie, zbyt szczere intencje zostałem wymanewrowany i poległem przy tej grze. Oszukali mnie Wikingowie, którzy dali mi słowo i zrobili to perfidnie niczym Agnieszka. Aksel, pomścij mnie z Pauliną, zróbcie im niezły kocioł - powiedział na odchodne widzom.   

Bez pardonu

Na Łukasza głosowali Karolina i Rafał, Agnieszka, Wojtek i Henryk oraz Ola, a na Dominikę tylko Aksel. Paulina czuła się okropnie. - Mam takie wyrzuty sumienia, że przyszłam do kolegi, a kolega odpada - zwierzała się Wikingom. Jednak nie wybrała dobrze. - Żeby nie ty, to by był. To ci powiem, żeby nie wprowadzali innych, to by był. Możesz się czuć winna. Życie - mówił z kamienną twarzą Henryk. I wciąż było mu mało. - I jeszcze ci powiem, mam taki plan, że Aksel jeszcze przed tobą odpadnie, a później ty dopiero - dołożył do pieca. Ola starała się pocieszyć Paulinę, ale Wikingowie byli bezwzględni. Przyjaciółka „Janosika” zapowiadała zemstę.

„Farma” - edycja 5, odcinek 45:

Farma od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat