2020-04-28

Ela Romanowska: Z tego wszystkiego będzie coś dobrego

0

Aktorka w specjalnej rozmowie dla POLSAT.PL zdradza, jak spędza okres izolacji. Elżbieta Romanowska to jedna z najbardziej cenionych i rozpoznawalnych aktorek polskiego show-biznesu. Od wielu lat jest bardzo aktywna zawodowo. Jak odnajduje się w zupełnie nowej rzeczywistości? Za czym tęskni najbardziej i co pozwala jej nie myśleć o obecnej sytuacji? Gwiazda opowiada również o swoich planach zawodowych po zakończeniu pandemii.

- Nikt nie spodziewał się, że świat nagle zwolni, a nawet się zatrzyma. Jak pani odnajduje się w nowej sytuacji?
- Cóż, chyba jak u większości z nas, bywa różnie. Wiele razy marzyłam o wolnym dniu... I teraz mam, nawet nie jeden, a kilka! Cieszę się, że znalazłam czas na domowe obowiązki i nadrobienie różnych zaległości, ale miałam też nadzieję, że szybko uporamy się z wirusem i niedługo wrócimy do „normalności”. Niestety z każdym dniem było coraz gorzej, wizja szybkiego i bezpiecznego powrotu do świata i rzeczywistości, jaką znaliśmy, zaczęła się bardzo szybko oddalać. Pojawił się strach o bliskich, szczególnie tych, którzy są daleko oraz bezradność i frustracja. W rozmowach z koleżankami i kolegami z branży coraz częściej zaczął przewijać się jeden temat: „Czy będziemy mieli do czego wracać? Czy naszym widzom nadal będzie potrzebna taka instytucja, jak teatr?”

- Czyli jest to również dla pani czas refleksji?
- Każda taka sytuacja skłania nas do przemyśleń. Wszyscy musieliśmy się zatrzymać. Na początku myśleliśmy, że tylko na chwilę, że zaraz wszystko wróci do normy. Traktowaliśmy tę sytuację, jak przymusowe urlopy, podczas których będziemy mogli „nadrobić” pewne sprawy. Ale z każdym kolejnym dniem i tygodniem rozumieliśmy, że nic już nie będzie, jak dawniej, że nie prędko wrócimy do teatrów, czy na plany filmowe.

- Perspektywy dla artystów bardzo szybko się zmieniły...
- Często słyszałam wypowiedzi i słowa krytyki w stosunku do każdego, kto ośmielił się głośno zapytać: „Co z nami artystami?”. My nie możemy pracować w domach. Aktor i jego praca dla niektórych zaczęła być wprost zbędna. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Co by wszyscy oglądali, siedząc teraz w domach, gdyby nie seriale, filmy, teatry telewizji, programy rozrywkowe? To wszystko jest odskocznią od tej ponurej rzeczywistości. Pozwala przez chwilę zapomnieć o strachu, zająć głowę czymś innym, by po prostu nie myśleć. Rodzicom, którzy pracują w domach, telewizja pozwala zająć dzieci, żeby mogli w spokoju popracować chociaż przez chwilę. I choć to wszystko nas trochę przybija i jest strach o to, co będzie jutro, nie poddajemy się.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ela Romanowska (@elaromanowska)

- W jaki sposób walczycie o siebie?
- Nie siedzimy z założonymi rękami, bo jesteśmy ludźmi kreatywnymi, którzy tęsknią za swoimi teatralnymi i telewizyjnymi widzami, więc zamiast siedzieć, martwić się i smucić, zaczęliśmy działać. Naszym przekaźnikiem stał się internet i media społecznościowe. Teraz Facebook i Instagram są oknem, przez które zaczęliśmy porozumiewać się z fanami. Instanocki, czytania, live czaty, koncerty, wywiady, to tylko część z licznych inicjatyw, które stworzyli artyści, aby umilić wszystkim ten trudny czas. Ale dosyć marudzenia! Trzeba się przestawić na pozytywne myślenie. Musimy wierzyć, że jeszcze będzie dobrze, że kiedyś otworzą się teatry, do których stęsknieni widzowie będą tłumnie chodzić i wrócimy na plany do ekip i do naszych bohaterów. Do rzeczywistości, którą wszyscy znamy i za którą tak bardzo tęsknimy.

- Jest pani osobą bardzo aktywną zawodowo. Czy brakuje pani grania w serialach, występowania na scenie, jeżdżenia po Polsce?
- Brakuje mi bezpośredniego kontaktu z widzami. Tej cudownej wymiany energii, magii, jaką bez wątpienia posiada w sobie teatr, ale również pracy na planie. Tęsknię za ekipami, z którymi mam przyjemność pracować, aktorami, reżyserami. Za tą wspaniałą atmosferą, naszymi żartami i rozmowami. Na planach zdjęciowych przebywamy ze sobą po kilkanaście godzin dziennie. Jak każdy człowiek miewamy gorsze i lepsze dni, ale wiemy, że możemy na sobie polegać, bo jesteśmy jak jedna wielka rodzina.

- Czy fani zobaczą panią w letnich projektach Polsatu, jak na przykład „Słoneczna Stacja” i ukochanym przez widzów Festiwalu Weselnych Przebojów w Mrągowie?
- Ciężko powiedzieć. Niestety przez obecną sytuację wszystkie tego rodzaju projekty są zawieszone. Jednak z wielką nadzieją w sercu oczekuję na rozwój sytuacji w kraju i wierzę, że zobaczymy się w Mrągowie! Przed pandemią tak miało być, a teraz pozostaje nam czekać.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ela Romanowska (@elaromanowska)

- Znając pani temperament, zapewne nie może się pani doczekać powrotu do normalności i na scenę?
- Oj, bardzo! Już posprzątałam wszystkie szafy i szafeczki. Został tylko balkon (śmiech). To za czym najbardziej tęsknie, to ludzie. Moja rodzina, przyjaciele i widzowie. To właśnie ich brakuje mi najbardziej!

- Czy Rafał Maserak również tęskni za wspólnymi projektami?
- No ja myślę (śmiech). A tak serio, to chyba jego trzeba zapytać.

- Jak spędza pani ten wolny czas?
- Nadrabiam zaległości domowe, bo trochę się ich nazbierało i eksperymentuję z meblami. Stare i zniszczone dostają nowe życie, a żeby się zrelaksować sadzę kwiaty i zioła.

- A jakie aktywności poleca pani swoim fanom w tym trudnym okresie izolacji?
- Na pewno można poświecić się rzeczom, na które normalnie nie miało się czasu. Myślę, że większość domów jest już wysprzątana na wysoki połysk (śmiech). Ci, którzy nie umieli gotować, a zawsze chcieli się tego nauczyć, teraz mają na to czas. Wystarczy odpalić internet, jeśli ktoś chciał zacząć ćwiczyć, bo kiedy jak nie teraz? Tym bardziej że wiele treningów jest dostępnych w sieci za darmo. Można malować, śpiewać i czytać. Przy zachowaniu wszelkich ostrożności również spacerować, jeździć na rowerze, rolkach, czy wrotkach. Majsterkować, przerabiać meble, czytać, nauczyć się szyć, sadzić i przemeblowywać balkony ogrody i tarasy. Za oknami jest już wiosna, przyroda budzi się do życia, wszystko kwitnie, ptaki radośnie śpiewają. To tak jakby natura mówiła nam: „Spokojnie, jeszcze wszystko będzie dobrze”. Może to naiwne myślenie, ale mi pozwala ono przetrwać ten jakże trudny dla nas wszystkich czas.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ela Romanowska (@elaromanowska)

- Jacy będziemy, gdy to wszystko się skończy?
- Nic nie dzieje się bez przyczyny. Może dzięki temu trochę się zatrzymamy, spojrzymy z innej perspektywy. Może z tego wszystkiego wyniknie coś dobrego! Może przyroda się trochę odrodzi, zmienimy swoje myślenie i zaczniemy doceniać to, co mamy i - najważniejsze - kogo mamy obok siebie. Powstało tyle pięknych inicjatyw, jak na przykład pomaganie starszym, dziękowanie i wspomaganie personelu medycznego. Wierzę, że to doświadczenie wiele nas nauczy, że wyciągniemy pewne wnioski, bo nigdy nie jest za późno na zmiany, szczególnie na lepsze.

- W serialu „W rytmie serca” gra pani wraz z Dariuszem Toczkiem jedną z ulubionych serialowych par - Ewę i Szarka. Teraz spodziewają się dziecka. Widzowie nie mogą doczekać się, jak sprawdzą się w roli rodziców. Czy dla pani to również wyzwanie aktorskie?
- Uwielbiam Ewę i Szarka tak, jak uwielbiam Darka. Granie z nim to ogromna przyjemność, a jak jeszcze do tego duetu dołączy się Elę Jarosik, czyli serialową Lilkę, można spodziewać się zakwasów na brzuchu od śmiania. A jak wiadomo, śmiech to zdrowie! Ta trójka pokazała nam, że słowa „nuda” i „normalność” u nich nie występują, więc myślę, że gdy pojawi się nowy członek rodziny, słowa „chaos, dezorganizacja i panika” będą na porządku dziennym. Naprawdę już nie mogę się doczekać!

Rozmawiała Paula Brzezińska

Komentarze
© Polsat 2020