Maska chroniąca uczucia
Wyróżnia go wzrost, wizerunek twardziela i tatuaże, które zdobią całe jego ciało. Ale to tylko pozory. - Chciałem wykonać pierwszy tatuaż po to, żeby być groźnym. Żeby się wyróżniać. A każdy, kto mnie zna, ten wie, że tak naprawdę w środku jestem czułym, otwartym gościem, bardzo wrażliwym. Nawet nie udaję twardziela - zdradza Radosław Rutkowski.
Wyświetl ten post na Instagramie
Trauma dzieciństwa
A musiał być twardy od dzieciństwa. Mama zmarła przy porodzie, a tatę zmieniło to na zawsze. - Mój ojciec stracił żonę i kobietę swojego życia bardzo szybko. To sprawiło, że był człowiekiem bardzo rozżalonym, trudnym w obyciu, z problemami, z chorobą alkoholową, z którą mierzył się przez większość życia - wspominał aktor.
- Alkoholizm zabrał nam wszystko. Obiad w moim domu nie był nigdy niczym pewnym. Nie mieliśmy pieniędzy, bo ojciec przepijał je regularnie. Niejednokrotnie musiałem go zbierać z klatki schodowej. Widziałem w nim słabego gościa i jedyne, co przez to czułem, to wstyd. To jedyna rzecz, z którą przez lata walczyłem najbardziej, którą musiałem z siebie wyplewić - wyznał w rozmowie.
Wyświetl ten post na Instagramie
Radosław Rutkowski na dobrej ścieżce
Wentylem bezpieczeństwa była dla niego i jest nadal muzyka. Wraz z kolegami grają, on na gitarze basowej, aby wyrzucić z siebie emocje. Wyciszają go spacery z psem Pędzlem, a to nie jest łatwe, bo kilka lat temu zostało u niego zdiagnozowane ADHD.
Wyświetl ten post na Instagramie
Drugim domem aktora jest salon tatuażu i piercingu, którego jest chodzącą reklamą, ale też fachowcem, co udowodnił przed kamerą, bezboleśnie przekłuwając Ani Rubaj ucho. A aktorstwo zawsze było marzeniem. Spełnia je, coraz lepiej radząc sobie na planie „Gliniarzy”. Co jeszcze zdradził w rozmowie?
Radosław Rutkowski w wywiadzie dla „halo tu polsat”, zobacz:
„Gliniarze” od poniedziałku do piątku o godz. 17:00 w Polsacie.