Niebezpieczeństwo czyha!
„Dziś mogłem zginąć pod kołami autobusu” - zaczyna dramatycznie Łukasz Płoszajski post, który opublikował z Wrocławia, w którym realizowane są zdjęcia do „Pierwszej miłości”. „Uratowało mnie może dziesięć centymetrów. Bo ktoś czegoś nie dopełnił, bo ja nie spodziewałem się na parkingu autobusu, bo kierowca mnie zauważył i wyhamował, bo miałem szczęście” - kontynuuje, radząc fanom, aby uważali na siebie, wyciągając wnioski z jego przypadku. „Nigdy nie wiadomo co, kiedy i gdzie nas spotyka. Gdyby ten kierowca patrzył w telefon albo w drugą stronę, nie napisałbym już tego postu” - dodaje.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dreszcz niepokoju
Fani zareagowali słowami wsparcia dla aktora: „Aż przeszły mnie dreszcze po przeczytaniu tego opisu. Dziesięć centymetrów to nic, a jednak dziś to całe Twoje życie. Cieszę się, że jesteś z nami! To sygnał, że masz tu jeszcze sporo do zrobienia”, „Trzeba mieć oczy naokoło głowy. Takie nasze życie jest piękne, ale takie krótkie i trza uważać”, „Widocznie jeszcze nie Twój czas”.
Inni wspominają o podobnych zagrożeniach, jakie spotkały ich samych. „Takie jest życie Panie Łukaszu. Nikt nie wie, co go spotka za dzień, za godzinę, za chwilę. Rok temu, gdybym wyszedł minutę później z domu, tir by mnie połączył z przydrożnym drzewem, na szczęście ucierpiało tylko drzewo”, „Uważajcie na siebie. Panie Łukaszu, miał Pan dzisiaj cudownego Anioła przy sobie. Tak jak ja kiedyś” - piszą.
„Pierwsza miłość” od poniedziałku do piątku o godz. 18:00 w Polsacie.