- Jak wspominasz dorastanie na planie serialu?
- Od samego początku jestem związana z tym serialem, bo kiedy zaczynałam, miałam 13 lat. W praktyce wszystko w moim życiu się zmieniało, na każdej płaszczyźnie. A praca przy „Przyjaciółkach” trwa do dziś. To śmieszne, bo można powiedzieć, że to jeden z nielicznych punktów w moim życiu, które pozostały. Chociaż na kilka lat miałam przerwę od serialu, to i tak cały czas krążyłam wokół tego projektu myślami.
Zawodowo uważam, że to było świetne, że zaczęłam tak wcześnie. Mogłam obserwować, jak grają głównie Magda Stużyńska i Bartek Kasprzykowski. Prywatnie też to było fajne, bo poza rodzicami, których w takim wieku dziecko nie zawsze chce słuchać, miałam na planie dorosłe osoby, które życzyły mi jak najlepiej, ale nie narzucały się.
- Jaką lekcję wyciągnęłaś z tych czasów?
- Na pewno dużo nauczyłam się od Magdy Stużyńskiej, która w kulisach często mi podpowiadała. Stała się dla mnie wzorem, którego chciałam słuchać. Gdy mówiła: „Nicole, na to uważaj” albo „Tego nie rób”, traktowałam to niemalże, jak prawdę objawioną.
Wyświetl ten post na Instagramie
- Taki trochę drugi dom?
- Tak, totalnie. To miejsce ma bardzo rodzinną atmosferę. Nie mówię tu tylko o obsadzie, ale o całej ekipie. To zgrany zespół, który jest względnie stały od lat i panuje tu bardzo fajna atmosfera.
- Nastolatka czy matka? Co jest trudniejszą rolą aktorską dla ciebie?
- Zdecydowanie trudniej jest mi grać matkę. Jestem tylko psią mamą i trudno mi wyobrazić sobie, jak to jest naprawdę mieć dziecko. To nie było dla mnie łatwe. Wielokrotnie musiałam szybko zasięgać rad od Madzi albo innych mam na planie, pytając: „Słuchaj, a jak to jest, jak jesteś mamą? Co zrobiłabyś w takiej sytuacji?” Chciałam lepiej to zwizualizować, bo sama nie miałam pojęcia.
- Co myślisz o wątkach Julki? Podoba ci się ich rozbudowa?
- Jestem zachwycona tym pomysłem. Dzięki temu mam więcej do grania. Julkę czeka wiele wyzwań, na które nie da się przygotować, a sytuacja, w którą się wplątała, jest trudna do przewidzenia. Uważam, że jej charakter, z brakiem dojrzałości i emocjonalnego opanowania, sprawia, że kompletnie nie uczy się na błędach. Bardzo współczuję tej postaci. Chociaż dzięki temu mam jednak co grać i daję z siebie wszystko.
Wyświetl ten post na Instagramie
- Co sądzisz o związkach z dużą różnicą wieku?
- Uważam, że duża różnica wieku jest w porządku, pod warunkiem że młodsza osoba z pary nie jest zbyt młoda. Mówię o osobach poniżej 20 roku życia. Julka ma koło 30 lat, więc w tym przypadku jest to jak najbardziej akceptowalne. Choć trudne do zbudowania są takie związki, to są to osoby, które wiedzą lub przynajmniej powinny wiedzieć, czego chcą od życia i już nie są tak łatwe do zmanipulowania i wykorzystania.
- Czy tworzenie rodziny patchworkowej jest według ciebie trudne?
- Na pewno tak. Każde dziecko pragnie, by rodzice byli razem. Najlepiej, gdy naturalnie wszystko wychodzi, gdy rodzice kochają dziecko i siebie nawzajem i tworzą pełną rodzinę. Jeśli zaś nie wychodzi, nie widzę powodu, by rodzice nie mieli prawa zakładać własnych, nowych rodzin.
- Jak widzisz relację Julki i Oliwiera?
- Uważam, że Julka nie do końca postawiła Oliwiera na pierwszym miejscu, próbując go wpasować do swojej relacji z Tomaszem. Gdy to się nie udawało, dalej brnęła w ten związek. Gdyby rzeczywiście Oliwier był dla niej najważniejszy, rozstanie z ojczymem wyglądałoby zupełnie inaczej. Powinna to przemyśleć ze względu na Oliwiera, a nie działać impulsywnie, bo zakochanie nie może być powodem do takiego chaosu. W związku z tym nie dziwię się, że to się nie udało.
Wyświetl ten post na Instagramie
- Czy czytasz komentarze widzów pod postami o swoich wątkach?
- Tak, od czasu do czasu. Z ciekawości, bo nie mam dużego wpływu na scenariusz ani obsadę. Chcę zobaczyć, jak odbierają to widzowie i czy udało nam się przekazać to, co chcieliśmy. Oczywiście, czasem scenariusz jest pisany w określony sposób i nie zawsze możemy na to wpłynąć. Co do relacji Julki z Tomaszem widziałam, że niektórzy nie do końca kibicują ich związkowi.
- Wzór dobrego aktorstwa to...?
- Już wspominałam o Magdalenie Stużyńskiej, z którą od początku jestem związana wspólnym wątkiem matki i córki. Nie mówiłam jeszcze o Ewie Kasprzyk, a muszę przyznać, że to niesamowita osoba. Jej charyzma i energia są niewiarygodne. To dla mnie ogromny zaszczyt i przywilej pracować z panią Ewą. Zawsze mnie zaskakuje, jak bardzo jest hipnotyzująca i jak przyciąga uwagę.
- Co według ciebie przyciąga widzów do tego serialu od tylu lat?
- Myślę, że głównie to, że pokazujemy przyjaźń między kobietami - silne, wspierające się, mimo trudności. Udało nam się to oddać, co zbudowało dużą bazę wiernych widzów. Ludzie utożsamiają się z bohaterkami i je polubili. Oczywiście, niektórzy mogą rotować, przychodzą nowi widzowie, ale główny przekaz pozostaje.
Rozmawiała - Kinga Szuszlak
Wyświetl ten post na Instagramie
„Przyjaciółki” w czwartek o godz. 21:40 w Polsacie.