2022-01-20

„Farma” - edycja 1, odcinek 4: Zamieszanie wokół nominacji

0

Cały dzień budowania koalicji i wszystko na marne! Tego uczestnicy się nie spodziewali... Po wizycie prowadzącej, Ilony Krawczyńskiej, dowiedzieli się, jak wygląda Dzień Nominacji, ale nie tak to sobie wyobrażali. W dodatku jeszcze zanim ktokolwiek opuści gospodarstwo, bramę przekroczyła nowa osoba, Gosia. Jakie było jej wejście? Co jeszcze wydarzyło się w czwartym odcinku programu? „Farma” od poniedziałku do piątku o godz. 20:00 w Polsacie.

Oglądaj Farma online na polsatgo.pl.

Praca od bladego świtu
Kto rano wstaje... ten ma ręce pełne roboty. W Dniu Nominacji od świtu uczestnicy dwoili się i troili. Każdy ma w końcu 100 tysięcy powodów, żeby udowodnić swoją wartość i odsunąć widmo odpadnięcia z programu. Dlatego początkujący farmerzy dają z siebie wszystko. Nawet twardzi faceci w przerwach między prężeniem muskułów i walką o pozycję lidera grupy, chętnie usiedli do dojenia krowy. - Jest to obrzydliwe i piękne zarazem - stwierdził Karol. Trener personalny z Krakowa jest w znakomitej formie. Dojenie Tosi nie zmęczyło go zatem tak, jak Kubę. - Trzeba się przy tym narobić. Na koniec chcę buziaka. Tak ją wydoję, że rano zrobi mi jajecznicę - stwerdził w swoim stylu barman.

Widmo głodu
Na „Farmie” jajecznica to jednak póki co tylko marzenie. Produktów, z których Iza i Beata przygotowują posiłki, z dnia na dzień jest coraz mniej. Praca w gospodarstwie ma jednak uczyć i rozwijać. A głód to doskonała motywacja, żeby przyłożyć się na przykład do robienia masła. W trzepanie zaangażowali się wszyscy mieszkańcy. Głód integruje! Tyle że na krótko... Pokłócić można się bowiem o wszystko. Nawet o plasterek sera. - Ważny jest szacunek do jedzenia i jego ilości. Wydaje mi się, że te najsilniejsze osoby dobrze to rozumieją, a te słabsze ogniwa zupełnie nie zdają sobie z tego sprawy - oceniła Marta. - Do nich nie dociera, że za chwilę będą chodzić z kozą jeść trawę - dodała Iza „Ruda”.

Kamienie poszły w ruch
W grupie wyraźnie widoczne są podziały. Nic zatem dziwnego, że uczestnikom coraz trudniej przychodzi podejmowanie wspólnych decyzji. Metoda? Niech wybiera większość. Dzięki wsparciu Farmera Tygodnia oraz Kingi, Marta przekonała pozostałych mieszkańców do pochylenia się nad jej rewolucyjnym pomysłem - podzieleniem nagrody głównej między wszystkich, bez względu na rozstrzygnięcia w programie. Artystka i performerka zaproponowała głosowanie - oczywiście niejawne. Przyjęto założenie, że jeśli choć jedna osoba zagłosuje przeciwko dzieleniu pieniędzy, koncepcja upadnie. Każdy otrzymał kamień, z którym po śniadaniu wychodził na zewnątrz. Wrzucenie go do specjalnie przygotowanego naczynia oznaczało głos „za”. Ostatecznie pomysł Marty poparło tylko osiem osób. - Ktoś, kto dotarł do końca, przeszedł przez wszystkie zadania, ma się dzielić z kimś, kto odpadnie dzisiaj? To szaleństwo i brak logiki - powiedział Karol. Także Rafał, tancerz występujący w teledyskach disco polo, zupełnie nie rozumiał, jak mógłby oddać komuś cokolwiek w przypadku własnej wygranej.

„Ona jest fałszywą osobą!”
Główna nagroda, czyli 100 tysięcy złotych i tytuł Super Farmera, czeka zatem na jednego zwycięzcę. Po „ukamienowaniu” pomysłu Marty mieszkańcy mogli oddać się... spiskowaniu i tworzeniu korzystnych dla siebie układów. Rozmowa w cztery oczy między Tomkiem „Drwalem” i Kingą spowodowała, że obydwoje znaleźli się na celowniku Karola i Izy. - Mówię otwartym tekstem: ona jest fałszywą osobą. Zagrała perfekt. Zdobyła sympatię większości panów pokazywaniem braku umiejętności - wypaliła „Ruda”, przypominając także skąpe stroje Kingi.

Kampania wyborcza
Karol umiejętnie przekierował rozmowę na nieco inne tory. - Uważam, że Tomek lepiej sprawdziłby się, słuchając poleceń, niż je wydając - powiedział, po czym zaproponował Izie układ - jeśli to on zostanie nowym Farmerem Tygodnia, będzie kontrolował to, co dzieje się na zewnątrz i dzielił się wiedzą z „Rudą”, która ma rządzić w mieszkaniu. Kandydat na nowego lidera dobrze jednak wiedział, że kampanię wyborczą trzeba prowadzić na szeroką skalę. Propozycję podziału władzy w ramach koalicji złożył zatem także Marcie. - Chcę zostać Farmerem Tygodnia. Zbieram głosy, trochę ich już mam. Traktuję Cię jako bardzo ważną osobę. Jeśli wygram, chcę podzielić obowiązki. Iza zajęłaby się domem, „Zima” byłby od spraw technicznych, Ty jako Hestia, bogini ognia plus ogród - przekonywał najlepszy polityk wśród farmerów. - You will have my voice - zapewniła go po angielsku Marta.

Ewidentne złamanie regulaminu
Jednym z zadań Farmera Tygodnia jest przekazywanie pozostałym zadań. Tylko on ma prawo odczytywać listy, które uczestnicy znajdują w skrzynce przed domem. Tym razem przesyłkę na jego oczach zabrała Kinia. To ewidentne złamanie regulaminu! Dziwne, że Tomek, twardy góral, leśnik Tatrzańskiego Parku Narodowego, nie zareagował w żaden sposób...

Strach w gospodarstwie
Paradoksalnie okazało się, że list zawierał treść zadania idealnego dla Kini. Nauczycielka, która wcześniej zaangażowała współlokatorów do postawienia totemu z imionami wszystkich uczestników, teraz zajęła się organizowaniem grupy, mającej zbudować stracha na wróble. Po krótkiej dyskusji Kinia wybrała do pomocy Monikę, Karola i Beatę.

Gospodyni nie chce do kuchni
Nawet na tym polu doszło jednak do kłótni. Pierwsze dwie osoby nie zaskoczyły. - Kinia i Monika mają silny sojusz - zauważył „Zima”. Obecność Karola także wydawała się naturalna - to w końcu fryzjer i stylista pracujący na Malcie i w Warszawie. Ale już wybór trzeciej osoby stał się powodem nieporozumień. W mniejszym gronie uczestnicy zdecydowali, że w grupie roboczej bardziej przyda się „Zima”, a Beata powinna wrócić do kuchni. - Nie przyszłam do tego programu tylko po to, żeby robić dobrze innym w kuchni. Chcę nauczyć się życia na farmie, a nie gotowania, co robię codziennie w domu przez osiem ostatnich lat - żaliła się gospodyni domowa.

Kobieca solidarność
Kto mógł lepiej pocieszyć odrzuconą gospodynię domową jak nie rosnący w siłę układ innych pań? Kinia i Monika wciągnęły Beatę do rozmowy o wieczornych nominacjach. Monika to emerytowana policjantka - działanie w konspiracji ma opanowane do perfekcji. Nic dziwnego, że tajne rozmowy okazały się bardzo owocne - dziewczyny ustaliły, że do opuszczenia programu wytypują Tomka. W tym momencie nie wiedziały jednak jeszcze, na czym dokładnie polega Dzień Nominacji...

„Love Island” na farmie
Podczas gdy jedni tkali pajęczynę spisków i układów, inni zacieśniali więzi... Kuba i Kinga od początku programu wyraźnie czują do siebie miętę. Kolejny dzień flirtowania rozpoczął „Wojna”, przytulając i podnosząc dziewczynę. Najmłodsza uczestniczka „Farmy” odwdzięczyła się zabawą na pomoście, podczas której próbowała zepchnąć go do wody. - Romans kwitnie. „Love Island” na farmie - śmiał się Rafał. - Obydwoje są wolni, mogą wszystko - dodała Monika.

„Niech chłopak korzysta”
Na pomoście tymczasem robiło się coraz bardziej gorąco. Rozmowa zeszła na tematy łóżkowe. Zaczęło się od tego, że Kinga śpi w osobnej sypialni. - Wygodnie mi było. Spałam nago - kontynuowała wyznania dziewczyna. Przed kamerą przyznała później, że teraz ruch należy do Kuby. - Niech sobie chłopak korzysta - podkreśliła z rozbrajającą szczerością.

Dzień Nominacji
Wszystkie żmudnie budowane koalicje w proch obróciła Ilona Krawczyńska. Prowadząca przedstawiła początkującym farmerom zasady pierwszych nominacji. - Trzy osoby zmierzą się w pojedynku - zakomunikowała. Bezpieczna była tylko Kinga, dzięki immunitetowi otrzymanemu od Tomka. „Drwal”, jako Farmer Tygodnia miał wskazać pierwszą osobę do pojedynku. Postawił na „Zimę”. - Miał ostre wejście i tym mi podpadł. Wszedł jak gwiazda rocka, a uważam, że jest jakimś discopolowcem - uzasadnił decyzję. Muzyk mógł sam wybrać sobie rywala. Podjął rzuconą rękawicę, nominując Tomka. Trzeciego uczestnika do pojedynku wybierze w kolejnym dniu zastępca Farmera Tygodnia, czyli Kinga.

Kinga rozdaje karty
W sercu Puszczy Noteckiej zawrzało. Konsternacja, szok i niedowierzanie - tak można skomentować reakcję pozostałych mieszkańców gospodarstwa na to, jaką rolę otrzymała Kinga. - Najsłabsze ogniwo zostało decydentem. Pozamiatane - oceniła jej imienniczka. - Zjednoczyła sobie chłopaków. Politycznie rozegrała to tak, że mogę się od niej uczyć. Chapeau bas - powiedziała Iza, właścicielka agencji reklamowej.

Kto zostanie rzucony na pożarcie?
Wszyscy uczestnicy w kuluarowych rozmowach przyznali, że przy tak silnych facetach jak „Zima” i „Drwal” osoba wskazana przez Kingę będzie skazana na porażkę. - Rzucisz kogoś na pożarcie? - zapytał wprost Karol. - Tak będzie. Chciałabym, żeby na farmie zostały najsilniejsze osoby - przyznała dwudziestoletnia rejestratorka medyczna.

Nowa uczestniczka programu
W dodatku jeszcze zanim ktokolwiek opuści gospodarstwo, bramę przekroczyła nowa osoba, Gosia. Jakie było jej wejście?

„Farma” - edycja 1, zobacz odcinek 4:

Farma od poniedziałku do piątku o godz. 20:00 w Telewizji POLSAT.

Komentarze