2021-10-06

„Family Food Fight”: Wesołe kinder party. Kto w półfinale?

0

Mali jurorzy pomogli wybrać rodziny, które awansowały do siódmego odcinka programu. Niezwykle wymagający i szczerzy goście próbowali pyszności przygotowanych specjalnie dla nich. Stawka była bardzo wysoka, bo to od ich głosów zależało, kto znalazł się w półfinale „Family Food Fight”. Która drużyna wygrała ten pojedynek na smaki? Co działo się w dogrywce?

Oglądaj Family Food Fight. Pojedynek na smaki online na polsatgo.pl.

Kinderbal na 23 porcje
- W studio „Family Food Fight” panuje jeszcze względny spokój. Ale za moment to się zmieni. Finał coraz bliżej - zapowiedziała kolejne kulinarne zmagania Ewa Wachowicz. W tej odsłonie w roli gości specjalnych jeszcze bardziej surowi oceniający, czyli dzieci. Zadanie dla rodzin to przygotowanie czterech przystawek, z których jedna ma zawierać mało lubianą przez najmłodszych brukselkę. Na przyszykowanie dwudziestu trzech porcji - aby dań spróbowała także stała trójka jurorów - drużyny dostają 120 minut.

Co zrobić z brukselką?
Każda z rodzin zastanawia się, co przygotować, aby trafić w gusta gości specjalnych. Po chwili namysłu do menu włączane są małe burgery, chipsy, nuggetsy i frytki z batatów. Ze słodkości szykowane są między innymi ptysie i tiramisu. A co z brukselką? Kryścio chcą ją przemycić razem ze szpinakiem - inną traumą z dzieciństwa - w bułkach. - Zrobię tak, żeby każde dziecko, które nie lubi brukselki, było zadowolone - zapowiada Nina z drużyny Bojdów.

Duży stres i zmiana planów
Dwie godziny na przygotowanie dwudziestu trzech takich samych porcji to nie lada wyzwanie. W poczynania uczestników wkrada się stres, a czas zaczyna się bardzo szybko kurczyć. W ostatniej chwili swoje plany muszą zmienić Krechowie, których ptysie są surowe i w żadnym wypadku nie mogą zostać zaserwowane dzieciom. Dodatkowo nieco przypalają swoje chipsy. W innych kuchniach odbywa się nerwowe liczenie porcji. Wszystkim jednak udaje się zdążyć na czas, a następnie rodziny dostają od jurorów kwadrans na udekorowanie stołów.

Uczta dla małych oczu i podniebień
Apetycznie podane jedzenie znika ze stołów w ekspresowym tempie. Każde z dzieci ma jeden głos, który może oddać na jedną z drużyn. - Trzeba zanurzyć rękę w farbie i przybić na kuchni wybranej rodziny - tłumaczy Ewa Wachowicz. Sytuacja wymyka się jednak spod kontroli, bo dzieci oddają więcej głosów niż powinny. Dlatego trzeba zmienić zasady głosowania - mają po prostu wskazać najlepszą ich zdaniem drużynę. - Ja wybrałam stół pomarańczowy, bo tam było wszystko bardzo ładnie poukładane. Był kurczaczek, batat, brukselka, co też fajnie smakowało - mówi Natalia Tokarska. Ola Gądek oddała swój głos na drużynę zieloną, ze względ na chipsy z pietruszką i słodkie desery. - Ja wybrałem stół niebieski ze względu na burgera. Bardzo mi smakował i był fajnym wstępem do posiłku - tłumaczy Janek Zatorski. - Każdy zasłużył na brawa, bo na każdym było bardzo dużo rzeczy. Super się spisali - podsumowuje Natalia. Opinie innych małych jurorów zbiera także Kamil Nosel z Radia Zet.

Szatanowie bezkonkurencyjni
Jak zagłosowały dzieci? Najwięcej - bo jedenaściorgo - wybiera dania Szatanów. Po trzy wskazania otrzymują rodziny Krechów i Kryścio, a dwójce najbardziej przypadły do gustu propozycje Bojdów. Jury dzięki temu ma ułatwione zadanie w kwestii werdyktu. Do półfinału przechodzą Szatanowie, którzy cieszyli się największą sympatią najmłodszych. Minimalne różnice wśród punktacji pozostałych rodzin sprawiają, że solidarnie trafiają do dogrywki.

Dogrywka dla dorosłych
- Skoro dzieci poszły spać, to możemy się zabawić - mówi Piotr Gąsowski. - Teraz ugotujecie coś dla dorosłych - dodaje Ewa Wachowicz przedstawiając zadanie, na podstawie którego pożegnana zostanie jedna z rodzin. To risotto z borowikami, które w przepisie ma także mocny trunek. Na przygotowanie dania drużyny mają 40 minut. A żeby było nieco trudniej, gdy mija połowa czasu, zabrane zostają książki kucharskie. Emocje sięgają zenitu, bo w kuchni Krechów wybucha pożar, a u Bojdów leje się krew.

Jednomyślny werdykt
- Głęboko wierzymy, że to danie na półfinał - stwierdza Kamil, który kierował pracami drużyny. Dla jurorów to risotto jest zbyt tłuste, a sos jest rozwarstwiony. Podobny problem ma rodzina Bojdów, a dodatkowym kłopotem jest zbyt twardy ryż. Natomiast propozycja Krechów jest zbyt słona i ma za mało grzybów. Jury ma uwagi do każdej z wersji dania, ale zgodną decyzją najmniej smaczne była potrawa Bojdów. To oni opuszczają program. - Poznaliśmy wspaniałych ludzi, wspaniałe rodziny. Pozostało nam trzymać za nie kciuki - mówi Jakub. - Mi jest przykro, że nie będziemy mogli się pochwalić dalej kuchnią wegetariańską i dzielić się swoimi przepisami - dodaje Nina.

W siódmym odcinku „Family Food Fight. Pojedynek na smaki” znalazły się drużyny - Szatanowie, Kryścio i Krechowie - których czeka rywalizacja o udział w finale pierwszej edycji. Jakie kulinarne wyzwanie przed nimi? Zapraszamy w środę do Polsatu!

„Family Food Fight. Pojedynek na smaki” - edycja 1, zobacz odcinek 6:

Family Food Fight. Pojedynek na smaki w środę o godz. 20:05 w Telewizji POLSAT.

Komentarze