2021-04-08

Anita Sokołowska: Dwusetny odcinek? To dla nas nagroda

0

Odtwórczyni jednej z głównych ról dla POLSAT.PL o sukcesie serialu „Przyjaciółki”. Anita Sokołowska zdradza, za co według niej, widzowie pokochali hitową produkcję Telewizji POLSAT. Co stanowi o niesłabnącej popularności serialu? Aktorka zdradziła także, za co lubi swoją bohaterkę, Zuzę Markiewicz.

Oglądaj Przyjaciółki online na IPLA.TV.

- 200. odcinek serialu „Przyjaciółki”, dziewięć lat z czterema głównymi bohaterkami. Czy wyobraża sobie pani swoje życie zawodowe bez gry w tej produkcji?
- Rzeczywiście jest to trudne do wyobrażenia, ponieważ praca na planie serialu „Przyjaciółki” zajmuje wielką część mojego życia zawodowego. Wszyscy liczymy się z tym, że serial kiedyś się skończy i trzeba będzie oddać się innym zadaniom i doświadczeniom, ale wciąż dowiadujemy się, że nagrywamy kolejne sezony, co nas bardzo cieszy i ekscytuje! To niesamowite, że widzowie nas tak bardzo polubili, że wciąż chcą nas oglądać, bo to właśnie dzięki niesłabnącej popularności wciąż jesteśmy na antenie (uśmiech).

- Jak pani myśli, za co widzowie tak bardzo polubili serial „Przyjaciółki”?
- Myślę, że dużą siłą tego serialu jesteśmy my - to znaczy dobrze dobrana obsada oraz świetny pomysł na historię. Cztery główne bohaterki bardzo różnią się od siebie, mają inne charaktery, doświadczenia, oczekiwania, poczucie humoru i prowadzą zupełnie inne życie, co sprawia, że każdy widz może utożsamić się z inną postacią i może odnaleźć w niej siebie. Myślę, że widownia jest podzielona na sympatię dla nas czterech, właściwie na pięć, ponieważ Agnieszka Sienkiewicz mocno weszła do obsady. I powiem nieskromnie, że chyba my to dobrze gramy, skoro publiczność ciągle czuje tę energię. Jeśli atmosfera na planie nie jest dobra, to widać, my jednak rozumiemy i dogadujemy się bez słów (uśmiech)! 

- Czy przyjacielska atmosfera na planie przekład się na życie prywatne?
- Pytanie o przyjaźń często pada i jest to oczywiste ze względu na charakter serialu. Natomiast my się nie przyjaźnimy poza planem, ponieważ każda z nas ma swoje życie, rodziny, czy zobowiązania zawodowe, więc tego czasu na spotkania poza nagraniami jest naprawdę mało... Ale na pewno darzymy się wielką sympatią, rozmawiamy ze sobą telefonicznie poza godzinami pracy i mamy dla siebie bardzo dużo szacunku i życzliwości. A jak jesteśmy na planie, to bardzo dobrze się ze sobą czujemy!

- A za co pani lubi serial „Przyjaciółki” i swoją bohaterkę Zuzę?
- Lubię ten serial za to, jaka jest moja bohaterka. Zuza nie jest zamknięta w żadne ramy - zaskakuje, jest wielobarwna, spotykają ją różne doświadczenia. Wtedy ja, jako aktorka, mogę pokazać różne jej odcienie, różnie ją zagrać i przedstawiać skrajne emocje. Człowiek nie jest cały czas taki sam, jest jak kameleon i mam to szczęście, że mogę od siedemnastu sezonów ukazywać Zuzę w różnych odsłonach.

- A ma pani ulubioną scenę, na przykład taką, w której Zuza pokazuje swoje inne oblicza?
- Bardzo lubię grać sceny komediowe, których było sporo na początku serialu, na przykład kiedy Zuza postanawia zaopiekować się dziećmi Anki i chce zrobić dla nich naleśniki, których nigdy nie robiła... Oczywiście jej brak umiejętności kulinarnych zostaje szybko obnażony (śmiech). Albo pamiętam, jak Zuza próbuje odmienić swoje życie i skacze ze spadochronem - mimo że tak naprawdę nie skakałam - było to naprawdę fajne, móc zagrać takie sceny. W ogóle lubię, kiedy moja postać zachowuje się w niestandardowy sposób i robi czasem coś „od czapy” (śmiech).

- Spodziewała się pani takiego sukcesu serialu?
- Nikt z nas się tego nie spodziewał! Kiedy przystępowaliśmy do pracy, była mowa o dwóch, góra trzech sezonach… Więc ten sukces zaskoczył wszystkich i jest dużą nagrodą. Skład naszej ekipy przez te dwieście odcinków nieznacznie się zmienił, atmosfera cały czas jest świetna - co na pewno ma wpływ na energię, którą widzowie od nas dostają i dlaczego nadal chcą nas oglądać. Z czego bardzo się cieszymy i za co jesteśmy wdzięczni (uśmiech)!

Rozmawiała Paula Brzezińska

 

Przyjaciółki w czwartek o godz. 21:05 w Telewizji POLSAT.

Komentarze