2021-03-10

„Nasz nowy dom” - odcinek 219: Kałków

0

Pani Bożena z czwórką dzieci uciekła od męża przed alkoholem i przemocą. Nie mając się gdzie podziać, przez kilka dni cała rodzina mieszkała w stodole. Dzięki pomocy przyjaciółki matce udało się wynająć bardzo stary i zniszczony dom bez łazienki, w którym do dzisiaj wszyscy mieszkają. Po ojcu dzieci rodzina odziedziczyła zrujnowany budynek, który mógłby stać się ich bezpieczną przystanią. Ale konieczny jest generalny remont...

Oglądaj Nasz nowy dom online na IPLA.TV.

Kałków to niewielka wieś koło Zwolenia w województwie mazowieckim. W jednym ze starych domów chciałaby zamieszkać pani Bożena i jej czwórka dzieci: osiemnastoletnia Dorota, szesnastoletnia Marta, dwunastoletni Paweł i maleńka Kaja.

Ucieczka do stodoły
- Nie ułożyło mi się życie. Teraz liczą się dla mnie tylko dzieci - rozpoczyna kobieta. Mama czworga dzieci wyrwała się z traumatycznego małżeństwa z tyranem, który nadużywał alkoholu i stosował przemoc domową. - Pił, wyzywał, ubliżał, bił w twarz, wyganiał w domu - wylicza pani Bożena. - Już nie miałam siły z nim żyć, bo wiedziałam, że z tego nic nie będzie - dodaje.

Po ucieczce rodzina przez kilka dni musiała mieszkać w stodole. Dopiero pomoc znajomej pozwoliła im przenieść się do domu, na który składa się tylko kuchnia oraz pokój i którego stan pozostawia wiele do życzenia. Brakuje w nim łazienki, więc mama i dzieci myją się w misce.

Rodzina chciałaby mieszkać dalej we wsi, ze względu na szkołę i lekarzy Pawła, który ma autyzm mowy. - On się bardzo otworzył, bo do siódmego roku życia w ogóle nie mówił „mama”, „tata”, „nie” - tłumaczy zatroskana mama.

Spadek do remontu
Rodzina odziedziczyła po mężu i ojcu budynek, który wymaga sporych nakładów, aby nadawał się do zamieszkania. Pani Bożena ciężko pracuje, żeby doprowadzić do stanu, w którym da się w nim żyć. Zgromadziła część materiałów, ale prawdziwy remont jest poza jej zasięgiem finansowym. Tymczasem właściciel wynajętego mieszkania domaga się, żeby rodzina w końcu się wyprowadziła.

Budynek, w którym nieoszczędzana przez los piątka mogłaby zamieszkać, jest nieocieplony, a dach pokryty niebezpiecznym eternitem. Nie ma w nim łazienki, a na działce nie ma szamba. Pokój jest niewyremontowany, a kuchnia nie nadaje się do użytku. Nie ma mebli - nawet łózek i biurek dla dzieci.

- Ten dom wymaga generalnego, ogromnego remontu, a największym problemem jest to, że jest w nim tylko jeden pokój. A Was jest pięcioro - mówi Katarzyna Dowbor po obejrzeniu wnętrz. Pani Bożena nie wierzy w swoje szczęście, na które pracować będzie architekt Wojciech Strzelczyk, kierownik ekipy budowlanej Artur Witkowski i jego pomocnicy.

„Myślałam, że zawału dostanę”
Rodzina spędza miło czas na pierwszym wspólnym wyjeździe. Wideo, które pokazuje, jak przebiegają prace, odejmuje im na chwilę mowę. Dzieci obserwują je z szeroko otwartymi buziami. Pani Bożena określa to jako „katastrofę” i twierdzi, że o mało co nie dostała zawału na widok burzonych ścian.

Czas nauki i wytchnienia
Jakie niespodzianki czekają na domowników? Dorota chciałaby zostać stylistką paznokci, więc Katarzyna Dowbor zorganizowała jej wizytę w profesjonalnym salonie, gdzie może podpatrzeć zawodowców. Towarzyszy jej mama, dla której to chwila wytchnienia. Z kolei Marta i Paweł udają się na naukę jazdy konno. To idealny prezent dla uwielbiającej te zwierzęta nastolatki, a dla jej młodszego brata okazja do rehabilitacji.

Upragniony moment
Po pięciu dniach nadchodzi chwila powrotu do wyremontowanego mieszkania. - Cieszę się, że zobaczę nowy dom - mówi z ekscytacją w głosie Marta. - Nie mogę już wytrzymać - dodaje jej siostra Dorota. Wielkie emocje udzielają się ich mamie. - Nie wiem, czy z samochodu wyjdę, a co dopiero do domu - mówi pani Bożena, która nie jest w stanie powstrzymać łez wzruszenia po dojechaniu na miejsce.

Jak rodzina zareaguje po wejściu do domu?

Nasz nowy dom w środę i czwartek o godz. 20:05 w Telewizji POLSAT.

Komentarze