2018-05-08

Grzegorz Łapanowski: „Top Chef” to wielkie wyzwanie

0

Prowadzący program i założyciel „Szkoły na widelcu” specjalnie dla POLSAT.PL. Grzegorz Łapanowski zdradził, dlaczego nie ma faworytów do zwycięstwa oraz z jakiego powodu uważa, że każdy powinien sprawdzić się w kuchni „Top Chefa” jako uczestnik. Choć sam przyznał, że wcale go to nie kusi...

- Czy masz już swojego faworyta do zwycięstwa?
- Ta edycja jest bardzo wyrównana. Trudno mi przewidzieć, kto poradzi sobie najlepiej. Może jurorzy mają już jakieś swoje typy, ja jeszcze nie. Dlatego tym bardziej nie mogę się doczekać rozstrzygnięcia.

- Nie kusi cię, żeby sprawdzić się jako uczestnik programu?
- „Top Chef” to wielkie wyzwanie, więc jako prowadzący jestem w bezpiecznej, miłej i komfortowej sytuacji. Naprawdę lubię swoją rolę, bo ma wiele pozytywów. W trakcie show poznałem całą masę niesamowitych ludzi, zarówno w gronie jurorskim, jak i wśród uczestników. Łatwo obliczyć, że to prawie sto osób, dla których gotowanie jest prawdziwą pasją. Cały czas zastanawiam się jednak, jakie danie przygotowałbym, będąc na ich miejscu. Uważam, że kiedyś my wszyscy, którzy przyglądamy się poczynaniom pretendentów do tytułu Top Chefa, powinniśmy przeżyć chociaż jeden odcinek w roli zawodnika i poczuć to, co oni.

- Gotowanie w ekspresowym tempie i pod presją czasu to musi być ogromny stres.
- To prawda. Zawsze przeżywam wszystkie konkurencje. Wspólnie z uczestnikami stresuję się i drżę przed każdym werdyktem. To fenomen tego programu, bo z tego co wiem, podobne odczucia mają widzowie. Trudno jest gotować szybko i dobrze, bo to wymaga specyficznego podejścia i umiejętności. Ale ten program pokazuje, że jest to możliwe. Ważne, żeby pomyśleć o tym, ile czasu trwa dana konkurencja. Trzeba się zastanowić, jakich składników użyć, żeby szybko zbudować odpowiednie smaki. Warto stosować sos sojowy, chilli, czosnek, zioła, czyli intensywne składniki, po to, aby danie było wyraziste. Równie ważna jest technika, w jakiej będziemy pracować. To dokładnie taka sama sytuacja, jaką często mamy, wracając do domu - musimy coś ugotować i nie mamy na to czasu.

- I co wtedy robić? Masz jakieś sprawdzone patenty?
- Najlepiej wszystkie składniki pokroić na drobne kawałki (w kostkę lub zapałki) - wtedy się szybciej upieką lub ugotują. Oddadzą również więcej smaku. Dobrze jest używać delikatnych mięs: piersi z kurczaka lub kaczki, ewentualnie schabu lub polędwicy. Fajnym rozwiązaniem jest również szybkowar, bo łatwo się go używa. To przydatne urządzenie, do którego ludzie mają różny stosunek. Ja go absolutnie uwielbiam!

- Uczestnicy programu mają jednak o wiele trudniejsze zadania….
- Tak, bo to program dla znawców tematu. I wspaniała lekcja dla uczestników, którzy podczas trwania show zdobywają ogromną wiedzę. Łącznie biorą udział w trzydziestu konkurencjach, często z zupełnie innych bajek. I to według mnie daje szansę, żeby zobaczyć, jak szerokim zagadnieniem jest kuchnia i jakie to morze wiedzy do przyswojenia. „Top Chef” jest idealny, by uświadomić każdemu, kto ma wrażenie, że o gotowaniu wie już wszystko, jak wiele mu jeszcze brakuje...

- Ty masz świadomość swoich kulinarnych zalet i świetnie je wykorzystujesz. Fachu uczył cię kiedyś sam Robert Sowa. Jak wspominasz tę współpracę?
- Do dziś uważam, że to jeden z najważniejszych ludzi, jakich spotkałem w gastronomii. W Robercie imponuje mi, że nigdy nie chodziło mu tylko o niego, lecz o cały zespół. To chyba najcenniejsza rzecz, której się od niego nauczyłem. To człowiek instytucja, który pracował na różnych frontach. Ma cechy, które bardzo cenię u gastronoma: rzemiosło, fach w ręku, ale i podejście do ludzi. Jest obecny od wielu lat w branży i bardzo wiele dla niej zrobił. Robert stoi na straży tego dobrego jedzenia i za to należy mu się wielki szacunek.

- Zdradzisz nam, co dobrego wczoraj jadłeś?
- Jadłem dużo, bo miałem dzień wolny, więc podczas wycieczki rowerowej wstąpiłem do kilku fajnych miejsc. Na śniadanie skusiłem się na ekologiczny twaróg z jajkami i warzywami, których część dostałem od mojego teścia. Na obiad kosztowałem ramen. I chociaż nie jestem jego wielkim fanem, to muszę przyznać, że ten był wyśmienity. Następnie pojechałem do restauracji wietnamskiej, gdzie spróbowałem naleśnika z krewetkami, wieprzowiną i ziołami oraz kiełkami fasoli mung. Chwilę później dla odmiany na talerzu znalazły się falafele z wegańskim majonezem. A na wieczór znów delektowałem się twarogiem z jajkiem. Nie jestem pewien, czy to była zrównoważona dieta, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że byłem na nogach ponad szesnaście godzin i uprawiałem w międzyczasie dużo sportu (śmiech).

Rozmawiała Joanna Grochal

Oficjalny profil „Top Chef” na Instagramie - @top_chef_polska

Zobacz także:
Wiemy, kto wygrał siódmą edycję programu „Top Chef”
„Top Chef”: Kto przyrządzi posiłek wart 100 tysięcy?
„Top Chef”: Półfinał i kucharze za... dychę. Dosłownie!
„Top Chef” - odcinek 9: Oto finaliści siódmej edycji
„Top Chef” - odcinek 8: Zażarta batalia o półfinał
„Top Chef” - odcinek 7: W poszukiwaniu smaku umami
„Top Chef” - odcinek 6: Risotto? Makaron? Mamma Mia!
„Top Chef” - odcinek 5: Damsko-męskie porachunki
„Top Chef” - odcinek 4: Żurek, ogórek, kiełbasa i sznurek
„Top Chef” - odcinek 3: Lekkie danie na pożegnanie…
„Top Chef” - odcinek 2: Ale rzeź! Odpadły aż trzy osoby!
„Top Chef” - odcinek 1: Sztafeta i… azjatycki stek

Oglądaj na oficjalnym kanale YouTube:

Komentarze
© Polsat 2020