Etapy bez kalkulacji
Damian Drzewiecki w szóstym odcinku sportowego show przeszedł bez problemu dwa etapy, a jego wynik pozwolił nawet na walkę o bezpośredni awans do finału. - Pokazałem pazur, szczególnie w tym drugim biegu, gdzie ścigałem się o Power Tower. Gdy dowiedziałem się, że mój przeciwnik spadł, po prostu „odkręciłem wrotki” i zrobiłem wszystko tak, jak umiem najlepiej - już bez kalkulacji, czy spadnę, czy nie. Nawet gdybym spadł, to i tak przeszedłbym dalej - mówił o Mateuszu Karbowym.

Power Tower bez powodzenia
Po drugim etapie, zawodnik miał szansę na Złoty Bilet. Rywalizował o to z jednym faworytów, Samuelem Folsomem. - Zawsze z tyłu głowy jest taka myśl: jeśli obok jest inna osoba i wiemy, że jesteśmy od niej trochę szybsi, to biegnie się bardziej zachowawczo. Tutaj, w drugim etapie, już nie musiałem tego robić i to na szczęście dało mi awans do Power Tower - mówił.
Jak ocenił wynik? - Na samej wieży potknąłem się parę razy podczas wchodzenia, więc tam mi nie wyszło. Gdybym jednak utrzymał tempo Amerykanina, to na pewno na przeszkodach siłowych, na „przypiętym bicepsie”, byłbym szybszy. Oni mają niesamowite flow na przeszkodach i trudno nam się z nimi porównywać, ale jeśli chodzi o siłowe elementy, jak lina czy przekładanie chwytów siłą rąk, myślę, że tutaj mógłbym wygrać. Niestety zrobiłem za dużo błędów, więc to się nie udało - skomentował.
Damian Drzewiecki zapowiedział także nad czym zamierza pracować. - Czego zabrakło na wieży? Na samym początku, na tym podbiegu, zabrakło siły w nogach. Po prostu zabrakło mi kroku. Ale nie martwcie się, teraz już regularnie, przez cały rok, trenuję nogi. Będę ważył trochę więcej, bo przybyło mi „mięsa” na udach, ale uważam, że warto mieć silne nogi - stwierdził.

Półfinał? Pomścić brata
Damian Drzewiecki awansował do siódmego odcinka, w którym walka toczy się o miejsca w finale 12. edycji programu. - Przegrałem wyścig o Power Tower, więc lecę w półfinale. Na pewno łatwo się nie poddam. To kolejna edycja, w której muszę pomścić brata. Każdy, kto mnie zna, wie, że walczę do końca. Zrobię, co w mojej mocy - powiedział w wywiadzie dla POLSAT.PL.
„Ninja vs Ninja” we wtorek o godz. 21:30 w Polsacie.