2026-04-11

„Państwo w Państwie” - odcinek 608, na żywo 12 kwietnia

47-letni Paweł Hoffman miał tętniaka aorty. Na oddziałach SOR w Dąbrowie Górniczej, a potem w Sosnowcu, gdzie trafił z silnym bólem brzucha i wymiotami, lekarze podejrzewali zatrucie pokarmowe lub niewydolność nerek. Na właściwą diagnozę czekał ponad trzydzieści godzin... Przemysław Talkowski wraz z zespołem i ekspertami zapraszają na odcinek programu „Państwo w Państwie” emitowany na żywo w niedzielę 12 kwietnia o godz. 19:30 w Polsacie.

Nagłe zasłabnięcie i odesłanie do domu

Pan Paweł poczuł się źle w pracy. Jego kolega widział, jak ten trzymał się ręką za podbrzusze z lewej strony, zasłabł na korytarzu.

- Posadziłem go na krześle, ale po twarzy było widać, że ma silny ból. Za chwilę pojawiły się wymioty - relacjonuje. Symptomy były na tyle poważne, że mężczyzna nie był w stanie nawet usiedzieć prosto. Tego samego dnia Paweł trafił na SOR Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej.

Jego ojciec, Jan Hoffman, 15 lipca odebrał SMS-a od syna, że przebywa na SOR-ze i robią mu badania. Niedługo potem dowiedział się, że wypuścili go do domu, a stan się poprawił. Następnego dnia, 16 lipca, przyszła kolejna wiadomość. Paweł znów czuł się źle. Był już w kolejnej placówce - Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Sosnowcu. Nie wyszedł stamtąd żywy.

Milczenie dyrekcji

Leszek Dawidowicz, reporter programu „Państwo w Państwie”, przyjechał do Zagłębiowskiego Centrum Onkologii, żeby dowiedzieć się, dlaczego zamiast poważnych problemów kardiologicznych zdiagnozowano u Pawła Hoffmana zatrucie zupką chińską. Dyrekcja szpitala odmówiła spotkania. Kierująca placówką była „zajęta”. Zaskoczony rzecznik przyjął ekipę telewizyjną, ale niechętnie udzielał odpowiedzi przed kamerą.

Na pytanie, dlaczego pacjent, u którego w przeszłości zdiagnozowano problemy z krążeniem, nie był diagnozowany kardiologicznie, odpowiedź była ta sama: tajemnica medyczna.

Szokujące błędy

- Za zgon tego pacjenta odpowiedzialni są lekarze SOR obydwu szpitali. Pacjent już przy pierwszym pobycie, po krótkiej diagnostyce, powinien zostać przekazany do ośrodka naczyniowego. I być może dzisiaj szczęśliwie nie rozmawialibyśmy w tej sprawie - mówi lek. med. Ryszard Frankowicz, ekspert ds. zdarzeń medycznych.

Kardiologa wezwano. Tyle że jak wynika z dokumentacji, konsultacja odbyła się na 15 minut przed oficjalnym stwierdzeniem zgonu. W 45. minucie reanimacji.

Miażdżąca ocena lekarzy

Ekspert, który zapoznał się z aktami sprawy, jest bezlitosny w ocenie.

 - Wypisanie pacjenta z przekonaniem, że to jest jakiś drobny incydent jelitowy, troszeczkę się kłóci z późniejszym jego trafieniem kolejnego dnia do SOR-u, gdzie obserwowany był aż ponad trzydzieści godzin. Z sekcji wynika, że miał rozległą zmianę w łuku aorty. Nie jest możliwe, aby ona na wykonanym radiogramie nie była widoczna - tłumaczy Ryszard Frankowicz.

Rzecznik praw pacjenta, po wszczęciu postępowania wyjaśniającego, stwierdził, że świadczenia udzielone Pawłowi Hoffmanowi nie zostały udzielone zgodnie z należną starannością i wiedzą medyczną. Jan Hoffman, ojciec Pawła, nie może pogodzić się ze stratą syna.

- Cały czas mi go brakuje. Całymi dniami i nocami myślę o nim. Przykra sprawa. Nikomu tego nie życzę - mówi.

Kto poniesie konsekwencje?

Michał Łukasik, zastępca prokuratora rejonowego z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ, poinformował, że po zgromadzeniu całego materiału dowodowego zostanie powołany zespół biegłych, który oceni, czy doszło do błędu diagnostycznego lub błędu w sztuce.

Czy lekarze, którzy przez 30 godzin nie byli w stanie pomóc umierającemu mężczyźnie, poniosą konsekwencje? Czy rodzina 47-letniego mężczyzny doczeka się sprawiedliwości?

W studiu Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi gośćmi. Szczegóły sprawy w reportażu Leszka Dawidowicza.

Państwo w Państwie w niedzielę o godz. 19:30 w Polsacie.