Żarty z... półobrotu
Dobry satyryk nawet z prognozy pogody robi skecz-majstersztyk, który sprawia, że ciśnienie spada, bo śmiech to zdrowie. Gdy zaś do Pałacu Prezydenckiego wparowuje z hukiem sam... Chuck Norris to dopiero jest zabawnie. A kto może lepiej grać słynnego Strażnika Teksasu, który przechytrzył kalendarz, jak nie sam Robert Górski?
- Bardzo zrobiło mi się miło, kiedy zostałem zaproszony do zagrania we własnym skeczu. Myślę, że nie będę miał problemu z opanowaniem tekstu, bo to w końcu mój własny tekst - zdradza w swoim stylu lider Kabaretu Moralnego Niepokoju. - Chciałem uwiecznić postać Chucka Norrisa, bo to bohater moich młodzieńczych lat. Stał się symbolem pewnego rodzaju żartu i dystansu wobec siebie, jakiejś autoironii. Jest o nim tyle kawałów, mało kto może się pochwalić taką ilością dowcipów na swój temat. Chciałem, żeby pojawił się akurat w Sektorze Prezydenckim, bo kiedy są dopalacze, wszystko jest możliwe - śmieje się satyryk.
- Charakteryzacja będzie bardzo wiarygodna, chociaż zakładałem, że moją własną brodę wystarczy lekko rozjaśnić, tymczasem okazało się, że muszą mi ją przyciemnić. Magia telewizji. Obawiam się trochę kaskaderskiego wyczynu, którego dokonam, tym bardziej, że będzie z półobrotu. Co prawda używam nóg, ale nie zawsze podnoszę je tak wysoko. Adrenalina może mi w tym pomoże - zdradza odtwórca roli Chucka Norrisa.
Nie ma lekko na chorobowym
Zamiast kibicowania polskiej reprezentacji w czerwcowych mistrzostwach świata 2026 mecze w stylu Curakao kontra Honduras. Nieśmieszne? Dlaczego? Niejeden Bogdan ma w czasie mundialu urlop w planach albo ucieczkę na zwolnienie. A kiedy facet ma L4 to na przykład bierze się za remont mieszkania. Wiadomo, że nie niesie to nic dobrego. A Jeśli na domiar złego jakiś życzliwy sąsiad składa na niego donos do ZUS-u, Bogdan ratuje się sztucznym gipsem, ale czy skutecznie? Skecz Kabaretu Chyba znakomicie wypunktuje kombinatorską naturę Polaków i udowadnia, że są instytucje, z którymi się nie dyskutuje.
Chłopskie ustawki, ale nie na sianie
Wiele było młodych i ładnych dziewcząt w Lipcach, ale najpiękniejsza była Jagna. Nikt nie miał u niej szans oprócz jednego - Macieja Boryny. Coś to Państwu mówi? W cyklu „Lektury (nie) obowiązkowe” pora na „Chłopów” Władysława Reymonta. Co by było, gdyby Boryna (w tej roli Mikołaj Cieślak) robił z chłopami w lesie ustawki MMA, a miejscowi i tak ostatecznie pogoniliby Jagnę na cztery wiatry za jej prowadzenie, bo „żeby życie miało smaczek, raz na sianie, a raz krzaczek”? Ano nic by nie było, bo nobliście wyczerpałyby się argumenty, a Maciej i tak nic by nie wskórał.
„Kabaret na żywo. Chyba Czesuaf” w sobotę od godz. 19:55 w Polsacie.