Nowe porządki
Bezkrólewie na farmie już się skończyło. W poprzednim odcinku walkę o prymat w gospodarstwie wygrał z Wojtkiem „Janosik”. Chylący się ku upadkowi sojusz Młodych Wilków dostał kroplówkę, a Łukasz zapewnił sobie bardzo potrzebny immunitet. Zagrożona była za to Agnieszka, wobec której Farmer Tygodnia czuł gniew po tym, jak wyszło na jaw, że przez długi czas była podwójną agentką.
Różne wnioski
Zarządca rozpoczął dzień zgodnie z planem. Werwą wykazali się też pozostali farmerzy, nawet Henryk wydawał się odmieniony. Stwierdził, że w poprzednich dniach, a może nawet tygodniach, działał zbyt impulsywnie i bywał przesadnie złośliwy. - Jesteście kochani moi - powiedział przy dojeniu do pozostałych, włącznie z Akselem.
Przemyślenia miała też Agnieszka. - Trochę teraz nie wiem, co zrobić z tą sytuacją. Muszę go wyczuć, czy on się drugi raz nabierze. Zobaczymy, jak będzie reagował i grał wobec mnie - podzieliła się z widzami swym planem, mając na myśli „Janosika”. Ten jednak, choć zraniony, zachowywał ostrożność.
Jak to wszystko spamiętać?
Na farmie pojawił się tymczasem ktoś, kto woli ciężką pracę od knucia. - Cześć, Szymon! - powitał go Łukasz. Ekspert szybko przeszedł do rzeczy. - Tym razem waszym celem jest wyznaczenie i obsianie pół hektara pola. Musicie to zrobić w odpowiedniej kolejności: orka, bronowanie, sianie, bronowanie, wałowanie - powiedział. Do dyspozycji farmerzy mieli wytalerzowaną łąkę, pług, brony, walec i 20 kg nasion trawy. Z pola miały zniknąć kamienie. - Dziś trzy osoby jadą na łąkę. Najpierw wyznaczą pół hektara, podłączą pług i muszą zaorać pole - instruował Szymon. - Jutro jadą trzy inne osoby. Bronują, zbierają kolejną porcję kamieni, sieją trawę, odłączają sprzęt i wracają na farmę. Trzeciego dnia jadą trzy osoby, wedle twojego uznania, znów bronują i wałują, żeby trawa miała luksusowy start - dodał. Poinformował też, że łączna pula, w przypadku zaliczenia zadania, wzrośnie do 150 tysięcy złotych!
Pojechali!
Świadomy odpowiedzialności „Janosik” wrócił do farmerów, aby przekazać im szczegóły. Poszło mu bardzo dobrze. Do pierwszego wyjazdu wyznaczył Wojtka, Karolinę i Agnieszkę. Henryk przygotował miarkę ze sznurka (jeden Henryk + szerokość jego dłoni = 2 metry) i wyprawił zmotywowane trio w trasę.
Na miejscu „Wasyl” podłączył pług i objął funkcję traktorzysty. Dziewczyny z kolei wzięły się za wyznaczanie obszaru za pomocą sznurka. Nie mogły jednak wskazać pola o wymiarach 50x100m, dlatego plany musiały zostać lekko zmodyfikowane. - Cały czas się zastanawiam, czy to dobrze obliczyliśmy i czy to jest możliwe, że powinnyśmy zebrać kamienie z całego tego pola i czy to na pewno jest pół hektara - dzieliła się wątpliwościami Agnieszka.
Prośby i groźby
W gospodarstwie zaś drobną niesubordynacją wykazywały się krowy. Na szczęście na posterunku był walczak. - Czy mam odpalić Bruce’a Lee? - pytał zwierząt zuchwały Aksel. - Ostatni raz takie coś, dobra? No ja mam nadzieję, już myślałem, że będziesz podskakiwać, to bym ci wyjaśnił - dodał Kudowianin.
Czy to reklama?
Za wyjaśnianie wziął się też „Janosik”. Rozmawiał z Dominiką na temat relacji damsko-męskich. - Fajny facet, ma swoje zasady. Kobiety, nie bójcie się go, na pewno nie będziecie się z nim nudzić - zareklamowała widzom kolegę była piłkarka.
Sielanka
Bardziej istotne było jednak, co w liście wyjętym ze skrzynki napisał Szymon. Polecił wszystkim pozostałym na farmie wybranie sobie po jednym zwierzęciu. „Mają być zaopiekowane i szczęśliwe” - wskazał ekspert. Zwrócił też uwagę, że każde zwierzę ma uczucia. Dominika, jako wegetarianka, doskonale rozumiała, o co chodzi. Historię zmiany diety opowiedziała… jednej z krów. Aksel przytulał się do koni, Henryk przyjaźnie głaskał kozę...
Pewności brak
Na polu przed wieczorem pojawił się Szymon. Poprosił trójkę o powrót na obrządek. Wyjazd poprzedziła tylko kontrola wyznaczonego przez dziewczyny pola. - Ja nie wiem, jak wy mierzyłyście - powiedział Agnieszce i Karolinie „Wasyl”. Czy obszar miał odpowiednie wymiary? Nie wiadomo, bo trio na farmie pokazało się z grobowymi minami. Wojtek wyraźnie miał dosyć. - Cały czas tylko sznurki rozkładały i ch** wie, nie wiem, co jest, ile to centymetrów. Przeraża mnie to - zrelacjonował Łukaszowi. Farmera Tygodnia ze stresu rozbolała głowa i brzuch. - Ciężko, jesteśmy w d**** trochę - przyznał.
Ulało się
Rozważania na temat pomiarów kontynuowano przy jedzeniu. Kłótnia wisiała w powietrzu. Łukasz i Karolina doszli do wniosku, że zaorano więcej, niż trzeba. Powodem był zbyt długi sznurek mający wskazywać dwa metry. Henryk, być może przypadkiem, dołożył do pieca, krytykując dziewczyny. - Ja nie wymierzałam tych dwóch metrów, a potem tych dziesięciu, które się okazały dwunastoma. Ja nie jestem geodetą ani nikt inny nie jest. Jak staniecie w polu i sobie zobaczycie, to będziecie mogli mierzyć - krzyczała zirytowana Karolina.
Duża dynamika
Następnego dnia na pole miała jechać m.in. Dominika, ale plany uległy zmianie ze względu na zbyt dużą liczbę ciężkich kamieni, które należało wyzbierać. Byłej piłkarce wiadomość przekazał Henryk. - Nie możesz, jesteś za słaba, pojutrze pojedziesz - stwierdził. To Dominikę mocno zdenerwowało, zrozumiała bowiem, że pozostali mają ją za kogoś, kto nie umie zawalczyć o swoje. Dlatego zareagował „Janosik” i ostatecznie wyznaczył do wyjazdu właśnie ją, Henryka oraz Aksela. Konflikt zażegnany, przynajmniej na jakiś czas.
„Farma” - edycja 5, odcinek 38:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.