Rzadka okazja
Po raz pierwszy w historii programu Farmer Tygodnia opuścił program z własnej woli. A właściwie farmerka, bo była to Ewa. Nowy dzień oznaczał więc pojedynek o przywództwo. Najpierw jednak było doprowadzić do porządku krowy, które solidnie się zabrudziły. - Takich kup to jeszcze nie widzieliśmy. Olbrzymie i cały czas to wszystko na rzadko - skomentował Wojtek. Farmerzy wzięli się do roboty. To prawdziwe cow wash (ang. krowia myjnia) bądź kał wash, jak zauważył „Janosik”, który z widzami podzielił się kolejnymi etapami mycia.
Jednostajność
Po odejściu Ewy atmosfera się oczyściła. Tak przyjemniej uważała Dominika, co przyznała ze zdziwieniem. Zaskoczenia nie było za to przy śniadaniu, bo po raz kolejny serwowany był twaróg. - Tragedia. Jesz, memłasz ciągle jedno i to samo. Bez smaku, bo to bez soli i bez pieprzu - skwitowała Karolina. Inni tez nie byli zadowoleni. Aksel ciągle myślał o koszu łakoci i kiełbasie, zwłaszcza tej zostawionej w pokoju farmera. Na szczęście dla samego siebie, opanował się.
Wybrani
Na farmie pojawiły się siostry Ilona i Milena Krawczyńskie i zaprosiły wszystkich na Radę Farmy. Trzeba było w końcu przerwać bezkrólewie, i to bez oceniania rządów Ewy. Pojedynek o przywództwo mieli stoczyć mężczyźni: Wojtek i Łukasz. Henryk przewidywał chyba zwycięstwo swojego przyjaciela, bo już obmyślał, jak by tu rządzić z tylnego fotela. - Muszę to wygrać, bo inaczej jesteśmy w d**** - mówił z kolei „Janosik” Akselowi.
Do boju
Wojtek nie czuł presji, w przeciwieństwie do Łukasza. On zaś jak nigdy potrzebował immunitetu. Konkurencja to „błotny wyścig”. Obaj mieli przenieść w ciągu trzech minut jak najwięcej błota z bali do wiaderek stojących na końcu toru. Ale nie w rękach, a na własnych ciałach. Niełatwa rzecz!
Szczęśliwy
Wysmarowali się błotem, a potem ściągali je z siebie wprost do wiader. „Janosikowi” doradzał Aksel, a Karolina czy Henryk - „Wasylowi”. Nie brakowało też śmiechu. - Jak prosiaczek taki - komentowała Dominika, widząc, jak młodszy uczestnik boju cały zanurzył się w balii. Podobało się wszystkim. Po zważeniu wiader ukazało się, że zwyciężył Łukasz. Oto nowy Farmer Tygodnia! - Brudas, ale szczęśliwy. Na bank - powiedział do kamery triumfator błotnej konkurencji.
Nie tak łatwo
Agnieszka od razu przeczuwała, że Łukasz nominuje ją do pojedynku. Przed nią było jednak jeszcze sporo czasu na to, żeby spróbować zabliźnić jego rany. „Janosik” natomiast mógł najeść się do syta, bo w pokoju czekało na niego mnóstwo smakołyków. - Piękna sprawa, polecam każdemu - skwitował. Syty, przestawił swój plan Akselowi. Pozostali mieli myśleć, że Młodych Wilków już nie ma! - Śmierdzi podstępem - zauważyła od razu Agnieszka. Tutaj tanie sztuczki nie przejdą.
Na nowo
Łukasz podzielił też obowiązki. Tym razem świnie przypadły Wojtkowi, konie i cielaki Agnieszce, a przetwory i sery wszystkim mężczyznom. Mieli się nauczyć czegoś nowego. Pozostałe zadania miały być wykonywane wspólnie, w mniejszych bądź większych grupach.
Oczyszczenie
Pod koniec dnia Siostry ADiHD przyniosły ze sobą tabliczki, na których wszyscy farmerzy mieli napisać, co sądzą o innych uczestnikach. Każdemu przypisano po trzy wady i zalety. - Dla niektórych to będzie jak ciepły prysznic po tygodniu w błocie, a dla innych, jak kubeł zimnej wody - wyjaśniła Milena Krawczyńska.
„Janosik” dowiedział się, że jest: przystojny, pracowity, mądry, zaradny, wrażliwy, umiejący pocieszyć, sympatyczny. Ale zarazem przytakujący, zbyt pracowity, skryty, biorący wszystko do siebie, naiwny, łatwowierny, nieumiejący oddzielić gry od życia.
Agnieszka? Inteligenta wrażliwa, chcąca się uczyć, pracowita, dobrze robiąca sery, zabawna, ale też płaczliwa, nerwowa, pyskata, niesłowna, grająca, wbijająca cios w plecy i serce.
Inni też zaczerpnęli wiedzy. Wśród wad dominowała wybuchowość, nerwowość i przytakiwanie. Były też zalety, a jedna szczególnie miła. „Przystojniejszy od Bruce’a Lee” - napisano o Akselu. „Sympatyczny na swój sposób”, „mogący zranić słowem” - to o Henryku. Emeryt wyznał, że niektórych swoich prowokacji mocno żałuje.
Pojednanie
Prowadzące zostawiły uczestników z refleksjami. Atmosfera się oczyściła, ale i zmusiła do przemyśleń. Henryk i Aksel wyjaśnili sobie nieporozumienia. Starszy przeprosił po raz kolejny, a młodszy przyznał: - Też pojechałem po bandzie - stwierdził. Czy ci, którzy wydawali się tak różni, właśnie odkryli, że dźwigają na barkach ten sam ciężar?
„Farma” - edycja 5, odcinek 37:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.