Będzie inaczej...
Wieczorem ustalono, że kolejny obrządek jest już w gestii dziewczyn. Te bowiem miały dla siebie wcześniej całe mnóstwo przyjemności i smakołyków. Wszystko to w ramach nagrody za wykonanie zadania - drożdżówek, bułeczek z wytrawnym nadzieniem oraz kaszanki.
...albo i nie
Rano jednak sytuacja nieco się zmieniła. Dziewczyny miały już tylko doić, tymczasem Farmerka Tygodnia zarządziła, że panowie będą sprzątać obory. - Co to za zamiana roboty, jak my będziemy wszystko robić? - pytał zdenerwowany Wojtek. Zdziwiona była też Agnieszka, natomiast Dominika wprost zirytowana: nadmiarem obowiązków, brudem. - To się nazywa zarządzenie - podsumowała ironicznie Karolina. Ewa była jednak zadowolona z siebie i planowała, jak tu się pozbyć Henryka.
Rozdrażnienie spowodowane zbyt spontanicznym planowaniem wzrastało. Mimo że Farmerka Tygodnia zapewniała Aksela i Łukasza, że warto się starać, to pierwszy miał dość pracy przy zwierzętach. - Współpracujemy, bo jak będziemy się kłócić, to nic z tego nie wyjdzie - powiedziała Ewa. - To się weź za robotę, to nie będzie kłótni, a nie stoisz i piep***** - odparła Karolina.
Mocne słowa
Może wspólne śniadanie ukoi nerwy farmerów? Chwilowa cisza była bardzo wymowna, nawet Henryk nie miał ochoty się odzywać. Jednak do kłótni wystarczyła mała iskra. Dominika, zirytowana uwagami na temat braku jajek (to ona osobiście wchodziła do kurnika), rzuciła solidną porcją przekleństw i odeszła od stołu. Ulało jej się i potrzebowała spędzić nieco czasu w samotności, ale Ewa za wszelką cenę chciała ją pocieszyć.
Do granic
Słońce świeciło, atmosfera była gorąca, a mleko wymagało obróbki. W innym razie mogło skisnąć. - Wiem, że ty jesteś Ewcia farmerką, a nie ja, te dziesięć minut można posiedzieć i odpocząć, ale mleko stoi od rana - zwróciła uwagę Agnieszka. Farmerka Tygodnia odparła, że Łodzianka miała poinstruować innych, co zrobić z udojem. Tego było już za wiele.
- Ewa, nie denerwuj mnie! Mam ci pokazać mleko? Czy ty nie wiesz, jak mleko wygląda? Nie mam siły do ciebie, jesteś po prostu niemożliwa - podniosła głos Łodzianka. - Odpuść sobie złośliwości, bo naprawdę nie są mile widziane - odparła Ewa. Ale to nie zakończyło kłótni, a głosy niebawem osiągnęły bardzo wysokie tony. Tak zdenerwowanej Agnieszki jeszcze chyba na farmie nie widziano.
Toż to szok!
Tymczasem rozbrzmiał dzwonek. To Ilona i Milena Krawczyńskie pojawiły się w gospodarstwie. Ewa poprosiła jeszcze na osobności Aksela o zrozumienie dla jej przyszłych działań. - Zrobię coś bardzo ważnego i będziesz mi za to wdzięczny - powiedziała. Farmerka Tygodnia miała sto procent pewności. - Nominuję osobę, która jest bardzo waleczna, harda i powinna zawalczyć o swoje dobre imię - powiedziała przy wszystkich, po czym wskazała… Aksela! On i Łukasz byli mocno zaskoczeni, a Henryk wprost zdezorientowany. Sprzedawca z Kudowy-Zdroju miał nazajutrz wyznaczyć kolejną osobę do pojedynku.
W kuluarach
Ewa starała się przekonać Aksela do przymilania się do Agnieszki. Jej głos mógł się bowiem okazać rozstrzygający w kontekście nadchodzącego pojedynku. Miłośnik sztuk walki nawet nie chciał jej jednak słuchać. Ale musiał, bo Farmerka Tygodnia wykazywała się determinacją.
Po obiedzie farmerzy postanowili chwilę odpocząć - na pomoście czy na tarasie. Ewa jednak prosiła już Dominikę o sprzątnięcie zwierzęcych odchodów. Bezskutecznie. Za to wszyscy byli zainteresowani treścią listu, jaki Farmerka Tygodnia wyciągnęła ze skrzynki.
Chwila na rozluźnienie
„Dziś spojrzycie w odbicie nie tylko własne, ale i drugiej osoby. Waszym zadaniem będzie zagranie w lustro. A oto wasze lustrzane pary” - odczytała. W liście wskazano dwójki: Łukasz i Dominika, Ewa i Aksel, Agnieszka i Henryk, Karolina i Wojtek. Najstarsi uczestnicy nie chcieli nikogo udawać. - Ja mam pięćdziesiąt dwa lata, a nie trzynaście - zauważył „Wasyl”. Jego przyjaciel miał podobne zdanie.
Tego kanału tam nie ma
Za to „Janosik” od razu wziął się za naśladowanie Dominiki. - Ewka, indyki znowu uciekły! - wrzasnął, przebrany za koleżankę. Ta się zrewanżowała. - Wczoraj zadowolone, pizzę sobie jadłyście. Też bym sobie zjadł, tak? - krzyknęła, wcielając się w rolę Łukasza. Ten podszedł niebawem do Agnieszki udającej Henryka i się jej pożalił. - My w Danii to nawet Polsatu nie mamy - zażartował. Karolinie obserwacje bardzo się podobały, a starszyzna wykorzystała czas wolny na kąpiel.
Były czyste!
Koniec gry zbiegł się z nadchodzącym końcem dnia, a to oznaczało obrządek. Agnieszka odkryła, że tetry przeznaczone do sera Ewa zamierzała wykorzystać do mycia krowich strzyków. - Ja już nie wytrzymam z tobą - powiedziała Łodzianka. Zarzuciła też Farmerce Tygodnia absolutny brak pokory. To nie zwiastuje niczego dobrego. - Dziewczyna jest niereformowalna, ręce opadają do tej Ewki - skomentowała Karolina, przypominając niedomywane przez nią naczynia.
Idą porządki
Tymczasem pisarka jednak miała plany. - Jutro zamiatamy teren, jutro zamiatamy to po prostu. Niech spi********* - powiedziała Dominice. Kogo miała na myśli?
„Farma” - edycja 5, odcinek 34:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.