Spełnienie marzenia
Tobiasz Fejdasz na co dzień mieszka w Krakowie, a pochodzi z Podkarpacia. Choć pracuje jako nauczyciel języka angielskiego, chciałby utrzymywać się z muzyki. Miłość do niej zaszczepił w nim tata, który marzył o tym, aby pokazał swój talent światu. Niestety nie doczekał chwili, w której jego syn stanął na scenie „Must Be The Music”. Występ z utworem Labrinth „Jealous” był czymś więcej niż tylko prezentacją umiejętności - stał się symbolicznym spełnieniem marzenia. W jego interpretacji wybrzmiała nie tylko wrażliwość, ale przede wszystkim szczerość i autentyczność, które trudno podrobić.
Z myślą o tacie
„I’m jealous of the way you’re happy without me…” - czyli „zazdroszczę ci, jak jesteś szczęśliwy beze mnie” - te słowa w wykonaniu Tobiasza Fejdasza nabrały zupełnie nowego znaczenia. Zapytany, o czym myślał, śpiewając ten utwór, 26-latek wyznał: - Naprawdę myślałem o tacie. Zawsze chciał mnie tutaj widzieć… i udało się. Na backstage'u wspierały go mama i siostra, które nie były w stanie ukryć ogromnego wzruszenia.
Emocjonalne reakcje
Występ wywołał ogromne emocje także wśród jurorów. - Niezwykle przejmująco śpiewasz i robisz to bez wysiłkowo, absolutnie. Masz to. To jest niezwykły dar - powiedziała poruszona Natalia Szroeder, która podczas występu uroniła łzy wzruszenia.- To był występ, który otwiera drzwi do innego świata. Do świata, z którego nie chce się wracać. Myślę, że twój tata jest z ciebie bardzo dumny - podsumował Sebastian Karpiel-Bułecka. -Ja od razu mam tak, że myślę o swoim ojcu… też nie żyje - dodał łamiącym się głosem juror.
„Must Be The Music” w piątek o godz. 21:00 w Polsacie
Oficjalny profil „Must Be The Music” na Instagramie - @mustbethemusic.polsat