2026-03-20

„Państwo w Państwie” - odcinek 604, na żywo 22 marca

Decyzja o inwestycji we własny, wymarzony dom to trudne i wymagające zobowiązanie dla całej rodziny. Kredyt, stres, ale też nadzieja, że wreszcie uda się zapuścić korzenie. Nie dla klientów Delorme House. Po wpłaceniu zaliczki dla kilkudziesięciu osób rozpoczął się najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Przemysław Talkowski wraz z zespołem i ekspertami zapraszają na odcinek programu „Państwo w Państwie” emitowany na żywo w niedzielę 22 marca o godz. 19:30 w Polsacie.

Pragnęli pomagać, zostali oszukani

- Mieliśmy mieć dom, mieliśmy plany. Chcieliśmy stworzyć zawodową rodzinę zastępczą. Zająć się opieką nad maluszkami, które w coraz większej liczbie są porzucane w szpitalach. W tym miejscu miał stać nasz dom. A jak widać, jest pole. Puste! - mówią państwo Chrupcałowie.

W 2024 roku pani Kamila wraz z mężem Robertem postanowili kupić dom. Oferta wydawała się atrakcyjna. Ich nowe miejsce zamieszkania miało - oprócz funkcji mieszkalnych - pełnić rolę przestrzeni pokazowej. W zamian za to firma deweloperska zaoferowała rabat na wykonanie oraz prowizję. Aby sfinalizować transakcję, małżeństwo musiało sprzedać dotychczasowe mieszkanie. Po podpisaniu umowy i wpłaceniu zaliczki kontakt z deweloperem się urwał. Jak się okazało później, człowiek podpisujący umowę z Chrupcałami był osobą nieprawomocnie skazaną za oszustwa.

- Moje prywatne sprawy sprzed ośmiu lat nie mają żadnego związku z działalnością operacyjną spółki, która buduje domy - komentuje Robert Kovacs z Delorme House.

To nie tak miało być

Docieramy do kolejnych osób, które chciały skorzystać z oferty firmy, budującej domy na bazie stalowych konstrukcji.

- Ja nie mam nic. Nie mam domu, nie mam projektu, nie mam pozwolenia. I nie mam też zaliczki - gorzko podsumowuje swoją sytuację Ryszard Tokarczyk, jeden z klientów, który czuje się oszukany.

Z kolei Mariusz Prusaczyk relacjonuje, że przez praktyki spółki Delorme House jego dotychczasowe życie wywróciło się do góry nogami.

- W tamtym okresie musiałem zamknąć firmę, sprzedać wszystkie maszyny. Zostałem z komornikami, z długami - mówi.

Ofiarami nie tylko klienci

Pracownicy przedsiębiorcy również nie wspominają współpracy ciepło. Twierdzą, że nie otrzymali wszystkich należnych świadczeń pieniężnych, a składki ubezpieczeniowe nie były odprowadzane.

Ci, którzy czują się pokrzywdzeni przez działalność spółki, ponad półtora roku temu złożyli zawiadomienia do prokuratury. Nie zatrzymało to działalności przedsiębiorców, a postępowanie utknęło na etapie przygotowawczym.

Sprawiedliwość może poczekać?

- Do tej sprawy wciąż spływają kolejne zawiadomienia o przestępstwie. W chwili obecnej, z uwagi na potrzebę uzyskania opinii z zakresu finansów i księgowości, postępowanie zostało zawieszone - informuje Oliwia Borzec-Michalec, przedstawicielka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

A biznes się kręci...

Tymczasem do Roberta Kovacsa nadal można umówić się na konsultację prawną przez stronę internetową - gdzie, paradoksalnie, pomaga m.in. ofiarom oszustw. Publikuje także w mediach społecznościowych nagrania z poradami m.in. o tym, jak zarabiać na domach. Oferuje także kursy i szkolenia.

Pytany przez reporterkę, o to, jak zamierza wywiązać się ze swoich zobowiązań względem rodzin, które wpłaciły zaliczki, odpowiada. - W tym momencie jest tak, że my, aby te pieniądze oddać, musimy je ściągnąć z rynku, od naszych inwestorów, którzy nam zalegają. No i jeszcze mamy majątek w nieruchomościach. Po to jest postępowanie restrukturyzacyjne, żeby tę procedurę usprawnić - podkreśla Robert Kovacs.

Ile czasu minie, zanim ludzie pozbawieni oszczędności i dachu nad głową uzyskają zadośćuczynienie? Jakich dowodów jeszcze trzeba, żeby doprowadzić przed sąd przedsiębiorców? Czy ta sprawa pokazuje, że bezczelność jest dziś najcenniejszą walutą? O tym w reportażu Agnieszki Zalewskiej.

Państwo w Państwie w niedzielę o godz. 19:30 w Polsacie.