Docinki
Piąty tydzień na farmie dobiegał końca. O poranku nie każdy ma czas na poranną toaletę, chociaż są wyjątki. Ewa kolejny dzień zaczęła od doboru stylizacji pod czujnym okiem domowników. - Ona chyba nie rozumie, że się trochę naśmiewamy z niej - skomentował do kamery Henryk. Ważniejszy tego dnia był jednak pojedynek. Zagrożone nominacją były „Lamia”, Karolina i Ewa. Na kogo stawiał Andrzej? Na pewno na pisarkę. - Co za tłuk - skomentował pod nosem Farmer Tygodnia fakt niedomknięcia przez nią skrzyni na owies.
Gorąco!
Poranek trwał, a wymiana zdań pomiędzy Andrzejem a Ewą nasilała się. - Będzie spokój i nie będę nic odwalać, ale przynajmniej do tej pory nie zgubiłam zwierzęcia na farmie - powiedziała, mając na myśli ucieczkę nieupilnowanego kucyka w 6. odcinku. - Worek spakuj dzisiaj - odparł kpiąco Farmer Tygodnia.
Tak być musiało
W gospodarstwie wybrzmiał dzwonek. To siostry Ilona Krawczyńska i Milena Krawczyńska zasygnalizowały swoją obecność i wezwały wszystkich pod wiatę. Andrzej zdradził swoją decyzję. - Wybór był dość prosty. Co się odwlecze, to nie uciecze - powiedział, nie dając się ponieść emocjom. - Tą osobą jest „Lamia” - dodał. - Do trzech razy sztuka. Od samego początku chcą mnie wyeliminować z farmy. Widocznie, tak jak cały czas wspominam, panowie się mnie boją - skomentowała na gorąco Siedlczanka. I to ona miała tego samego dnia wybrać dla siebie przeciwnika.
Inicjatywa nienagrodzona
W przerwie od myślenia o pojedynku Andrzej i „Janosik” naprawili ławkę. Nie uszło to uwadze „Lamii”. - Wojtek powiedział jak, to zrobili. Żeby nie powiedział, to by nie zrobili. Proste, tak? - rzuciła w kierunku pozostałych farmerów. Ale niebawem znów wybrzmiał dzwonek. Siostry ADiHD zwołały Radę Farmy.
Waleczny duet
- „Lamia”, czas na twoją decyzję - zasygnalizowała od razu Ilona Krawczyńska. Siedlczanka wybierała spośród Łukasza i Ewy. - Chciałabym stoczyć tę walkę z równą sobie osobą. Jestem kobietą waleczną i nie boję się facetów. Wiem, że w głębi jest to tygrys. To Ewa - wskazała. Obie deklarowały gotowość do walki. - Na pewno wygram ten pojedynek - skomentowała pewna siebie pisarka. Główne bohaterki dostały zadanie spakowania tobołków.
Bez kalkulacji
- Irytuje mnie ten dzwonek, nienawidzę tego dzwonka - wyznała „Lamia” Karolinie. Ale skoro go słychać, to trzeba ruszać w bój! Ewa w koszulce z byczymi rogami, Siedlczanka na czarno.
Takie są zasady
Konkurencja to „przeprawa ostatniej szansy”, składająca się z trzech etapów. W pierwszym należy wejść na podest i przy pomocy dziurawego wiaderka uzupełnić menzurę wodą ze stawu, do momentu aż znajdujący się w niej klucz wypłynie na powierzchnię. Następnie trzeba otworzyć kłódkę, która uwolni dętkę. Potem przeprawić się na niej, z pomocą jednego wiosła, na drugi brzeg, a na koniec dobiec do wieży czekającej na brzegu i pociągnąć za sznurek rozwijający sztandar. Która pierwsza, ta wygrywa!
Nie łeb w łeb
Z wydobyciem klucza szybciej poradziła sobie „Lamia”, ale pierwsze koty za płoty. Siedlczanka weszła na ponton, ale szybko runęła do wody. W tym czasie Ewa ją wyprzedziła, ale wiosłowanie sprawiało jej niemałe problemy. Rywalka z kolei płynęła w złej pozycji, będąc zagrożoną dyskwalifikacją. Pierwsza do mety dobiegła Ewa i rozwijając sztandar, zapewniła sobie pozostanie w programie. - „Lamia”, przegrałaś pojedynek „nagłej śmierci”. Zabierz swój tobołek i opuść farmę teraz - wskazała Milena Krawczyńska. Pozostali pożegnali ją brawami, również Aksel. Jednak Siedlczanka nie zamierzała nawet na niego spojrzeć. - Bardzo się cieszę, że odchodzę - skomentowała przed kamerami. Jako swoją faworytkę wskazała Karolinę.
Zjednoczenie
Pojedynek poskutkował nie tylko opuszczeniem farmy przez „Lamię”, ale i zakończeniem ery Domu i Stodoły. Wieczorem uczestnicy mieli rozpalić ognisko i świętować razem. Kolejny dzień jednak miał przynieść nowości. - Każdy wasz ruch będzie miał swoją cenę - powiedziały siostry ADiHD. Co zaplanuje nieco osamotniona Karolina?
Sondaże
Jeszcze przed ogniskiem ruszyły przewidywania dotyczące następnego przewodniczącego. Na Farmera Tygodnia wskazywano Henryka, ale on zdawał się nie być pewny siebie. Czy zarządzanie ludźmi to jego słabość? Stres emeryta wyczuwała krowa, która niezbyt ochoczo z nim współpracowała. Za to Wojciech wręcz przeciwnie, ale nie ma się czemu dziwić, to przyjaciele z bardzo długim stażem.
Zgoda buduje
Na koniec dnia wzniesiono toast za nowy etap. - Za wielkie zjednoczenie - zawołał „Janosik”. Uczestnicy pożegnali stodołę, prawie dosłownie, bo zapłonął sztandar z takim właśnie napisem. Za pochodnię złapał Andrzej. - Palimy ten szajs! - stwierdził. To nie były łatwe dni dla farmerów. Ale co przed nimi?
„Farma” - edycja 5, odcinek 25:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.