Chodzi o szacunek
W poprzednim odcinku farmerów odwiedził Krzysztof Ibisz. Gwiazda Polsatu zorganizowała specjalny turniej, który wygrała ekipa Stodolaków. Innym zwycięzcą okazał się Aksel, który pokonał w pojedynku o miejsce w domu „Lamię”. Ta po starciu odmówiła podania mu ręki. - To jest cios poniżej pasa, nawet jeżeli się nie lubimy, to szacunek do drugiego człowieka powinno się mieć w każdej chwili.
- Aksel jest o połowę młodszy, a pokazał większą klasę - skomentowała Agnieszka. Sprzedawca z Kudowy-Zdroju był zawiedziony zachowaniem „Lamii”, ale i tak zaskoczył wszystkich efektowną „cieszynką”, czyli saltem w tył. Siedlczanka stwierdziła z kolei, że przegrana była elementem jej strategii.
Zagotowana
- To było specjalnie, z premedytacją. Nie będę mu gratulować - wyjaśniła „Lamia” swoje zachowanie, dodając, że Aksel robi wiele, żeby na co dzień wyprowadzać ją z równowagi. Nowa mieszkanka stodoły miała teraz inne zmartwienia: gotowanie dla domatorów oraz zajmowanie się zwierzętami. Nad wszystkim czuwał Farmer Tygodnia. - Nie jestem tutaj sam, nie będę za ciebie robił. Masz teraz zrobić obrządek - wskazał gotującej „Lamii”. Ona jednak stawiała przyrządzanie posiłków ponad zwierzęta. - Nie zachowuj się jak bachor. Ile masz lat? Nie wstyd ci? - zapytał liderujący grupie uczestnik. - Nie, mi nie jest wstyd, a tobie nie jest? - odparła Siedlczanka. - Ja p******* - skwitował Andrzej. Niedługo później farmerka wystawiła w jego kierunku środkowy palec.
Zwątpienie
Czy kolejny dzień przyniósł dobre wieści? Od rana Andrzej, Łukasz, Karolina i Ewa pracowali. Ostatnia zadawała wiele pytań. - Mam tego dość. Gdybym mógł, to bym się podał do dymisji już teraz - skomentował przed kamerą Farmer Tygodnia.
Nie ma miękkiej gry
Tymczasem mieszkańcy stodoły, czyli Karolina, Ewa, „Lamia” i „Janosik”, musieli wybrać osobę do pojedynku. Padło na Karolinę. - Plan jest taki, że będzie się działo - zdradziła widzom. Dominika czuła, że to ona stanie w szranki z gospodynią z Dębna. Podobne odczucia miał Aksel. Z kolei Henryk, jak ma w zwyczaju, starał się zasięgać informacji z wielu źródeł. Ostatecznie Karolina zaskoczyła wszystkich, zawieszając sobie wysoko poprzeczkę. Nominowała Wojtka! To przyjacielski sparing czy element większej układanki?
Co dalej?
Atmosfera była tajemnicza, ale upał przypominał o konieczności modernizacji lodówki. Zajęli się tym Andrzej i „Janosik”, rozmyślając przy okazji na temat dalszego rozwoju wypadków. Zresztą zajmowali się tym wszyscy farmerzy. Razem, oddzielnie, w małych grupkach… A Agnieszka, jak sobie już wcześniej postanowiła, grała na dwa fronty.
Celne strzały
Na farmie rozległ się dźwięk dzwonków. To Ilona i Milena Krawczyńskie zawołały wszystkich na pojedynek. W rolach głównych Karolina i Wojtek. - To ostatnia szansa, aby wydostać się z zagrożonej nominacją stodoły lub niestety właśnie do niej trafić - wyjaśniła Ilona. Na dryfującej platformie na pojedynkującą się parę czekały proce. Trzeba było strzelać trzydziestoma warzywami w pole ułożone z kostek siana. Wygrywa ten, kto odda więcej celnych strzałów.
Zwycięstwo
Wojtek trafił już za pierwszym razem, a Karolina też radziła sobie bardzo obiecująco. Warzywa wyślizgiwały się z procy, a Ewa i Dominika odniosły wrażenie, że „Wasyl” się podkłada. Nic takiego nie miało jednak miejsca, bo to on wygrał starcie wynikiem 10:9. - Przegrałam z Wojtkiem, a wygrałam z samą sobą i wszystkim innym. No rewelacja - podzieliła się swoimi wrażeniami Karolina. Tym razem rywale podali sobie ręce. Wojtek był bezpieczny.
Wyświetl ten post na Instagramie
Nazajutrz Andrzej miał wybrać jednego z mieszkańców stodoły do pojedynku nagłej śmierci, a ten z kolei winien wskazać przeciwnika. - Nie mogę się doczekać - zdradził Farmer Tygodnia, szelmowsko się uśmiechając.
Machinacje
Andrzej i „Janosik” nie mogli zrozumieć, dlaczego Karolina starła się z „Wasylem”. Wyczuwali, że coś wisi w powietrzu. Jaki Dębnianka miała plan? Najwyraźniej chodziło o nastawienie farmerów wrogo wobec Ewy.
Szkliste oczy
Pod koniec dnia domatorzy zażyczyli sobie owsianki, ale „Lamii” wyraźnie się to nie spodobało, bo miała już w planach robić schab. Siedlczanka podzieliła się swoimi spostrzeżeniami z Karoliną. - Już mam dosyć po prostu każdego z tych charakterów. Nie mogę tego już słuchać - powiedziała, hamując płacz.
Przy kolacji bez słowa odeszła od stołu. Miała wyraźny kryzys, a pomóc próbowała jeszcze Agnieszka.
„Farma” - edycja 5, odcinek 24:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.