Mateusz Kościukiewicz i KARIERA
Moja kariera rozpoczęła się zaraz po tym, jak dostałem się do szkoły teatralnej we Wrocławiu. Z przyczyn ekonomicznych, całymi dniami szukałem jakiejkolwiek pracy. Bycie młodym aktorem bardzo pomagało. Pierwsze „pięć dych” zarobiłem na ulicznej konferansjerce, jeżdżąc maluchem uliczkami okalającymi wrocławski rynek i drąc się przez megafon o promocji dla studentów w pobliskim barze. Mój talent szybko dostrzegł starszy kolega z trzeciego roku, świetny aktor Sebastian Stankiewicz. Zaproponował coś, na tamte czasy, absolutnie wyjątkowego, tzw. „wyjazdówki”. Były to imprezy z konkursami promujące różne produkty i odbywające się w całej Polsce.
To była dla mnie wielka zmiana, bo pierwszy raz poczułem, że ten zawód może odmienić jakość mojego życia. Myślałem, że wszystko jest w moich rękach. Dopiero później zrozumiałem, jak bardzo byłem wtedy naiwny.
Moja kariera przeszła wiele szczebli, od malutkich chałturek po wielkie kino, festiwale i nagrody. Po dwóch dekadach tej roboty wiem, że to był wspaniały i unikatowy czas.
Wyświetl ten post na Instagramie
Mateusz Kościukiewicz i MARZENIA
Spełniło się moje marzenie o byciu aktorem, a ta praca pozwala mi spełniać kolejne. Pochodzę z prowincji, za płotem mojego rodzinnego domu znajdowało się gospodarstwo należące do naszej rodziny. Wszędzie wokół były pola i lasy. Ta wiejska sielanka odcisnęła swoje głębokie piętno w mojej dziecięcej duszy. Gdy po dwudziestu latach mieszkania w dużych miastach, mogłem spędzić dłuższy czas na wsi, pojawiła się uporczywa myśl o powrocie.
Jak tylko postawiłem stopę w dolinie Bobru, otworzyła się w mojej głowie szkatułka pełna marzeń. Tak naprawdę wszystkie one dotyczą wolności. Wolności wyrwania się z więzów przeszłości. Wolności artystycznej, osobistej, wewnętrznej.
Mateusz Kościukiewicz i PRZYRODA
O wschodzie słońca, stojąc z kubkiem gorącej kawy w dłoni, nad głową przeleciał mi orzeł bielik. W pierwszej chwili targnął mną jakiś pierwotny lęk, chciałem się ukryć. Ale w jego majestatycznej postaci odnalazłem głęboki spokój. Gdy zobaczyłem jak żeruje, poczułem ogromny szacunek dla jego obiektywizmu i wyborów. Za to gody myszołowów to widowisko tak spektakularne, że gdy stojąc i obserwując je z rozdziawioną buzią spojrzałem na siebie z dystansem, poczułem się jak mały chłopiec. Chłopiec, który pierwszy raz w życiu widzi obraz z pogranicza własnej wyobraźni i rzeczywistości.
Wyświetl ten post na Instagramie
Gdy w około nie ma światła i panuje tak przeraźliwa cisza, że aż piszczy w uszach, to przy dwudziestostopniowym mrozie nocne niebo jest na wyciągnięci dłoni. Druga strona ramienia spirali mlecznej drogi jest wyraźna, a w głowie kotłują się Ostroga Oriona, Ramie Perseusza i obsesyjne pytania. Czy to światło, które do nas dociera przez lata świetlne nadal się tli i czy nasze również można tam dostrzec? Kim jestem wobec tego bezmiaru? Idąc za Kantem: czy niebo gwiaździste jest nade mną i czy prawda moralna jest we mnie?
Mateusz Kościukiewicz i SPOKÓJ
Spokój odnalazłem w godności i dobrej woli. Szczerości wobec samego siebie. Zmierzeniu się z własnym zadufaniem.
Aktor który odnosi sukcesy jest narażony na ogromną pychę. Bardzo łatwo jest uwierzyć we własną genialność, zwłaszcza, gdy naokoło jest wielu potakiwaczy.
Świetnie obrazuje to dramat Thomasa Bernharda „Na szczytach panuje cisza”. Główny bohater Mistrz Moritz, mimo statusu geniusza, ma usta pełne pustych frazesów. Autorytet Moritza nie bazuje na jego twórczości, tylko na pozie. Jego otoczenie uczestniczy w kłamstwie budując jego niezwykły obraz, aby samemu ogrzać się w blasku jego sławy. Jest to brutalnie prawdziwe - elity ukrywając swoją małość i jałowość serwują nam puste frazesy pełne kłamstw i manipulacji. Wyzwolenie się z okowów opinii innych, akceptacja świata i niedoskonałości ludzkiej natury oraz prosta praca fizyczna - właśnie to daje mi mój subiektywny spokój.
Wyświetl ten post na Instagramie