Reperkusje
Ostatnie godziny na farmie obfitowały w wydarzenia. W programie pojawili się nowi uczestnicy: Henryk i Wojciech. To koledzy, którzy znają się z więzienia, gdzie byli strażnikami. Na starcie stoczyli ze sobą pojedynek, który wygrał pierwszy z nich. W nagrodę mógł spać w domu. Drugi, wraz z pięcioma wybranymi przez siebie uczestnikami, powędrował do tak pieczołowicie budowanej ostatnimi czasy stodoły. Choć należy być ścisłym - dla stylisty Wojtka to już było za wiele, w efekcie zrezygnował z dalszego przebywania na farmie.
Kontrast
Nowy dzień pokazał dwa światy. Jeden to dom, zwolniony ze wszelkich obowiązków poza zadaniem tygodnia, a drugi - nominowana do pojedynków stodoła pozbawiona łaźni i toalety, obarczona obrządkiem i gotowaniem dla całej farmy. Spanie tuż obok zwierząt nie było przyjemne. - Usnąłem, dopiero gdy słońce zaczęło wschodzić. Kucyk całą noc po tej słomie chodził - przekazał reszcie Wojciech Wasilewski. Nie tylko on się nie wyspał. Agnieszka, Dominika, „Janosik” i Andrzej też nie czuli się jak młodzi bogowie. A mimo to musieli ruszyć do obrządku i zrobić śniadanie dla budzących się domatorów. Ci natomiast odsypiali, a lenistwo nieszczególnie podobało się Henrykowi. Postanowił się jednak dostosować. Mógł porozmawiać z resztą o życiu czy pracy w więzieniu. Chętnie przyswajał fakty o kolegach i koleżankach. A co z nim? - Nie mogę dużo opowiadać, bo kumpel powiedział, że na radiowęźle będzie wszystkim „Farmę” puszczał. Mają oglądać Heńka i Wojtka - powiedział z uśmiechem. Zauważył, że z „Lamią” uda mu się porozumieć szybciej niż z Karoliną. Dębnianka w Henryku też widziała skomplikowanego człowieka.
Wrażenia
Ekipa ze stodoły ruszyła do obrządku. Jeden z jej członków był jeszcze pełen energii. - Przypomniało mi się dzieciństwo. W młodych latach nawet mieszkałem parę lat u babci, no to z takimi rzeczami miałem styczność. Nie robi to na mnie jakiegoś strasznego wrażenia. Czy koń, czy krowa - wspominał Wojciech. Nowego kolegę skomplementowali „Janosik” i Andrzej. - Z charakteru pasujemy do siebie. Jest silny fizycznie, psychicznie też odporny. Czuć od niego spokój - zauważył kelner z Żywca.
Spokojna nie była za to Agnieszka, która wzięła się z Dominiką za przyrządzanie jajecznicy. - Wiesz, jak ja kocham jedzenie. Nie można mi było dać większej kary niż gotować i nie móc zjeść - przyznała Łodzianka. Zapachy z daleka wyczuł Aksel, który spał najdłużej. Poszedł do kuchni, a tam trafił na plotki dotyczące możliwych nominacji do pojedynku. - Jak Roland będzie nominował, to na pewno dziewczyna pójdzie , a wiadomo, że jak pójdzie jedna, to weźmie drugą - przeczuwała Agnieszka. Aksel, podsłuchawszy niepostrzeżenie rozmowę, pobiegł do Andrzeja i „Janosika” i natychmiast im wszystko zreferował.
To przyjaźń!
Domatorzy przyszli na śniadanie w postaci jajecznicy z kiełbasą i pieczywem. Same rarytasy! Ewa była pod wrażeniem, dlatego ruszyła z komplementami dla kucharek, jednak Agnieszka poprosiła ją o wstrzymanie. Wszak syty głodnego nie zrozumie. Pisarka natychmiast zaczęła empatyzować z mieszkańcami stodoły i, żeby ich nie denerwować, wzięła talerz i poszła zjeść w domu. Emocje były szczere, bo tam popłynęły łzy. Na ratunek z przytuleniem przybyła Dominika. Nie tylko z tym, bo wręczyła też Ewie opaskę z napisem „best friends” (ang. najlepsi przyjaciele). - Dla mnie takie rzeczy mają nieprawdopodobne znaczenie. To rzecz na wagę złota i to mi daje siłę - przyznała pisarka, zapewniając o lojalności do byłej piłkarki.
Potrzeby
Tymczasem na farmie zbyt swobodnie poczuła się jedna ze świń. Wybiegła z zagrody i musiała tam zostać zagnana z powrotem. Czy to dlatego Roland tak komplementował cały gatunek? - Słyszałem kiedyś, że świnie mają umysł trzylatka, czyli są mądrzejsze od psa. A psy, moim zdaniem, są mądre, czyli świnie są jeszcze mądrzejsze - rozważał. - I mają oczy podobne do człowieka - dodał. Na tym podobieństwa się oczywiście nie kończą, ale są i różnice. Ludzie potrzebują w niektórych sytuacjach bardziej cywilizowanych warunków. Dlatego Wojciech, „Janosik” i Andrzej wzięli się za konstruowanie wychodka. - Bez „dwójeczki”, doszły mnie słuchy, że niektórzy wytrzymali tutaj około dwóch tygodni - podzielił się swoją zasłyszaną wiedzą „Janosik”. Lepiej było jednak ich nie naśladować.
Jest wakat
Prace ekipy ze stodoły i plotki domatorów przerwały siostry Ilona i Milena Krawczyńskie, które znienacka pojawiły się na farmie i nie omieszkały tego oznajmić dzwonkiem i zwołaniem Rady Farmy. Zapytały o to, jak minęła noc w prymitywnym dość budynku. Agnieszka nie była wniebowzięta, ale cóż, trzeba sobie radzić. I to bez Wojtka stylisty, który odejściem osłabił nie tylko Stodołę, ale i własny sojusz. - Zostawił tych, którzy mu zaufali - zauważyła Milena Krawczyńska. Co to oznaczało? W budynku było jedno puste miejsce, które należało zapełnić! Wybór należał do piątki ze stodoły. Niemy akces, bo tylko gestem, zgłosiła przy stole Ewa.
Wyobcowanie
Dominika miała już swój plan: wziąć Karolinę lub „Lamię”, ale nie Ewę. W ten sposób trzymająca z chłopakami była piłkarka chciała wyeliminować którąś ze starszej dwójki, bo do pojedynków w tym tygodniu mogli być nominowani tylko mieszkańcy stodoły. Nie wzbudzało to zaufania u Agnieszki. - Wyczuwam, że wy rozmawiacie bardziej z Ewą niż ze mną - powiedziała, czując się nieco odtrącona. I to chyba przez wszystkich, bo Młode Wilki jej nie ufały, a ich rywalka, „Lamia”, przyznała wprost: - Z nią już nie mamy sojuszu - powiedziała do Karoliny. O aliansach i koalicjach rozmawiano też przy wychodku, który zrobił niemałe wrażenie na uczestniku dyskusji, Akselu.
Przeczucia
Wokół Agnieszki, najwyraźniej kutej na cztery nogi, robiło się ciekawie. - Ja po prostu się obawiam, że wy chcecie wziąć dziewczynę do stodoły, bo chcecie mnie wystawić i do domu wysłać. Tak czuję. Ja nie chcę wracać do domu, czuję, że mam tu jeszcze sporo do zrobienia - powiedziała Ewie i Dominice. Te starały się sprowadzić dyskusję na inne tory, ale Łodzianka swoje już wiedziała. Spiskowano bez jej udziału, a do stodoły miała powędrować Karolina bądź „Lamia”. Był to w zasadzie plan Dominiki, a zaufanie w grupie było dość niskie. Padło na Karolinę, a Agnieszka znów poczuła się wykluczona z decydowania,. Jej głos stanowił tylko 20%. - Z początku się trzymałyśmy, ale to nie o to chodzi. Trochę się cykam pojedynku - wyznała Łodzianka. - W tym momencie czuję się jak wolny strzelec, nie sądzę, żebym na kogokolwiek mogła tutaj liczyć - skomentowała. Była w kropce.
Idzie nowe?
Niewiele później podano do stołu. - Sorry, ale ja nie będę zimnej zupy jadła - zaoponowała „Lamia”. - Wrzućcie, rozpalcie i postawcie - dodała, domagając się ciepłego posiłku. Tymczasem Agnieszka była coraz bardziej głodna i nie chciała słuchać opinii na temat formy pokarmu ani jego smaku. Za to Andrzej głód tłumił myślami. - Agnieszka nie jest do końca ani z nami, ani z domem. Jej relacja z dziewczynami się zmieniła diametralnie. Myślę, że to kwestia czasu, jak ona przejdzie do nas - stwierdził kelner przed kamerą. I wcale nie był jeszcze przekonany, że powinni wybrać Karolinę. Tym bardziej że ona się już wszystkiego domyśliła, a uzyskawszy potwierdzenie od Łodzianki, postanowiła nie myśleć za dużo.
Zarządzanie przez konflikt
Zachód słońca i nadejście sióstr Krawczyńskich było czytelnym sygnałem, że czas na podjęcie decyzji dobiega końca. Ekipa ze stodoły postanowiła przy ognisku, że trzeba nieco zamieszać! Prowadzące zwołały farmerów. - Wojtek, jako że to ty jesteś przywódcą Stodoły, wskaż imię osoby, która zamieszka z wami - poprosiła Milena Krawczyńska. Sekundy ciszy przerwał pseudonim: „Lamia”. Dokonało się! - Z trudnych czasów się wywodzę i dlatego jestem twarda. Chciałabym, żeby większość mężczyzn na tej farmie również poczuła to samo co ja. Męskości niektórym tu bardzo brakuje i że dlatego się mnie boją i mnie tutaj zapraszają. Chcą mnie wyeliminować jak najszybciej i to jest kolejny krok, który przewidziałam - stwierdziła.
To pierwsza z konsekwencji opuszczenia gospodarstwa przez stylistę Wojtka. A druga? Farmer Tygodnia miał prawo nominować kogoś do pojedynku, ale zasady się zmieniły. Starcie odwołane, ale Roland dostał zadanie: miał wybrać jedną z osób z domu, która zawalczy o tytuł Farmera Tygodnia. Czas? Do kolejnego dnia. Wskazana osoba winna była wybrać przeciwnika, też domatora. Chłopakowi z Mazur bardzo się taki plan spodobał.
Na dobranoc
Tymczasem wieczór przyniósł kolejną kłótnię. „Lamia”, w obecności Ewy, „Janosika” i Andrzeja, zaczęła głośno krytykować Dominikę. - Bardzo mi się nie podoba, jak traktujesz ludzi z domu. Jest to nieładne - powiedziała byłej piłkarce, a chwilę później podniosła już głos. - Nie pomyliłam się! - dodała, po czym obie odeszły na stronę. Siedlczanka zadeklarowała chęć przeprosin za pozostawione na talerzu pestki (sprzątała je po posiłku Dominika). Kryzys został chwilowo zażegnany, ale sympatii między obiema uczestniczkami nie było. I raczej nie będzie. Można było iść spać.
„Farma” - edycja 5, odcinek 15:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.