Mińce, województwo podlaskie
Mała wieś, której historia sięga daleko wstecz. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1558 roku. Położona jest niedaleko Białegostoku w gminie Choroszcz.

Historia rodziny: Urszula i Arkadiusz Molendowie z synem Borysem i córką Blanką
Rzadka choroba genetyczna
Pani Urszula i pan Arkadiusz bardzo się kochają, ale życie postawiło przed nimi ogromne wyzwanie. Ich pojawiające się kolejno na świecie dzieci - Borys i Blanka - zachorowały. Niekończące się badania, pobyty w szpitalach i ciągły brak pewności, co dzieje się z pociechami. W końcu usłyszeli okrutną diagnozę: zespół włosowo-wątrobowo-jelitowy. - Tę chorobę genetyczną ma około sto osób na świecie - mówi kobieta.

Strach o dzieci
Blanka i Borys karmieni są pozajelitowo, nocnymi kroplówkami. Nigdy nie poznają smaku potraw, wypieków czy owoców. Ich życiu mogą zaszkodzić nawet błahe infekcje. W tej sytuacji na remont nie ma szans, bo pani Urszula musiała zrezygnować z pracy, a wszelkie środki pochłania leczenie dzieci i ich codzienne potrzeby. - To jest ciężka choroba i wiemy, na co się piszemy, ale nie wiadomo, jak oni długo pożyją - dodaje jej mąż.

Ciasno i z problemami
Rodzina gnieździ się w 16-metrowym pokoju w domu brata pani Urszuli. Lokum jest za małe dla czterech osób, a do tego codzienne życie komplikują podstawowe braki. - Nie mamy wody tutaj, musimy nosić od brata. Studnia wyschła - przyznaje kobieta. Dodatkowym problemem jest potrzeba miejsca na paczki z kroplówkami, które rodzina otrzymuje raz na cały miesiąc.

Surowy szkielet do wypełnienia
Rodzina marzy o remoncie domu, który pani Urszula otrzymała od mamy. Małżeństwo ogromnym wysiłkiem zaoszczędziło pieniądze na nowy dach, ale w nieocieplonym budynku wciąż są tylko puste ściany, a w części nie ma nawet podłogi. Pan Arkadiusz robi co może, ale ograniczają go także problemy z kręgosłupem. - Leczy się neurologicznie, bierze silne leki - opowiada jego żona. Podstawowym problemem jest brak środków na kapitalny remont.
„Jeszcze nie dowierzam”
- Wy się nie poddajecie, wy sobie świetnie dajecie radę, natomiast ten remont to jest coś przerażającego. Na pewno sobie z tym wszystkim nie poradzicie, ale nie musicie, bo Telewizja Polsat zadecydowała, że wyremontujemy wasz dom - mówi Ela Romanowska, wywołując wielką radość. Pani Urszula jest szczęśliwa, ale potrzebuje czasu, żeby dotarły do niej te słowa. - Będzie remont, moi drodzy - mówi prowadząca do dzieci i od razu słyszy pytanie Borysa: - A kiedy?
Pierwsze wrażenie dobre. A potem...
- Widzę piękny dach, gotowy - cieszy się na widok budynku Przemysław Oślak. W dobrym humorze jest też Marta Kołdej. - Ten dom jest taki dosyć nietypowy i taki bardzo nowoczesny - stwierdza. Wszystko zmienia się po wejściu do środka. Zakres prac jest bardzo duży, a do tego w trakcie remontu pojawiają się problemy związane między innymi z odpowiednią przestrzenią na kuchnię.

Wyjątkowe chwile małżeństwa
Podczas wakacji z rodziną spotyka się Marta Kołdej, która wciela się w opiekunkę, aby rodzice mieli chwilę dla siebie. Bawi się z dziećmi w zaaranżowanej w hotelu bawialni. Pan Arkadiusz trafia w ręce barbera, a jego żona wraz ze stylistką wybiera nowe ubrania. Wieczór się kończy romantyczną kolacją we dwoje.
Z lokalną społecznością
W świetlicy wiejskiej w Mińcach odbywa się spotkanie z mieszkańcami wsi i osobami z okolicznych miejscowości. Pojawia się także burmistrz Choroszczy Robert Wardziński. Głównym tematem jest oczywiście remont domu. Nie brakuje pytań, czy ekipa zdąży na czas.
Nie do poznania
Po przyjeździe na miejsce małżeństwo jest pod dużym wrażeniem. - Ale piękne. Elewacja taka ładna - mówi pan Arkadiusz. - Nie do poznania - dopowiada pani Urszula. Co mówią po wejściu do środka? Jaka jest reakcja dzieci?

„Nasz nowy dom” - sezon 26, zobacz odcinek 361:
„Nasz nowy dom” w czwartek o godz. 21:30 w Polsacie.