2026-03-04

„Farma” - edycja 5, odcinek 13: Toporem wyrzucona z gry

Pewność siebie należy nie tylko okazywać, ale i potwierdzić. Nawet kosztem koleżanki, co udowodniła stawiająca się Farmerowi Tygodnia uczestniczka programu. Do likwidacji jednego z ogniw wrogiego sojuszu posłużył... toporek. Czas subtelności dobiegł już chyba końca. „Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Echa poprzedniego dnia

Budowa stodoły, zamiast zjednoczyć, podzieliła farmerów. Roland wyczuł rosnące napięcie i skorzystał z oferty Szymona, czyli wyboru worka z 30 tysiącami złotych (za wykonanie zadanie) oraz jednego farmera do pojedynku „nagłej śmierci”. Reszta nic o tym nie wiedziała i skupiała się na pracy.

Poranek z niesmakiem

Uczestnicy mieli do wytworzenia 3 kilogramy mozzarelli, 2 kilogramy twarogu, krem do ciała oraz maskę na włosy. Czas: do południa. Poranek nie był jednak udany, bo pracę Wojtka nad kosmetykiem skrytykowała „Peonia”. - Niech ona się skupi na swoich serach i niech nie wtyka nosa w nie swoje sprawy - skomentował stylista. Ona jednak miała inne plany, bo rozmawiała na temat kremu też z Karoliną. „Peonii” nie podobała się mała ilość kremu i jego wygląd. No ale nie było nad czym się już zastanawiać, bo u bram zjawił się duet ekspertów.

Chcą świętować

Beata i Szymon przyciągnęli ze sobą wózek pełen smakołyków: śliwki, winogrona, jabłka, kiełbasę. - Pewnie ślinka wam cieknie? - spytała ekspertka. Odpowiedź była aż nazbyt oczywista. Jednak najpierw trzeba było zaliczyć zadanie. Roland został wzięty na bok. Co wykazała inspekcja?

Krem i maseczka zdobyły aprobatę Szymona i Beaty, czas było przejść do mleczarki. Czy „Peonia” dotrzymała słowa i wytworzyła 3 kg mozzarelli oraz 2 kg twarogu? A i owszem! Wszystko poszło zgodnie z planem, o czym farmerzy usłyszeli niebawem. - Powiem krótko: fajne kosmetyki - przyznał Szymon. A co z serami? - Konsystencja mozzarelli jest dokładnie taka, jaka miała być. Twarogu również dobra, ale przecież wiadomo, że najważniejszy jest smak. No i niestety… - zawiesiła głos Beata. - Nie mam się do czego przyczepić! - dodała, natychmiast poprawiając atmosferę. Wózek jedzenia czekał na wiwatujących farmerów.

Niespodzianka!

Czy wszyscy mogą świętować? Szymon zdradził jeszcze tajemnicę, którą utrzymywał wraz z Rolandem. Chodziło o 30 tysięcy złotych w worku i wybór jednego uczestnika do pojedynku „nagłej śmierci”. Odbiór decyzji Rolanda był różny. - Sprzedał nas, jednego z nas wystawił. To pokazuje, ile ma szacunku do swoich farmerowiczów - skomentowała Karolina. „Peonia” podeszła do poczynań Farmera Tygodnia ze zrozumieniem. - Nie odczytuję tego, że Roland nas przehandlował. Zdobył tym ruchem dla nas wszystkich więcej pieniędzy. To jest bardzo ważna rzecz, bo 30 tysięcy to nie jest mała kwota - zauważyła rękodzielniczka. Pojedynek miał się odbyć tego samego dnia.

To było oczywiste

Farmer Tygodnia postawił na balans. - Będzie to dziewczyna, aby wyrównać szanse - zaczął. - Było na dojeniu jedno niedociągnięcie, lekceważenie później zaistniałej sytuacji, więc mój wybór jest pewny. To „Lamia” - dodał. Jak to przyjęła? - Totalna dziecinada, mężczyźni boją się silnych kobiet - wyrzuciła z siebie. Teraz piłeczka była po stronie twórczyni internetowej, bo to ona miała wskazać osobę do pojedynku.

Kalorie mieszają w głowach

Czas do namysłu można była „zajeść”. Ciasteczka smakowały wszystkim, nawet Rolandowi i „Janosikowi”, którzy przecież mają takie rarytasy na co dzień. - No wstydu nie mają, ja miałam cały koszyk i jadłam to przez tydzień farmerowania, ale to świadczy o nich, że to są dzieciary - skwitowała Karolina. - No i kolejna do utylizacji - odpowiedział, ale już tylko „Janosikowi”, Farmer Tygodnia. Czy to zapowiedź nowego konfliktu? Na razie obaj zaprosili Dębniankę do swojego pokoju, żeby zobaczyła, czym dysponują. - Ja nie wierzyłam, że są na tyle głupi, żeby to wszystko zjeść w półtora dnia - podzieliła się z widzami swoją opinią Karolina.

Bez wyjątków

„Peonia” zaprosiła wszystkich do stołu. Wszystkich, czyli także Rolanda i „Janosika”. Jakie padły ustalenia? Na obiad miało być 11 talerzy, jak zdecydował Farmer Tygodnia. Nie podobało się to m.in. Karolinie i „Lamii”. - Ja nie jestem tak wychowana i obojętnie, czy to program, czy nie program, to ja tego tak nie widzę - oponowała „Peonia”, chcąc, by wszyscy jedli razem. Karolina natomiast wstała od stołu i poszła spędzić chwilę w samotności. - Każdy cię wysłuchał, ale ty już każdego nie wysłuchałaś - rzucił na pożegnanie Aksel. Dębnianka szybko jedna wróciła, a w zasadzie tuż po tym, jak przyłapała kozy na podjadaniu jedzenia z kuchni. A wystarczyło zamknąć szafkę.

Mama na farmie

Po tych nerwach trzeba było wrócić do pracy przy budowie stodoły. To dobra okazja, żeby porozmawiać o tym, kogo „Lamia” wybierze do pojedynku. Andrzej obstawiał siebie. Twórczyni internetowa, siedząc na werandzie, razem z Karoliną rozmawiała o „Peonii”. - Fajną strategię sobie wymyśliła, mamą jest tu dla każdego. Tu serki, tu jedzonko, aniołku, aniołku… - mówiła Dębnianka. Czy się myliła? Może nie do końca, bo rękodzielniczka zrezygnowała ze swojej porcji kiełbasy na rzecz Rolanda i „Janosika”. Czy to próba zapewnienia sobie spokojnej przyszłości na farmie?

Siła kobiet

Do obiadu, zgodnie z ustaleniami, zasiedli wszyscy. Tylko że „Peonia” z własnej woli zrezygnowała z jedzenia. - Napiłam się soku z kapusty i mi wystarczy, naprawdę nie chcę - powiedziała. - Dla mnie to jest żenada, ale za to tamci Farmerzy Tygodnia się nawp******** u nas przy stole i każdy zadowolony - skwitowała Karolina, ale już nie przy obiedzie, a do kamery. „Lamia” za to się nie hamowała i otwarcie krytykowała postępowanie dwóch najważniejszych osób na farmie. W dodatku to ona miała wybrać osobę do pojedynku. - Nie ma silniejszej istoty na świecie jak kobieta. Ten program musi wygrać kobieta - stwierdziła. Tylko co to miało oznaczać?

Podjadki

W oczekiwaniu na pojedynek farmerzy poszli do zwierząt. Obrządek szedł nieźle, choć „Lamia” narzekała pokątnie na męską cześć ekipy. Może słusznie, bo nieprzypilnowane kozy wylały niedbale odstawione mleko. Winnymi sytuacji byli niewątpliwie Roland i Aksel. Pierwszy, wraz z „Janosikiem”, poszedł się pocieszyć… konserwą. - No dobre, co tu zrobić? - zażartował Łukasz.

Życie w niewiedzy

W tym samym czasie w kuchni trwała narada. „Lamia” wiedziała już, kogo wybierze do pojedynku. Sugerowała też „Peonii”, żeby ta nauczyła się rąbać drewno, bo to w przyszłości może jej się przydać. Jednak to nie wszystko. Krnąbrna ostatnimi czasy twórczyni internetowa odmówiła Rolandowi, gdy ten poprosił ją o wydojenie krowy. Argumentowała to chęcią przygotowania się do pojedynku. Farmer Tygodnia podejrzewał, że „Lamia” ukrywa swoje emocje, a tak naprawdę boli ją wcześniejsza jego decyzja, wedle której miała ona przez cały tydzień doić krowy. - Dziecko, ty nic o mnie nie wiesz - skomentowała.

Roland chyba zdał sobie już sprawę z tego, że „Lamia” nie jest łatwą przeciwniczką. Na domiar złego Wojtek zdradził jej i Karolinie, że „Peonia” trzyma z Andrzejem, „Janosikiem”, Rolandem i Akselem. To mogło dać Siedlczance do myślenia w kontekście pojedynku.

Dzyń, dzyń!

Wnet na farmie dało się usłyszeć dzwonek, bo pod wiatą pojawił się Szymon. Przyszedł czas na pojedynek „nagłej śmierci”. Konkurencja: rzut toporkiem. „Lamia” wreszcie przedstawiła swoją decyzję, która zaskoczyła wszystkich zgromadzonych. Do pojedynku wybrała... „Peonię”. - Nie do końca chyba jest zdecydowana, po której stronie chce stanąć - argumentowała Siedlczanka. Obie stanęły przed tarczami, na których namalowane były punktowane pola. Farmerki miały po pięć rzutów. Wygrywa ta osoba, która zdobędzie więcej „oczek”.

Jest się z czego cieszyć

„Peonia” rzucała jako pierwsza, ale to „Lamia” miała większe doświadczenie w operowaniu siekierą. Obu nie szło jednak najlepiej i napięcie było wysokie aż do ostatniej kolejki rzutów. I to w niej Siedlczanka trafiła w sam środek tarczy, a jej rywalka musiała spakować tobołek i opuścić farmę. - Pa kochani, dużo zdrówka - pożegnała się. - Już jestem spokojna, wracam do moich najbliższych. Cieszę się, że będę ich widziała. Trzymam kciuki za moich kochanych Młodych Wilków. Jestem z siebie dumna i nie czuję się przegrana - powiedziała już do kamery.

Absmak

Pod wiatą natomiast zapanowała grobowa cisza. Farma była bogatsza o 30 tysięcy, ale uboższa o lubianą przez większość „Peonię”. Przykro było zwłaszcza Agnieszce, co miało złagodzić przekazanie jej, że rękodzielniczka trzymała z Młodymi Wilkami. - Czuję taki niesmak, że „Lamia” jest ze mną w sojuszu, jednak wiedząc taką rzecz, nie powiedziała mi o niej. I co, pozwoliła mi cały czas trzymać się z „wrogiem”? - zastanawiała się Łodzianka. - Rozp********m sojusz - skomentowała dumna z siebie „Lamia”. Ale czy tylko jeden?

Słodki smak wiktorii

Zakończenie dnia zresztą należało do „Lamii”. Przekazała Rolandowi: - Jest tak, jak chciałeś, nie ma jednej kobiety - powiedziała. Farmer Tygodnia chyba miał inne plany, ale teraz nie było to już istotne, bo Siedlczanka triumfowała. Nadchodził czas gry w otwarte karty.

„Farma” - edycja 5, odcinek 13:

Farma od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat