Niemiłe zakończenie
Poprzedni dzień na farmie przyniósł spadek zaufania uczestników do siebie nawzajem. Spowodowane to było pojedynkiem Agnieszki, Ewy i Oli, a konkretniej zachowaniem tej ostatniej. Studentka z Warszawy przegrała i zachęcała pozostałych, żeby głosowali za jej odejściem. Farmerzy w większości zgodzili się co do tego, że była to „ustawka” i czuli się zmanipulowani. Zaczęli więc zawiązywać nowe sojusze, pojawił się wyraźny podział na mężczyzn i kobiety.
Na wylocie
Rządy Karoliny kończyły się, a ona była nimi już wyraźnie zmęczona. Zresztą o poranku wyczerpana była nie tylko ona, bo do zwierząt nikt się szczególnie nie wyrywał. - Obrządek obdzieliłam tyle, o ile. Byle jak. Już mi się nie chce tracić prądu - przyznała Farmerka Tygodnia. Inni też nie chcieli się wysilać, a precyzyjniej: on jeden. Aksel spędzał miło czas na huśtawce, zdziwiony, że Dominika poprosiła go o szukanie zaginionego indyka. Naczyń też nie chciał myć. - Ja nie dam rady po prostu, co mam powiedzieć więcej? Na chwilę usiadłem i od razu się mnie czepiają - argumentował miłośnik sztuk walki.
Ptaka poszedł szukać Wojtek, a Aksel bardzo niespiesznie wykonywał swoje zadania. - On naprawdę chyba nie skojarzył co to za program - powiedziała Farmerka Tygodnia, widząc, jak Aksel zagania krowy spod zniszczonego pastucha.
Włoski strajk
Nowy uczestnik wyraźnie nie zamierzał się zbyt mocno wysilać. Może była to jego taktyka? Karolinie było to bardzo nie w smak. Prosząc go o naprawienie pastucha, nie spodziewała się, tego, co zaraz usłyszy: - No co, k****, wszystko będzie Aksel robił? P******* was? - zapytał ostro, po czym odmówił wykonania zadania. - Przyszedłeś tu pajacować czy na farmę? Wszyscy będą za ciebie z**********, a ty co, będziesz w niebo patrzył? - krzyknęła Karolina. Aksel był jednak nieprzejednany i zaczął wyraźnie ogniskować na sobie gniew kobiet. Zrobiło się ostro. - Ty nic nie umiesz, tylko mordę drzeć, pajacu głupi - wyrzuciła z siebie Farmerka Tygodnia. - Nie mów do mnie pajacu - ostrzegł Aksel. Chyba nie o taką chemię zazwyczaj chodzi uczestnikom...
Dziel i rządź
Nie wiadomo było, czy Aksel celowo prowokuje kobiety. One jednak odczuły jego zachowanie. - Myli szczerość z brakiem kultury - oceniła Agnieszka. - On się tak uruchamia, to może być tylko gorzej - skomentowała „Peonia”. Nieco inaczej zareagowali panowie. - Takiej grandy to jeszcze nie było, nie? - spytał retorycznie „Janosik”. Co na to Andrzej? - Jakby nie popieram tego, co się dzieje, ale robi zamieszanie - spostrzegł, być może nawet zadowolony z takiego obrotu spraw.
Przyzwany
Jak to zwykle na farmie, gdy ludzie za mocno zajmują się sobą, odzywają się zwierzęta. Jedna z krów najwyraźniej odczuwała ból racicy. Po sygnale Farmerki Tygodnia przez bramę wszedł weterynarz i popędził sprawdzić, co dolega utykającemu zwierzęciu. - Krowom dokładamy słomy, żeby miały grubszą warstwę, a na razie: obserwujemy - zalecił specjalista farmerce, która miała już wyraźnie dość swojego tygodnia na czele ludzkiego stada.
Cenzurki i awanturki
Na farmę tymczasem została wniesiona - przez Ilonę i Milenę Krawczyńskie - upragniona przez Karolinę informacja o zmianie warty w postaci listu. Zwołani zostali wszyscy farmerzy. Jak Farmerka Tygodnia oceniła swoje rządy? - Wszystko było dla mnie trudne. Wydaje mi się, że nie podołałam do końca temu, bo chciałam, żeby było zbyt idealnie - wyznała, przyznając sobie ocenę 3+. „Lamia” natomiast była zadowolona z koleżanki, dając 5+, podobnie zrobiła Agnieszka, przyznając 5. Andrzej zszedł w dół o minus. Takie oceny nie spodobały się Ewie (3) i Dominice, które wypomniały Karolinie zbytnią wybuchowość. Na deser został Aksel. - Praca była, wszystko w porządku, pomogła też dużo, pokazała, ale są jakieś tam minusy, nie? - powiedział enigmatycznie. - Bardziej lubi dużo gadać, niż trochę posłuchać - dodał, przyznając 2+ i wywołując niemałe zamieszanie.
Nowy władca
Na farmie trzeba jednak patrzeć do przodu. „Peonia” wzięła się za lekturę listu od Oli. „Kochani farmerzy, bardzo wam dziękuję, że mogłam przeżyć z wami tę pełną wspomnień przygodę. Powalczcie dzielnie, ale pamiętajcie, z szacunkiem. Dziękuję jeszcze raz, że wsparliście mnie w mojej decyzji. Będę tęsknić za wami i za waszym poczuciem humoru” - napisała rękodzielniczka z Bielska-Białej. A kogo wybrała na Farmera Tygodnia? Zaskoczenie! Został nim Roland! On z kolei dostał za zadanie znalezienie sobie pomocnika, który również miał otrzymać przywileje: pokój oraz jedzenie. Czy spokojny dotychczas chłopak potwierdzi swój sojusz z „Janosikiem”, Andrzejem i Akselem, czy też da się przeciągnąć na stronę kobiet? - Jeżeli Roland zagra na nich, to trudno, jesteśmy frajerzy i tyle, ale ja w niego wierzę - zadeklarował kelner. Zagadką dla niego była za to „Peonia”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Trochę tu, trochę tu
Nowy Farmer Tygodnia zaprosił wszystkich na radę. Do roli świniopasa wybrał Karolinę, woląc nie palić za sobą mostów. Prawą ręką Rolanda został „Janosik”. Wilk syty i owca cała! Entuzjazm udzielił się całej grupie i wszyscy wydali się być zadowoleni. - Rolo! Rolo! - skandowali. Co kryło się za ich uśmiechami?
Tajemnicza misja
Kres rozprężeniu położyło zjawienie się na farmie Szymona Karasia. Przywołany dzwonkiem Roland, poszedł z nim... na siano. I do siana, bo w dwóch workach była spora suma: 10 tysięcy złotych w jednym i 30 tysięcy w drugim. Mniejsza kwota była, wraz z wózkiem pełnym jedzenia, do zgarnięcia za wykonanie zadania tygodnia, a większa wiązała się dodatkowo z koniecznością wytypowania jednego farmera do pojedynku „nagłej śmierci”, niezależnie od tego, czy zadanie zostanie wykonane, czy nie. Farmer Tygodnia miał też wytypować osobę do piątkowego starcia. Dostał czas do namysłu do kolejnego dnia, a rozmawiać o sprawie mógł wyłącznie z pomocnikiem, czyli „Janosikiem”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dwójmyślenie
Chodząca zagadka, czyli „Peonia”, ruszyła w okolice budowanej przez Andrzeja, „Janosika” i Aksela stodoły. I zapewniła, że wciąż pozostaje w sojuszu Młodych Wilków. - Cały czas jesteśmy razem i nie ma innej opcji. Na razie rozgrywam po swojemu, żeby wszystko, co potrzebuję, wyciągać - powiedziała. Przestrzegła też Aksela przed pochopnymi działaniami. „Lamii” i Karolinie zrelacjonowała rozmowę z panami niezbyt wiernie. Przekazała, że Andrzej jest rozczarowany faktem, że nie został wybrany na pomocnika Farmera Tygodnia. Na farmie oczy trzeba mieć dookoła głowy!
Wyświetl ten post na Instagramie
Synek vs mama
Końcówka dnia to kłopoty „Lamii”, która miała problem z dojeniem krowy. - Mam dość - przyznała, męcząc się pracą przy zwierzętach. Roland i „Janosik” poszli sprawdzić, jak im poszło. Prawda wyszła na jaw, jedna miała jeszcze mleko. - Tak nie może być, krowę to później boli, jak nie jest wydojona - skomentował Farmer Tygodnia. „Lamia” co nieco przeczuwała. - Wystawię d*** i będą chłostać - powiedziała. Roland, zwoławszy zebranie, dowiedział się o zaniechaniu twórczyni internetowej i nakazał winowajczyni dojenie krów przez cały tydzień. - Kara jest odpowiednia. Może w końcu się nauczy „dodając” krowę - zaznaczył.
W rozmowie z „Janosikiem” z kolei stwierdził, że sprawa wyglądała mu na sabotaż. Przeczucie to mógł wzmocnić fakt, że tego samego wieczora „Lamia”, niby w żartach, a może nie do końca, nazwała pomocnika Farmera Tygodnia „przydupasem”. Chyba sprowokowała tym Rolanda, bo zaordynował jej jeszcze sprawdzanie skuteczności dojenia po wszystkich dojących farmerach. Czujności nigdy za wiele!
„Farma” - edycja 5, odcinek 11:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.