2026-02-27

„Państwo w Państwie” - odcinek 601, na żywo 1 marca

Historia bliźniaczek, których apel do sądu i prokuratury obiegł sieć, zaczyna się od rozwodu ich rodziców. Po tym, gdy ograniczył on obojgu opiekunom władzę rodzicielską, dziewczynki trafiły do państwowej placówki, gdzie wciąż przebywają. Miały wtedy dziesięć lat... Przemysław Talkowski wraz z zespołem i ekspertami zapraszają na odcinek programu „Państwo w Państwie” emitowany na żywo w niedzielę 1 marca o godz. 19:30 w Polsat News.

Policjanci bez litości

- Strasznie to wyglądało. Tak jakby przestępców wyprowadzali. A to były tylko dzieci - wspomina sąsiadka dzień, gdy policja zabrała Zuzannę i Ewę z rodzinnego domu.

- Gdy nie chciały iść, to policjanci zadzwonili po pomoc. Było czterech policjantów na dwie dziewczynki - doprecyzowuje pani Krystyna Kruszyna, babcia.

Pozbawione rodzinnego ciepła

Siostry od sześciu lat przebywają poza domem. Twierdzą, że decyzją sądu zostały pozbawione dzieciństwa. - Mamy normalny dom, mamę i babcię. One nigdy nam nic złego nie zrobiły, a ojciec nam robił bardzo dużo złych rzeczy, a sąd każe nam iść do niego - mówią wprost. Opowiadają o lęku przed mężczyzną.

- Panicznie boję się ojca - podkreśla jedna z sióstr. Sąd początkowo dążył do odbudowy relacji małoletnich z ojcem. Mężczyzna twierdził, że w wyniku manipulacji matki, Zuzanna i Ewa mają z nim złe relacje.

- Zmanipulowane? To trwa sześć lat! Sześć lat nie mają kontaktu już z matką. No to jak mogą być manipulowane? - pyta retorycznie Krystyna Kruszyna.

Trudny czas w domu dziecka

Sprawa sióstr odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych, gdzie zamieszczały apele do opinii publicznej, żeby wypuścić je z placówki. Tam - jak relacjonują - doświadczają głównie krzyku, wyzwisk i przemocy psychicznej. Jak twierdzą, separowanie ich w tak znacznym stopniu od mamy i babci działa na nie źle.

- Nie mogę sobie poradzić z rozłąką z mamą - przyznaje jedna z nich. W wyniku trudnego położenia, w jakim się znalazła, pojawił się epizod korzystania z alkoholu i narkotyków.

Niezrozumiałe decyzje wymiaru sprawiedliwości

Wniosek babci o ustanowienie jej rodziną zastępczą nie został rozpatrzony pozytywnie. Może to budzić zdziwienie, ponieważ kobieta ma m.in. 26-letnie doświadczenie pracy jako pielęgniarka na oddziale dziecięcym, stabilne warunki mieszkaniowe i bardzo silną więź z wnuczkami. Sąd i prokurator uznali, że to rozwiązanie „niecelowe i sprzeczne z dobrem dzieci”.

- Jestem traktowana gorzej niż przestępca. Więźniarki mogą się spotykać ze swoimi dziećmi - mówi Marta Kruszyna. Sąd wskazuje na opinię psychologiczną i diagnozę choroby afektywnej dwubiegunowej matki jako przeciwwskazanie do przejęcia przez nią opieki nad córkami. Rodzina i znajomi temu zaprzeczają. - Pani Marta nie choruje na żadne choroby psychiczne. To jest potwierdzone medycznie - komentuje pełnomocnik kobiety.

Czy krzywda wreszcie się zakończy?

Zuzanna i Ewa staną się niedługo pełnoletnie. Twierdzą, że podczas ostatniej rozprawy nie zostały wysłuchane. - Sąd nas wyprosił. Powiedział, że nie chce nas wysłuchać - relacjonują. Sprawa toczy się z wyłączeniem jawności. Rzecznik sądu odmawia komentarza przed kamerą. Podobnie Rzecznik Praw Dziecka, który zna historię dziewczyn.

Wydaje się, że w trybach urzędniczej machiny - przepisów, postanowień, opinii - zniknęła z horyzontu, kluczowa w tej sprawie wrażliwość na sytuację konkretnego człowieka.

Czy system ochrony dzieci działa w ich interesie, czy w interesie własnym? Czy krzyk nastolatek będzie usłyszany?

Historię Zuzanny i Ewy przybliży reportaż Agnieszki Zalewskiej.

Państwo w Państwie w niedzielę o godz. 19:30 w Polsat News.