Sprawy się komplikują
Ostatnie godziny nie były dla Karoliny proste. Nie dość, że Szymon i Beata nie zaliczyli zadań tygodnia, to jeszcze najważniejsza osoba na farmie musiała wyznaczyć osoby do pojedynku z Agnieszką. Padło ostatecznie na Ewę, co nie mogło dziwić, biorąc pod uwagę brak sympatii pomiędzy obiema uczestniczkami. Trzecią osobą do starcia miała zostać Ola - tak umówiła się razem z pisarką i Łodzianką.
Największym wydarzeniem wciąż była jednak niespodziewana rezygnacja Janusza. Góral zaskoczył wszystkich i powiedział, że wszystko wyjaśni w liście. - Niczego nie dał po sobie poznać skubaniec jeden - powiedziała przy stole Ewa, a zdawały się z tym zgadzać wszystkie kobiety. - Na co dzień jestem bardzo twardą osobą, ale to, że on odszedł, to gwoździk do trumny dla mnie - wyznała Karolina.
Już dokazuje
Inne podejście miał Aksel. - Gość chciał pojechać, no to pojechał. Bardzo nam przykro, ale na pewno nie będę płakał. Ja tu przyjechałem wygrać, a nie się popłakać - zadeklarował nowy uczestnik, który dostał misję zagnania baranka do domu. Pomagał mu przy tym Roland. Trzeba było w końcu pozwolić zakończyć się temu dniowi.
Jednak wrażliwy
Poranek, a w zasadzie Karolina przyniosła zapowiadany przez Janusza list. Góral wyjaśnił w nim, jaki był powód jego rezygnacji. Farmerka Tygodnia wzruszona, nie była w stanie przeczytać słów byłego już uczestnika, dlatego poprosiła o to Agnieszkę. „Jestem chłopem, który nie lubi pokazywać emocji, tylko wszystko skrywa śmiechem. Humor to moja tarcza. Może właśnie przez to było mi tak ciężko, ale życie to życie. Potrafi zaskoczyć i przypomnieć, co jest najważniejsze w najmniej oczekiwanym dla nas momencie. Chciałem wygrać ten program dla moich kochanych dzieci, pokazać, co wiem i wiem, że dla nich jestem bohaterem. Pięknie wam wszystkim dziękuje i życzę wam, cobyście zostali jak najdalej, no i widzimy się niedługo. Wasz kochany Janusz” - odczytała Łodzianka, która skonstatowała, że góral po prostu miał kryzys i zamknął się w sobie.
Natura nie znosi próżni
Swój kryzys miała Karolina, która zauważyła, że Janusz, mimo że żywiołowy, był dla niej wsparciem. Teraz została pozostawiona sama sobie. - Smutno, przykro, jakby ktoś umarł - stwierdziła. Jednak na farmie jedno jest niezmienne: obowiązki. Trzeba się było wziąć do pracy, bo zwierząt nie obchodzą problemy farmerów. Za to Andrzeja - jak najbardziej. Kelner postanowił przejąć pałeczkę i nieco zmienić swój stosunek do pozostałych. Objawił się nowy lider? - Mam już wiedzę i doświadczenie, nie mogę teraz chować głowy w piasek - stwierdził. Jego poleceń słuchali Dominika, „Janosik” i Aksel. Ola natomiast narzekała na ból głowy.
Farmerzy wrócili do konstruowania szopki dla barana i kucyka. Za kierownika budowy robił Andrzej, wyraźnie aspirujący do miana Farmera Tygodnia. Pomóc w planowaniu próbowała Agnieszka, ale jej pomysły zostały odrzucone. Na długo? Niekoniecznie, bo lada moment nastąpiła zmiana planów z powodu braku innych pomysłów. A przynajmniej tak stwierdził Andrzej.
Wkroczyły!
Prace przy szopce musiały zostać przerwane, bo na farmie pojawiły się Milena Krawczyńska i Ilona Krawczyńska. Oznaczało to, że za moment okaże się, kto weźmie udział w pojedynku. Ewa dotrzymała słowa i wskazała Olę. - Jeżeli ja coś z kimś ustalam, to się tego absolutnie trzymam - wyjaśniła. - Uważam, że Ewie trochę pomogłam tym, że się zgłosiłam - zauważyła studentka pielęgniarstwa, a jej zachowanie zdziwiło „Lamię” i nie spodobało się „Janosikowi” i Andrzejowi. Dlaczego? - Słodkie pierdzenie takie. Dziewczyny są sprawiedliwe, świat jest idealny - kpił kelner, który chętnie zobaczyłby Olę poza farmą.
Gratka w błotku
Koniec dywagacji, czas na bój. Siostry ADiHD przedstawiły konkurencję o nazwie „ogrodniczki”. Agnieszka i Ewa były zmobilizowane, za to Ola przeraziła się. Zadaniem było odnalezienie w torach błotnych dwóch łańcuchów. Po drodze czekały na dziewczyny dwie przeszkody. Pierwszą trzeba było pokonać dołem, a drugą górą. Kolejny etap to stworzenie nosidła na donice, a następnie umieszczenie go wraz z donicami na barkach i pokonanie toru przeszkód. Ostatnia prosta to już skrzynia z ziemią, którą trzeba było do siebie przyciągnąć za pomocą liny. W skrzyni zaś zasadzić kwiaty z donic. Wygrywa ta, która zrobi to najszybciej.
Czuć tu kant
Zasady nie były skomplikowane, ale zadanie - a i owszem. Ruszyły do boju! Ola miała problem ze znalezieniem łańcuchów, za to niespodziewanie dobrze szło Ewie. Miarowo działała Agnieszka i to ona zakończyła jako pierwsza. Druga - pisarka. Andrzej tymczasem, patrząc z boku, zaczął podejrzewać, że studentka pielęgniarstwa z Warszawy celowo się podkłada, chcąc opuścić farmę. Czy faktycznie taki był cel Oli? Chyba nie, a przynajmniej się do tego nie przyznała. O losie jej i Ewy miało zadecydować głosowanie wszystkich uczestników.
Męska solidarność
Tradycyjna agitacja wyborcza wystartowała. Wojtek trzymał stronę Ewy, bo chciał widzieć nieco kolorytu. Zdanie Karoliny było w tym temacie jasne, ale, jak stwierdził przed odejściem Janusz, farma jest przewrotna. Tym bardziej że Andrzej i „Janosik” wprost powiedzieli pisarce, że „ustawek” nie akceptują. - Tylko czy my się tutaj w kozi róg nie zapędzamy? - zastanawiał się Łukasz. Czy mężczyźni przypadkiem nie stają się na farmie mniej istotni? Czy rozwiązanie tego problemu to sojusz z Akselem? - Jeżeli chcesz tę grę wygrać, musisz być bezwzględny - stwierdził Andrzej, a nowy uczestnik został przyjęty do małej grupy z „Janosikiem” i Rolandem.
Rozegrani, pożegnana
Rozbrzmiał wreszcie dźwięk dzwonka i czas było przedstawić rezultaty głosowania. Ola i Ewa dostały po skrzyneczce. Złoty kłos w środku gwarantował pozostanie, a czarny był swoistym pożegnaniem. Wszyscy farmerzy, jak jeden mąż, zagłosowali na studentkę pielęgniarstwa. Tłumaczyli to jej narastającym z dnia na dzień zmęczeniem i brakiem barwnej osobowości. Ola spakowała tobołek i opuściła farmę.
Jak się okazało, Warszawianka nie była bynajmniej zaskoczona przebiegiem głosowania. Sama wcześniej namawiała pozostałych do tego, aby ją pożegnali. - Coś mnie tutaj przerosło na farmie. Fizycznie nie czuję się najlepiej, jest coraz gorzej. Nie mam już po prostu siły - wyjaśniała. Jak chciała, tak się stało. Farma jest nie tylko przewrotna, ale i trudna. Przyznanie się do swojej słabości wymaga dużej siły.
Czy można tu komuś ufać?
A skoro o sile mowa, trzeba było niebawem wybrać Farmera Tygodnia. Najpierw jednak Milena Krawczyńska i Ilona Krawczyńska zapytały uczestników, czy ustawione głosowania i tego rodzaju pakty mają sens i czy są uczciwe. Kto jest królem, a kto zwykłym pionkiem? Farmerzy poczuli się nieco zbici z tropu i pokazywali to w różny sposób. Andrzej i „Janosik” wyłożyli Ewie, że powinna była nominować „Lamię”, której mogli się wspólnie pozbyć. No ale pisarka postąpiła, jak przyznała, honorowo. - Cyrk na kółkach, każdy by tak chciał, że ty się z kimś dogadujesz, ktoś ci się podkłada i ty przechodzisz dalej - zauważyła Karolina. Ewę pocieszał Wojtek, a podział w gospodarstwie wydawał się być coraz silniejszy. To ciekawy prognostyk przed wyborem Farmera Tygodnia.
„Farma” - edycja 5, odcinek 10:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.