Satysfakcja na koniec
Dla architektów ekspresowe remonty oznaczają pracę pod presją i konieczność podejmowania szybkich decyzji. Kuba Babik czuje się w tym środowisku bardzo dobrze. - Jak ciężko popracuję podczas realizacji odcinka, to ostatniego dnia, kiedy już jest finał, kiedy już jest wszystko zamknięte, jestem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Zauważyłem, że mi to bardzo dobrze robi, więc ja nie boję się tych wyzwań - opowiada w rozmowie z POLSAT.PL
Wyświetl ten post na Instagramie
Pracowitość przede wszystkim
Architekt przyznaje, że praca na planie programu Polsatu „wchodzi w krew”. - Zacząłem sobie praktykować w życiu coś takiego, że ograniczam sobie przyjemności, a dokładam sobie troszeczkę, można by powiedzieć bólu i trudności, bo zauważyłem, że po tym się dużo lepiej czuję - ocenia. - Jest to uzależniające. Ja też jestem wychowany w takim domu, że mój tata był zawsze bardzo pracowity i chyba po prostu mi się to udzieliło - podkreśla Kuba Babik.
To nadal zaskakujące
Jedną z kwestii, która niezmiennie zajmuje widzów, jest sposób, w jaki remonty w „Nasz nowy dom” realizowane są w tak krótkim czasie. - Udowodniono mi tutaj, że nie ma tak, że się nie da. Przy dobrej organizacji to jest możliwe i wciąż jest to jest dla mnie potężne zaskoczenie - przyznaje Kuba Babik.
Wyświetl ten post na Instagramie
Szkoła na planie
Architekt dodaje także, że wpłynęło to na jego podejście do pracy poza programem. - To jest dla mnie bardzo fajna szkoła. Tu nie ma możliwości, żeby nie dowieźć. To musi się wydarzyć i koniec. Tak że ta skuteczność jest dużo większa i rzeczywiście, gdy teraz pracuję dla swoich klientów, to staram się bardzo pilnować tego, żeby był dowieziony termin, bo widzę, że to procentuje - zaznacza..
„Nasz nowy dom” od 5 marca w czwartek o godz. 21:30 w Polsacie.