Nowe rozdanie
Poprzedni dzień nie był łatwy dla nowej Farmerki Tygodnia, którą została Karolina. Charyzmatyczna uczestniczka zastąpiła w tej roli Agnieszkę obarczoną odpowiedzialnością za ucieczkę z farmy kucyka. Lekko nie mieli też domownicy, którzy musieli spać w jednym pomieszczeniu z baranem. Na szczęście rano mogli go wypuścić na zewnątrz, co na swoje barki, i to dosłownie, wziął Andrzej. Inni też szybko wzięli się do pracy, tym bardziej że było co robić. - Dostaliśmy wczoraj w d***, dzisiaj każdy jest cichy - zauważyła przytomnie Karolina.
Docinki
Nieco inny priorytet niż reszta uczestników zdawał się mieć Janusz. - Przyjdź, jak zrobisz makijaż - zażartowała gorzko Farmerka Tygodnia, widząc, jak góral starannie myje ręce po dojeniu. Nieco na uboczu pozostawał Roland. Chwilowo postanowił zostać samotnym wilkiem… wśród świń. - Może to będzie dobra przyjaźń? - zastanawiał się chłopak z Mazur.
Kłopoty farmerów
W tym czasie pozostali ruszyli z zadaniami tygodnia, nosząc ziemię do skrzynek i przygotowując sery. A właściwie planując produkcję, bo wciąż pojawiały się nowe problemy. - Jest po prostu źle - przyznała „Peonia”. Na razie udało się zrobić litr śmietany, ale mleko na ser nie zdążyło się skwasić. Rękodzielniczka starała się dowiedzieć czegoś od Karoliny, ale ta nie umiała pomóc. - Nie pytajcie mnie już o nic - rzuciła Farmerka Tygodnia. Kobiety wspólnie zarządziły, że mleko powinno fermentować w wyższej temperaturze. Zostało więc zaniesione przez Andrzeja i „Janosika” do pokoju Karoliny. - Jeżeli nie damy rady zrobić zadania tygodnia, to nie wiem, jak to będzie w przyszłym. Będziemy jeść resztki: pokrzywę z kefirem - martwiła się Ola.
Zmiana planów
Na farmie jednak można zadbać o to, żeby miało się co w przyszłości jeść, na przykład sadząc warzywa. Tylko czy Karolina zapamiętała, co możne rosnąć obok siebie, a co zdecydowanie nie? Niekoniecznie, dlatego liczyła na doświadczenie zielarki „Peonii”. Tutaj raczej się zawiodła. Problem także w tym, że farmerzy zbudowali już trzy skrzynie, a ziemi wciąż było nadto. Karolina wpadła więc na pomysł, że należy zbudować kolejną. Widocznie nie pamiętała, że Szymon Karaś prosił o wykonanie dwóch.
Prawie jak wakacje
Dwie, trzy czy cztery - niezależnie od ich liczby, należało zabezpieczyć skrzynie przed zwierzętami. Kozy znane są z apetytu i braku wybrzydzania, więc nie pogardziłyby i sadzonkami. Jak odwieść je od takich działań? Swojsko! - Polska słynie z parawanów, więc dlaczego miałoby ich zabraknąć na farmie? - zapytała z uśmiechem Agnieszka, a Janusz z „Janosikiem” przystąpili do działania.
Maruderzy?
Karolina rządziła twardą ręką, a dwójka farmerów miała z tym problem. Andrzej i Roland narzekali na zmęczenie i prosili o zastępstwo przy drewnie. - Wczoraj jeszcze pompki robiliście - zauważyła Farmerka Tygodnia, która chciała ich widzieć przy noszeniu ziemi. - Cała ciężka robota na nas spada, przy niej czuję się jak w wojsku - skomentował przed kamerą Andrzej. Karolina, choć z oporami, poprosiła o noszenie ziemi „Peonię”. A dwaj panowie? Skierowani, wraz z „Janosikiem” i Januszem, do budowy szopy dla kucyka i barana. Góral od razu wziął się do planowania.
Nastroje w dół
W tym czasie w innej części farmy zaczęła się budowa kolejnej skrzyni na grządki, wszak trzeba było wykorzystać całą ziemię. Chaos w zarządzeniu martwił Wojtka i „Peonię”. Stylista przyznał, że nie miał nawet sił i ochoty na żarty. Mocy brakowało też „Janosikowi”. - Czuję mocne rozdrażnienie, wkurzenie i ogólne niższe samopoczucie niż w ostatnich dniach - przyznał.
Coś tu nie idzie
Największy kłopot był w mleczarni. Mleko zrobiło się szarobure i nie oznaczało to niczego dobrego. Albo było długo zbyt ciepłe, albo po prostu zepsute. - Sery mogą nas wyłożyć. Teraz się trochę zdołowałam - skomentowała „Peonia”. Głos zabrała także Farmerka Tygodnia. - Do mnie dociera tyle informacji, że to normalnie telekomunikacja - zauważyła. Z kolei Roland odizolował się, odmawiając „Janosikowi”, Januszowi i Andrzejowi wspólnego wyjścia do kuchni na herbatę z pokrzywy.
Remedium
Gdy farmerki rozgrabiały pozostałą ziemię po podjeździe, przez bramę wślizgnęła się Ilona Krawczyńska. Od razu zaprosiła resztę na zebranie. Uczestnicy nie spodziewali się niczego dobrego, ale czy słusznie? - Mam pełną świadomość, że „Farma” to jest ogromne wyzwanie. Opowiadajcie, jak się czujecie - poprosiła zgromadzonych. Morale nie było wysokie. „Peonia” czuła się goniona do pracy ponad miarę, a Agnieszka czy Andrzej byli nieco zagubieni. Wojtek podrzucił śmiałą propozycję. - Powinniśmy wszyscy trochę wyluzować - zaczął, a przerwały mu brawa reszty. - Powiem szczerze, że miałem kryzys, chciałem tym wszystkim walnąć i po prostu wyjść - dodał. Ilona Krawczyńska dodała farmerom wiary we własne możliwości, tłumacząc, że zwątpienie jest po prostu efektem ciężkiej pracy. I zaproponowała… niespodziankę na wieczór! Spotkanie wyraźnie poprawiło nastroje farmerów.
Karolina przeżyła wyraźną przemianę, choć nie wiadomo, na jak długo. Wieczorny obrządek? Każdy miał sobie wybrać to, co chciał. Farmerka Tygodnia zweryfikowała samoocenę. - Nie myślałam, że mogę tak dostać w kość, myślałam, że jestem twarda, a jednak nie - zauważyła, widząc swoje braki w zarządzaniu grupą. Farmerzy ruszyli do obrządku z nową energią. Wniosek był prosty: warto rozmawiać.
Niespodziewany powiew świeżości
Gdy wydawało się, że nic już umytych i wyszykowanych na wieczorną imprezę uczestników tego dnia nie zaskoczy, do farmy zbliżali się nowi! Pierwszy z nich to szukający miłości Aksel Rumenov. - Jestem singlem i myślę, że jakąś farmerkę tam poderwę - powiedział 23-letni zawodnik mieszanych sztuk walki. Określił się jako szczerego rozrabiakę, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Przytomnie zauważył, że nigdy w życiu jeszcze ciężko nie pracował.
Nową farmerką była Dominika Pietrzkowska. - Jestem osobą pozytywną i bardzo szybko nawiązuje kontakty - powiedziała miłośniczka wszystkiego, co rośnie, kwitnie i owocuje. Uwielbia nie tylko florę, ale i faunę. - Moja relacja ze zwierzętami wygląda tak, że bardzo je kocham. Dlatego siedem lat temu zrezygnowałam z jedzenia mięsa - zdradziła.
Z dużą rezerwą
A skoro o mięsie mowa, Ilona Krawczyńska przygotowała dla farmerów kiełbasę i świeży chlebek. Szybko rozpalone ognisko spowodowało znakomite humory. Uśmiechy, pełne brzuchy, śpiewy i… powitanie! - Siema, siema! Co tam wariaty? - rzucił w eter Aksel. - Dobry wieczór! Nie przeszkadzamy? - zapytała Dominika. Dotychczasowa jedenastka uczestników przywitała się z nowymi, ale zaskoczeń na twarzach ukryć nie umiała. - Fakt, że weszły nowe osoby, wprowadził takie… hmm. Każdy kij w d***. Kto to jest? Co on tutaj robi? - zrelacjonowała Agnieszka. - Trzeba się będzie przyglądnąć - skomentował z kolei Janusz.
Mają swoje plany
On słów do czynów przeszła Karolina, która zorganizowała Akselowi i Dominice wycieczkę po farmie, wskazując na koniec miejsce do spania. Pochodzącemu z Bułgarii uczestnikowi przypadło to do gustu. - Chciałbym się ziomować z takimi osobami, które są wysoko w programie, żeby nie być zagrożeniem - zdradził swój plan mężczyzna. Farmerka Tygodnia nie była natomiast zachwycona. - Pierwsze wrażenie? Na pewno nie moja energia. Może być trochę spiny - powiedziała do kamery. Z kolei Dominika dowiedziała się, że jest na drodze do sporu z „Peonią”. - Mogę się zajmować ogrodem - przyznała, a Ewa objaśniła jej, że ta funkcja jest już obsadzona. Ale to nic. - Mam trochę asów w rękawie - skomentowała tajemniczo Dominika.
„Farma” - edycja 5, odcinek 8:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.