Tak było
Zawirowania z poprzedniego dnia wciąż jeszcze były świeże. Krótkie rządy Agnieszki zostały zakończone po ucieczce kucyka. Na miejsce Łodzianki wskoczyła, wybrana większością głosów, Karolina, wchodząca w otwarty konflikt z Ewą. Ta nie miała zamiaru jej się podporządkowywać i groziła odejściem z farmy. To już jednak przeszłość.
Pobudka!
Przed Karoliną nowy dzień. W nocy co nieco jej się kotłowało w głowie, ale teraz nie było nad czym się zastanawiać, bo do gospodarstwa skoro świt zmierzali Szymon Karaś z Beatą Oleszek-Pierchałą. To gospodyni z krwi i gości, prawdziwa mistrzyni serów i nabiałów. Aktywna w kole gospodyń wiejskich i kreatywna w przydzielaniu zadań. Przekraczając bramę, oboje wciągnęli za sobą tajemniczy kufer, a następnie obudzili Farmerkę Tygodnia i zaprosili ją i całą resztę pod obórki. Karolina zwlekła z łóżek pozostałych. Poszło nie najgorzej!
Góra pieniędzy
Spotkanie z Szymonem i Beatą przyniosło nowości. Gospodyni zakomunikowała, że w 5. edycji pula wygranej wzrasta oraz że w tajemniczej skrzyni... nie ma nic. Jak w gospodarstwie się zarabia? Wykonanie wszystkich zadań może podwyższyć wygraną do 200 tysięcy złotych. Problem w tym, że w przypadku fatalnej realizacji, pula topnieje. Motywacja była więc silna. Wyjaśniła się też tajemnica drewnianego podarku. Skrzynia miała być swoistą skarbonką, w której uczestnicy winni składować zarobione pieniądze.
Owocne spotkanie
Dziesiątka farmerów poszła do kuchni, a z Szymonem została tylko Karolina. Mentor przekazał zadanie - budowę w ciągu dwóch dni dwóch skrzynek na grządki o konkretnych wymiarach, a nazajutrz wzięcie się za sadzonki. Farmerzy dostali do tego celu 10 ton ziemi ogrodowej, którą mieli przetransportować tak, żeby nie pozostał po niej nawet ślad. Drugi obowiązek to zajęcie się koszmarnie zachwaszczonym zielnikiem. Szymon przekazał też Farmerce Tygodnia wiedzę na temat uprawy warzyw, instrukcję budowy skrzynek oraz klucz do skrzyni.
Ferment
Karolina skupiała się, żeby zapamiętać wszystko, ale czekało ją coś jeszcze. Mianowicie rozmowa z Beatą. Gospodyni nie była zadowolona z tego, jak farmerzy zajęli się mlekiem. W jednej z kanek pływały nawet owady. - K****! Nie dość, że muchy, to jeszcze kożuch - wzdrygnęła się. - Tam była kiła i mogiła, nie ma co tego szerzej komentować - zauważyła przytomnie Farmerka Tygodnia. Marnowanie mleka to nie jest dobra praktyka, bo może prowadzić do głodu.
Mleczne działania
Beata przeszła do rozdzielania zadań. Poprosiła o sprzątnięcie w kuchni i zrobienie z udoju 3,5 kilograma twarogu i 1 litr śmietany. Zaordynowała też schowanie zdatnego do spożycia mleka do farmerskiej lodówki, czyli starej studni. Zadania - od Beaty i Szymona - zostały wycenione na 10 tysięcy złotych. Tu trzeba działać!
Twardo, ale czy sensownie?
Karolina wróciła do farmerów, żeby przekazać im zadania. O ile z twarogiem i śmietaną poszło dobrze, o tyle z budową skrzyń nieco gorzej. Zamiast dwóch, kazała pozostałym wybudować trzy skrzynie grządkowe. Do tej pracy przydzieliła Andrzeja, Rolanda, Wojtka. Do wyczyszczenia zielnika: „Peonię”. Farmerzy do obrządku ruszyli, na wyraźne życzenie Karoliny, bez śniadania. - To moim zdaniem bez sensu. To, co się już sp*********, to się już nie odp******* - skomentował Janusz. Jedno byłego i obecną Farmerkę Tygodnia łączyło - twardy styl zarządzania. A to się nie podobało. Na farmę wkradły się nerwy, które udzieliły się też zwierzętom. Tak bardzo, że do jednego wiaderka z mlekiem, wpadły... odchody. Pozostało je wylać, co zrobiła Agnieszka.
Przesilenie
Udój był tego dnia bardzo ważny. Mając nad sobą krowy, Karolina dyskutowała z Agnieszką. Poprzedniej Farmerce Tygodnia nie był w smak model zarządzania przyjęty przez obecną. - Ja ci mówię jakąś sugestię, a ty od razu na mnie krzyczysz. Po co ta agresja? - spytała Łodzianka. - Odpocznij, odetchnij, ja wiem, że dużo przeżyłaś, ale to nie moja wina - odparła Karolina. Można to opisać jednym słowem: nerwówka.
Pomyłka i robota
Może to wszystko z głodu? Tymczasem na śniadanie wykorzystano... mleko z porannego udoju, przeznaczone do produkcji śmietany i twarogu. To tylko pozornie drobny błąd. Do naprawienia go wyrywała się Ewa, która zadeklarowała chęć wieczornego dojenia krów.
Roland, „Janosik” i Wojtek wzięli się za budowę skrzynek, a Agnieszka, „Lamia” i Karolina za rozbiórkę szop. - Współpraca między nami była prima, bardzo fajnie - skomentował „Janosik”. Zadowolona z podporządkowania się Ewy była też Karolina. Gorzej szło w mleczarni, bo Ola i „Peonia” nie wiedziały, które mleko jest zdatne do dalszego przetwarzania, a które zepsute.
Jak to miało być?
Szopy zostały rozebrane, a Farmerka Tygodnia doceniła pracę Agnieszki. Tylko że przyszły wątpliwości. Czy miały do wykonania wyłącznie rozbiórkę, czy też i budowę nowej szopki dla barana i kucyka? Karolina postanowiła, że zaczekają na dalsze instrukcje.
Pytań było więcej, mianowicie: czy na śniadanie farmerzy zjedli dzisiejsze mleko? „Peonia” potwierdziła, że tak było w istocie i było jej bardzo przykro, że popełniła błąd.
Wyznanie winy
Przyszedł czas na obiad, a w trakcie jedzenia przemówiła „Peonia”. - Dałam wam mleko na śniadanie, a nie miałam takiej wiadomości, że z dzisiejszego udoju ma być zrobione zadanie. I może nam braknąć - powiedziała, ledwo powstrzymując łzy. Rękodzielniczka miała sobie sporo do zarzucenia, ale winę wzięła na siebie także Ola i Agnieszka. - Jestem zła, bo jesteśmy w dupie z tą robotą - przyznała z kolei Karolina.
A Janusz? Jak zwykle miał coś do powiedzenia: - Ja się pytam, gdzie jest Farmer Tygodnia? Przecież wiedział, jakie zadanie jest. Peszek...
Wieści
No i mantra: na farmie najważniejsze są zwierzęta. A jedno, małe, uciekło. To kura, którą tym razem na szczęście szybko udało się złapać. To dobra wiadomość, zresztą nie jedyna. Przyszedł bowiem list, a w nim dokładny plan budowy nowej, sporej stodoły dla kucyka i barana. Czyje to zadanie? Janusza, „Janosika”, Andrzeja, Rolanda.
Uff, ile pracy!
Farmerzy wzięli się ostro do roboty. Niektórzy szybko się zmęczyli. - Przyjeżdżając na farmę, nie spodziewałem się, że będzie taki hardcore. Inaczej to jest, jak się ogląda w telewizji i człowiek miał wrażenie, że oni mają tyle czasu dla siebie, ale to nie ten program chyba - podzielił się przemyśleniami Wojtek. Sił zaczęło brakować też noszącej piach Agnieszce.
Rezygnacja
Gdy rządzi dynamika, nie ma co się zanadto przywiązywać do tego, co mówiło się wcześniej. Dlatego Karolina postanowiła, że kucyk i baran spędzą noc w domu, a Janusz, „Janosik”, Roland i Andrzej, uwolnieni od pracy przy budowie stodoły, pomogą przy pilniejszych zadaniach, czyli noszeniu piachu. Farmerka Tygodnia biegała po farmie i motywowała pozostałych. To spore nerwy, zwłaszcza gdy przy robocie łamie się łopata, a sprzętu brak. - Marzę już o tym, żeby mnie wyrąbali z tego farmerowania i żeby kto inny się tym zajął. Dla mnie to jakiś hardcore. Mam dosyć - rzuciła sfrustrowana.
Auć!
Gdy głosy domagających się jedzenia zwierząt były słyszalne coraz bardziej, Karolina tłumaczyła, jak dużo ziemi trzeba wsypać do skrzyń. A kucyk? Wcale nie będzie spał w domu. Baranek? W zagrodzie z kozami. Zmęczenie mocno dawało o sobie znać, co w słowa ubrał Wojciech. - Farma to nie spa, tu trzeba ciężko pracować. Naprawdę ciężko - stwierdził. To fakt, do spa krowy raczej nie mają wstępu, a już na pewno nie uderzają rogami po genitaliach, czego doświadczył Andrzej.
Nowy w domu
Z baranami łatwo nie jest, o czym szybko przekonali się farmerzy. Przedstawiciel tego gatunku nie był tolerowany przez kozy, w związku z czym Karolina po raz kolejny zmieniła plan. Noc miał spędzić w domu. Czy to dobry pomyśl? - Przeraża mnie to niemiłosiernie. I tak się nie wysypiamy, jesteśmy mega zmęczeni, a teraz władujemy sobie coś, co jutro będziemy sprzątać pół dnia, jak nie lepiej. I tak mamy sporo do roboty - zauważyła Agnieszka.
Słodkich snów
A co z udojem? Pojawiły się bardzo uzasadnione obawy, że mleka nie wystarczy. Tym bardziej że część się Ewie wylała, ze względu na zbyt dynamiczne ruchy krowy. „Peonia” miała wieczór pełen zmartwień. Nadchodziła noc, a do wytworzonej naprędce domowej zagrody został przez Andrzeja przyniesiony baran. Beczący zresztą. W ten sposób trudno się wyspać. Na szczęście atmosferę, małą mową motywacyjną, rozluźniła Agnieszka. Co przyniesienie kolejny dzień?
„Farma” - edycja 5, odcinek 6:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.