2026-02-20

Arkadiusz Krygier: Trudne EMOCJE zostawia w garderobie

Gwiazda serialu „Gliniarze” szczerze o swoim życiu prywatnym. Takiego go nie znacie, bo na ekranie podkomisarz Olgierd Mazur to największy twardziel. Widzowie z zapartym tchem śledzą jego perypetie, ale jaka jest historia aktora, który kreuje postać? Cykl EMOCJE ukazuje nieznane oblicza osób, dzięki którym widzowie Polsatu od lat bawią się, wzruszają i ekscytują. Jaki jest naprawdę Arkadiusz Krygier?

Arkadiusz Krygier i KARIERA

Mogę śmiało powiedzieć, że w życiu nie przepracowałem ani jednego dnia. Bo to co robię to moja pasja. Jestem idealistą, wychowanym na romantyzmie, z głową pełną Konrada Wallenroda.

Kiedy obejrzałem serial „Czas honoru”, czy „Dwunastu sprawiedliwych” , byłem przekonany, że chcę zostać prawnikiem. Do momentu pierwszych praktyk w sądzie. Rozprawa odroczona. Druga - odroczona. Zrozumiałem, że teoria to jedno, a praktyka drugie.

Pod koniec studiów prawniczych trafiłem do jednego z najlepszych polskich klubów koszykówki - Anwilu Włocławek jako kierownik drużyny. Rodzice niekoniecznie popierali moją decyzję, ale ja czułem, że to mój świat i mój pociąg, do którego muszę wskoczyć. Do dziś jestem mocno związany z zawodowym sportem, znalazłem w nim miejsce dla siebie i świetnie się realizuję.

Aktorstwo? Czysty przypadek. Byłem z córką w galerii handlowej i zaprosili ją na casting. Po tym, jak ją nagrali, zapytali: a pan nie chciałby spróbować? Spróbowałem. Nagranie było w sobotę , a w poniedziałek dostałem pierwsza rolę. I pokochałem to.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez 🚨 Gliniarze Fanpage 🚨 (@gliniarze_.fanpage)

Aktorstwo do mnie pasuje. Na planie ciągle coś się dzieje. Nowi ludzie, nowe scenariusze, żadnej powtarzalności. Myślę, że to zawód, który lepiej wykonywać mając już jakiś bagaż życiowy. Technikę można wyćwiczyć, ale bólu, zdrady czy pasji nie nauczą cię w szkole. Z podziwem patrzę na takich aktorów jak Janusz Gajos czy Bogusław Linda - oni nie grają, oni są postaciami.

Bardzo ważne jest dla mnie to, że widzowie kochają mój serial. Jestem wdzięczny Telewizji Polsat za… lojalność. Za to, że nie „przemiela” ludzi. Kiedy po operacji kręgosłupa nagraliśmy rolkę zapowiadającą mój powrót do serialu, zalała mnie fala empatii. Zero hejtu. Setki pozytywnych komentarzy. Pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego. Czego bym sobie życzył, jeżeli chodzi o aktorstwo? Ciekawej roli filmowej. I wierzę, że to się kiedyś wydarzy.

Arkadiusz Krygier i ROZCZAROWANIE

Najbardziej boli mnie rozczarowanie drugim człowiekiem. To uczucie zazwyczaj wiąże się z lojalnością - a raczej z jej brakiem. Dla mnie lojalność to najwyższa wartość. Uwiera mnie brak szczerości, kłamstwo. Zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy kogoś, kto jest dla mnie ważny.

Kiedy byłem młodym kotem, nie rozumiałem jeszcze, że nie każdy, kto poklepuje cię po plecach, dobrze ci życzy. Gdy zawodowo piąłem się w górę, wielu chciało się po prostu załapać na ten lot. To naturalne - gdy lecisz wysoko, nagle pojawia się tłum towarzyszy podróży. Problem w tym, że kiedy zaczynasz spadać, w kabinie robi się pusto. Zostaje kilka osób.

Na szczęście w moim życiu oprócz „Brutusów” nadal byli przyjaciele, choć ich realna liczba również się zmniejszyła. Na początku mojej kariery menedżerskiej w sporcie, kiedy zaliczyłem bolesny upadek - i to nie z własnej winy - najbardziej zabolało mnie właśnie zniknięcie ludzi. Telefon, który wcześniej się grzał, nagle zamilkł. Ci, dla których byłem autorytetem, przestali odbierać. Nie chodzi o to, że ktoś mi nie pomógł. Chodzi o tych, którzy świadomie wbili mi nóż w plecy. Jedni pewnie dlatego, żeby ratować siebie, inni chyba po prostu dla własnej przyjemności i zaspokojenia ego. To boli mnie do dzisiaj, choć minęło ponad 20 lat.

Jak sobie z tym poradziłem? Nie ukrywam, że na początku było kiepsko. Wpadłem w depresję, która trwała kilka lat. Gdyby nie rodzina, terapia i sport - nie wiem, jak by się to skończyło. Sport wyciągnął mnie ze stuporu, który towarzyszy depresji. A rodzina była wtedy jedyną ostoją. Może boli mnie to tak bardzo dlatego, że z natury jestem idealistą. Uwielbiam ludzi i wychodzę z założenia, że są dobrzy. I wciąż mam nadzieję, że tych złych jest jednak mniej.

Arkadiusz Krygier i PASJE

Jako niezdiagnozowany człowiek z ADHD, odpoczywam w biegu. No, może w marszu. Biorę psa i idę z nim na bardzo długi spacer. Książek zazwyczaj nie czytam, tylko ich słucham - też w marszu. Ich ilość podchodzi rocznie pod trzycyfrową liczbę - uwielbiam! No i oczywiście sport: joga i siłownia. Często jeżdżę na motocyklu i rowerze. Do niedawna mieliśmy cztery konie, więc często jeździłem konno. Moje wielkie marzenie to wyjechać do Stanów i pogalopować po prerii, poczuć tę wolność i przestrzeń. Alternatywa to motocyklowa wyprawa słynną Route 66 w USA. Zresztą cała moja rodzina lubi ruch. Kiedy poznałem żonę, nie była fanką sportu. Jej aktywność przyszła z czasem. Zaczęła od treningów spinningu ze mną - jestem trenerem. A potem polubiła zajęcia na siłowni.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Arkadiusz Krygier (@arcando1805)

Uwielbiam uczyć się języków obcych. Pewnie dlatego, że łatwo mi to przychodzi. To moje hobby od podstawówki. Chorwackiego i serbskiego nauczyłem się na przykład od zawodników na boisku i w szatni. Pewnego razu miałem rozmowę z jednym z agentów bałkańskich, z którym już wcześniej pracowałem. Zapytał mnie ze śmiechem: Arek, czy ty masz świadomość jak bardzo przeklinasz mówiąc w moim języku? Nie wiedziałem, bo języka uczyłem się w szatni i na parkiecie. A tam gdzie męskie emocje, często w słowach się nie przebiera. Ale musiałem brzmieć na tyle wiarygodnie, że innym razem jeden z moich zawodników, Bośniak z pochodzenia, usłyszał jak rozmawiam po polsku przez telefon. Podszedł do mnie i powiedział, że nie wiedział, że tak dobrze znam polski. Myślał, że jestem Serbem.

Arkadiusz Krygier i RODZINA

To jest najważniejsze, co mam w życiu. Pierwsze moje małżeństwo zakończyło się rozwodem. A każdy rozwód to swego rodzaju porażka. Ale z każdej porażki można wynieść coś pozytywnego. Tego nauczył mnie sport. Na rozprawę rozwodową kupiłem mojej byłej żonie kwiaty, bo to ja nawaliłem i niestety, jako młody gniewny, nie dałem rady. Spotkałem moją obecną partnerkę i to była strzała amora. Zakochałem się od pierwszego spojrzenia.

Rodzice dali mi mocne podstawy życiowe, które staram się wpajać moim dzieciom. Bądź solidny, to co robisz rób to dobrze, jak się czegoś podjąłeś - zrób to niezależnie od wielkości zapłaty. Rodzice zaszczepili we mnie też porządek i może dlatego moje córki mają ze mną czasami „przekichane”.

Jakim jestem ojcem? Myślę, że uważnym. Staram się na każde moje dziecko znaleźć sposób, żeby jak najlepiej przygotować je do życia. Nie mówię im, co mają robić. Staram się tak każde z nich poprowadzić, żeby samo podjęło decyzję. Nie jestem ojcem nadopiekuńczym czy kontrolującym. Staram się na pewnym etapie życia każdego z moich dzieci wręczyć im „wędkę”, ale łowić za nie nich nie zamierzam. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nauczyć je kochać świat, być głodnymi życia i mieć otwarte głowy. Nie ma się czego bać, a lęk bardzo często wywodzi się z niewiedzy. Każde z moich dzieci wie, że zawsze może na mnie liczyć. Najbardziej cieszę się z tego, że cała czwórka moich dzieci lubi ze sobą przebywać. Pomimo znacznej różnicy wieku mają ze sobą dobre relacje!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Arkadiusz Krygier (@arcando1805)

Arkadiusz Krygier i TERAPIA

Nie zgadzam się z tym cukierkowym światem, który nam sprzedaje Internet. Jesteśmy normalnymi ludźmi, czy jesteśmy znani czy nieznani. Mamy lepsze i gorsze dni. Popełniamy błędy, upadamy, wstajemy.

W moich najtrudniejszych momentach życia zawiodło na terapię, bez której pewnie ciężko byłoby mi wyjść z depresji. Pod opieką dobrego terapeuty możesz się wypłakać, wyrzucić z siebie to co Cię żre od środka, spróbować zrozumieć samego siebie, swoje prawdziwe ja i dostrzec to, czego tak naprawdę chcesz od życia.

Ale to dopiero początek - później czeka cię ustawiczna praca nad samym sobą. I tu pomaga mi joga, medytacja. Uwielbiam takie imprezy jak Dreamers czy Wibracje. Tam spotkasz wielu współczesnych hipisów, ludzi z przecudowną energią, z którą po takim festiwalu wracasz i inaczej patrzysz na ludzi i na świat.

Czasem przychodzi się na plan zdjęciowy z tak dużym emocjonalnym bagażem, że jest bardzo trudno wejść w rolę. Wtedy ten bagaż trzeba zostawić w garderobie i iść „na czysto” na plan. I właśnie w takich trudnych momentach ważne jest, aby mieć przy sobie kogoś, kto nas wesprze i wskaże drogę. Ja takie osoby wokół siebie mam… Bo ja od czasu do czasu spotykam na swojej drodze anioły…

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat