2026-02-18

„Farma” - edycja 5, odcinek 3: Przyskrzyniona, pożegnana

Czy w reality show Polsatu trzeba się zachowywać jak dżentelmen? Niekoniecznie, zwłaszcza gdy chce się kogoś wyeliminować. Jeden z uczestników dobitnie to udowodnił. Ciekawe, jak długo pozostali będą mu to wypominać. A może jednak im to w pewien sposób zaimponowało?„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Jak to się stało?

Mieszkańcy szop, zarówno niebieskiej, jak i czerwonej, wciąż zmagali się z ciężkimi warunkami i zimnem. Swój problem mieli jednak także farmerzy, bo uciekł im cielak. - Baliśmy, że się zrani, bo był wystraszony, zestresowany - przyznała Agnieszka. Wraz z Karoliną i Januszem udało im się zaprowadzić zwierzę do zagrody. Jednak Farmer Tygodnia i tak się zdenerwował. Zaczął szukać winnego, a padło na Rolanda. - Nakrzyczał na mnie bez sensu, powinien przeprosić - przyznał pochodzący z Mazur uczestnik. A jak kończył się wieczór? Janusz był stanowczy, tylko czy nie nazbyt?

Grom z jasnego nieba

W gospodarstwie zameldowały się prowadzące Milena i Ilona Krawczyńskie. Szły pewnym krokiem, co tylko dodatkowo zestresowało uczestników. Czy słusznie? Bardzo! Zapowiedziały bowiem, że nazajutrz jedną osobę z trójki: Łukasz, Wanesa, Adrian czeka pojedynek nagłej śmierci. Czerwoni dostali od Marceliny Zawadzkiej przywilej wybrania spośród siebie osoby do starcia. Na herosa zgłosił się Andrzej! - Zachował się po dżentelmeńsku, chociaż tu nie powinno być takich zasad. Andrzej jest dobrym strategiem - skomentowała „Peonia”. Zagadkowy uczestnik musiał się zastanowić, z kim zawalczy o pozostanie na farmie. Wanesa miała pewne przeczucie. - Uważam, że dobrą strategią byłoby wybranie mnie, bo po prostu czuję się tragicznie - stwierdziła przez łzy przed snem.

Za dużo władzy?

Nowy dzień to nowe próby, zwłaszcza gdy pobudka następuje w szopie. Farmerzy w domu mają zdecydowanie lepiej. - Wiem, że są to warunki luksusowe, więc broń Boże nie narzekam - powiedziała Agnieszka. Janusz z kolei motywował wszystkich do ciężkiej i sensownej pracy, rozdzielając zadania.

Czasem jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem, a udój po prostu marnuje się przez niesforność zwierząt i opiekujących się nimi ludzi. Wtedy Farmer Tygodnia krzyczy. - Janusz moim zdaniem jest mocny w gębie i nic poza tym - stwierdził atakowany przez niego Roland. Wojciech, zarówno Kossowski jak i Kisiel, też byli uczestnikami rozmów dyscyplinujących, które prowadził góral. Zachowanie Janusza skrytykował Adrian, przewidując, że w przyszłości może się to na nim negatywnie odbić.

Przyziemne zadanie

Ekipa z niebieskiej szopy wykorzystała poranek na wykopanie dołu i umieszczenie w nim betonowej toalety. - Jak już odejdziemy, to co ty dziecko bez nas zrobisz? - spytał Wanesę Adrian. W tym samym czasie Andrzej i „Peonia” rozmawiali na temat wyboru rywala. On jednak nikomu nie chciał niczego jednoznacznie zadeklarować, choć pytań ze strony farmerów nie brakowało.

Decyzja podjęta

Nad farmą unosił się zapach przygotowywanej w kuchni zupy. Domownicy musieli ją zjeść bardzo szybko, bo do gospodarstwa wmaszerowała Milena Krawczyńska. Oznajmiła szóstce uczestników z szop, że jedno z nich pożegna się z programem. Kazała spakować im tobołki i ruszyć w kierunku stawu. Heros Andrzej wreszcie wyjawił sekret: do pojedynku „nagłej śmierci” wybrał Wanesę. - To pójście na łatwiznę, więc się nie dziwię, ale nie mam Andrzejowi za złe - przyznała Krakowianka. Negatywne odczucia mieli za to Agnieszka i stylista Wojciech.

Mokra gra!

Jak wyglądał pojedynek? Oboje mieli za zadanie wskoczyć na własne tratwy i wyłowić po sześć skrzynek. Stanowiły one swego rodzaju puzzle, który powinny zostać ułożone na platformie w ten sposób, żeby powstał z nich obraz. Wykonanie należało zakomunikować podniesioną ręką. Farmerzy w większości stawiali na Wanesę, ale Andrzej był pewny swego. Zebrał skrzynki szybciej, ale… źle! Przy drugiej próbie jednak dał radę, a Krakowianka musiała opuścić farmę. - Było fajnie - powiedziała, nie mając do nikogo pretensji. - Dałam z siebie wszystko i właściwie nic bym nie poprawiła, bo było dobrze - dodała pogodzona z własnym losem.

Zwycięzca pod czujnym okiem

Andrzej został pełnoprawnym farmerem, z solidnym brzemieniem gniewu pozostałych, ale nie tylko. Nakazano mu bowiem wybór jednego domownika do kolejnego pojedynku „nagłej śmierci” następnego dnia. Zagrożeni wciąż byli Niebiescy i Czerwoni. Prowadząca zleciła im wytypowanie po jednej osobie, która… także stoczy taki sam pojedynek! Spokój mogli odczuwać w tym momencie tylko Andrzej i Janusz.

Czy to wyrachowanie?

Tymczasem Adrian i „Janosik” wciąż nie mogli pogodzić się z tym, jak zachował się ich nowy kolega. - Sądziłem, że to honorowy człowiek, a okazało się, że to zwykły cynik, który w dodatku gra na ludzkich uczuciach - skomentował pierwszy z nich. Co na to Andrzej? - Nie boję się pojedynku z nikim, ale na ryzyko jeszcze przyjdzie czas. Dużo większe - prorokował. Na farmie ruszyły przewidywania. Kto kogo wybierze, kto odejdzie, kto, na co zwraca uwagę? Pójść czy nie pójść?

Niesympatycznie

Mieszkańcy szop dzień kończyli bez pracy, a domownicy lekko nie mieli. Andrzej dostał obowiązek, czyli opiekę nad zwierzętami czekającymi na swoich farmerów. Poczuł się szczęśliwy, tylko pytanie, na jak długo. Uczył się doić krowy i zaakceptował twarde rządy Janusza. Za to problem z miękkim charakterem Ewy miała po raz kolejny Karolina. - Ja się z krową szarpie, a ona mi pie***y kocopoły - wykrzyczała. Tarcia zanotowano też pomiędzy Wojciechem Kossowskim i Rolandem a Farmerem Tygodnia. Atmosfera gęstniała, ale nic dziwnego, w końcu nazajutrz ktoś miał opuścić farmę. Nadchodził czas przetasowań.

„Farma” - edycja 5, odcinek 3:

Farma od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat