2026-02-17

„Farma” - edycja 5, odcinek 2: Tłum chętnych do rywalizacji

Wchodząc do gospodarstwa, trzeba być gotowym na wszystko. Również na trudności ze snem, zimno, głód i wyczerpanie. Jednak to dopiero początek, wśród uczestników widać energię i determinację. Czy długo uda im się współpracować, unikając konfliktów? „Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Piękny poranek na radzenie

Jak dobrze zacząć dzień w gospodarstwie? Gdy jest się Farmerem Tygodnia, należy zwołać Radę Farmy i dokonać trudnego wyboru świniopasa. Dla kogo taka funkcja jest odpowiednia? Januszowi od razu zaoferowała się Karolina. Czyżby miała swój plan? - Ja chcę być tym świniopasem, masz mi to oddać - powiedziała stanowczo i w konspiracji do najważniejszej osoby na farmie. - Serio gadasz czy sobie jaja robisz? - chciał się upewnić góral. Innym osobom bardziej podobała się nazwa „menadżer świń”.

Radę zwołuje się nie tak szybko, zwłaszcza gdy zdarzają się niespodziewane kłopoty. Karolina, być może chcąc się wkupić w łaski Farmera Tygodnia, zaalarmowała go, że krowy weszły w siano i ochoczo zaczęły je przeżuwać. Czy tak prosto zagonić zwierzęta do zagród? Albo rozpalić ogień w kuchni, mając do dyspozycji tylko krzemień?

Ahoj!

Z naradami nie tak szybko. Chęci były, ale zmieniły się okoliczności, bowiem do bram zawitali niespodziewani goście. Więcej rąk do pracy to plus czy minus? To się jeszcze okaże.

- Może niektórzy mnie odbiorą na wejściu jako księżniczkę, ale pozory mylą, taka nie jestem - przedstawiła się 24-letnia Ola Grudzińska, która przyjechała prosto z Warszawy. To studentka pielęgniarstwa o optymistycznym usposobieniu.

Drugi z przybyszów to Andrzej Kliś, znający dobrze zarówno Żywiec, jak i norweskie Oslo. Pracy w zawodzie kelnera nie da się porównać z orką na farmie, ale to nic, bo - jak zaznaczył - dogadać umie się z każdym. Inna sprawa, że nie zamierza nikomu w show Polsatu służyć.

Licząca na sojusze i zgodę Magdalena „Peonia” Sienkiewicz to rękodzielniczka z Bielska-Białej. Jej zamiłowanie do kwiatów widać od razu - nie każdy przecież nosi we włosach wianek.

Farma to miejsce, które aż kipi od różnorodności. Swoją osobowością postanowiła wzbogacić gospodarstwo pochodząca z Krakowa Wanesa Okarmus. Determinacji i energii jej nie brakuje. - Jeżeli chodzi o mój wygląd, to jak ktoś się przypieprzy, wejdę w drogę ostro. Przyjechałam na farmę z Krakowa, żeby ją totalnie rozwalić - zapowiedziała ozdobiona tatuażami i licznymi kolczykami 22-latka.

Z Małopolski, a konkretniej z Wieliczki, przybył Adrian Sikora, nauczyciel języka włoskiego. Czy ma południową mentalność? Na razie się nią nie pochwalił, stwierdził za to, że zamierza być dyplomatą i pracować z całych sił.

Łukasz „Janosik” Januszczak to ostatni z przybyszów, tym razem z północy. Przyjechał z Niemiec, a na co dzień pracuje w hotelu. Nie miał zamiaru od razu otwierać się przed nowymi kolegami i koleżankami. Może lepiej czasami rozpuścić wokół siebie aurę tajemniczości?

Nie tak prędko

Na wesołą szóstkę czekała już Marcelina Zawadzka ze specjalnie przygotowanych zadaniem. Nowi uczestnicy zostali podzieleni na dwie drużyny - w jednej znaleźli się „Janosik”, Adrian i Wanesa, a w drugiej „Peonia”, Andrzej i Ola. Mieli zawalczyć o to, gdzie będą spać. Przeznaczeniem przegranych było dokwaterowanie do kucyka i rzecz jasna brak żadnych wygód jak łaźnia, kuchnia i toaleta. Z kolei na wygranych czekać miała szopa z baranem, nieco szczelniejszym dachem, siennikami i możliwością korzystania z sanitariatów i paleniska. Obie ekipy łączyć miało jedno - pragnienie, aby pewnego dnia wziąć udział w obrządku i przenieść się do domu.

Starcie

Kilka słów o zasadach wyścigu. Każda z drużyn miała za zadanie, na specjalnie skonstruowanym torze, rozplątać gruby warkocz, uwolnić zawieszony na nim klucz, a następnie wykopać skrzynię i ją otworzyć. Dalej? To już proste - przekazać deski i kod następnej osobie. Ta miała całość ułożyć w ramkach w takiej kolejności, aby powstał przekazany ciąg liczb.

Do boju!

Wanesa na starcie spisała się bardzo dobrze, tymczasem „Peonia” miała kłopoty z rozplątaniem sznura. Z kolei wykopanie skrzyni sprawniej poszło Andrzejowi, a jego rywal Adrian zmagał się z tym dłużej. Ostatnia faza to prawidłowe ułożenie desek w drewnianych ramkach. Było to zadanie Oli i Łukasza „Janosika”. Ona poradziła sobie bardzo dobrze, a on uformował nieszczególnie czytelny wzór. Problem w tym, że Ola miała trzymać deski cały czas w ręku, a nie odkładać je na podest. Ale nic straconego, bo rywale też złamali zasady - zamiast wykopać skrzynię i otworzyć ją kluczem, po prostu ją zniszczyli.

Marcelina Zawadzka stanęła przed trudnym zadaniem wskazania zwycięzców. W związku z tym, że oba zespoły były nazbyt kreatywne, wygrali ci, którzy zakończyli szybciej - Ola, „Peonia” i Andrzej. Dostali czerwony proporczyk i bandany, a także cały dzień na wybór spośród siebie herosa, który w imieniu drużyny stoczy pojedynek nagłej śmierci z wybranym przez siebie przeciwnikiem z ekipy niebieskiej.

Witajcie

Ciężki bój za nimi, mogli więc wejść na farmę i przywitać się z jej gospodarzami. „Janosik”, Adrian i Wanesa przerwali Radę Farmy. - To harcerze, flagę rozwieszają - zasugerował Roland, widząc trójkę zmierzającą do stajenki. - Myślę, że nie do końca będzie tak sympatycznie, ale na razie wszyscy się uśmiechają - zapowiedziała Karolina.

Podział obowiązków

Nowi uczestnicy mogli się przyjrzeć zgromadzeniu, na którym Janusz wybrał Karolinę do funkcji świniopasa. Kozami zajmować mieli się Roland i Wojciech Kisiel, a krowami Wojtek Kossowski, „Lamia”, Janusz i Agnieszka. Z kolei Ewie, chwalącej się umiejętnościami kulinarnymi, przypadły kurczaki.

Jeszcze oni!

Tymczasem na farmie zameldowała się kolejna trójka, czyli „Peonia”, Andrzej i Ola. Zobaczywszy się z pozostałymi, ruszyli do czerwonej zagrody, gdzie czekał już na nich... baran. Ani Niebiescy, ani Czerwoni nie mieli tego wieczora łatwo, bo zaczęło solidnie lać. To spory problem, gdy śpi się na sianie. Zwycięska drużyna miała jednak do dyspozycji siennik oraz co nieco warzyw - ziemniak, cebula, marchewka. A przegrani? Plandekę.

Pozostali farmerzy z problemami wydoili krowy i mogli powoli szykować się do kolacji.

Bardziej zadowolony był Janusz, który jako Farmer Tygodnia mógł raczyć się smakołykami we własnym pokoju.

Dla reszty gotowała Ewa, ale nie każdy lubi włosy w pomidorach, a już szczególnie Karolina. Smakiem zupełnie obeszli się natomiast Niebiescy i Czerwoni.

Mokro i hucznie

Noc, ulewa i pioruny to nie są wymarzone okoliczności do spania w szopach. Niebiescy i Czerwoni musieli tego jednak doświadczyć, mając w dodatku świadomość, że w domu atmosfera jest o wiele lepsza. Wanesa obudziła się z płaczem wywołanym zimnem, ale nie oznaczało to, że rano będzie zwolniona z obowiązków. A skoro o nich mowa, to o poranku na Niebieskich czekało zadanie - uformowanie z cementu muszli klozetowej. Czerwoni z kolei mieli spośród swojej trójki wybrać herosa, który wyzwie na pojedynek jedną z osób z przeciwnej drużyny. Stawka bardzo wysoka, bo przegrany natychmiast ma opuścić farmę. Wyzywającym został Andrzej.

Urobieni

Domownicy musieli posprzątać gnój i wydoić krowy. Zorganizowane na swój sposób świnie nie wymagały od Karoliny wiele wysiłku. Wojtek miał z kolei kłopoty z rozpaleniem ognia. Jednak od czego jest koleżeństwo? Roland zaoferował pomoc, powodując przy okazji gniew Janusza. Nerwy Farmera Tygodnia zresztą dały o sobie jeszcze znać, bo Ewa nie radziła sobie z dojeniem i Janusz musiał jej pomóc. Jakie z tego wnioski? Według tymczasowego szefa ekipie brakuje zgrania i... papieru toaletowego. Za to zadań - nie. Bo trzeba było jeszcze wyrzucić gnój, wydoić krowy i kozę, przyprowadzić konia, nalać zwierzętom czystej wody. I to wszystko przed wieczorem!

„Farma” - edycja 5, odcinek 2:

Farma od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat