Mocne wejście
Farma to miejsce, które jest równe dla wszystkich. Nikt nie jest faworyzowany, każdy ma takie same szanse. Przynajmniej na starcie, gdy nie wiadomo jeszcze kto jakie ma cechy osobowości i predyspozycje. Liczy się motywacja i odporność. Tu baśń o prostym życiu na wsi ustępuje miejsca ciężkiej pracy od świtu do zmierzchu, a zapach siana miesza się z aromatem ambicji. Uczestnicy 5. edycji rozpoczęli właśnie walkę o Złote Widły. Gospodarstwo zarabia, a pula nagród może wzrosnąć do 200 tysięcy złotych. Kuszące? Dla farmerów z całą pewnością.
Ze stylem
Jako pierwszy przed widzami zaprezentował się Wojciech Kisiel pochodzący z dolnośląskiej Siechnicy. Większą empatię niż do ludzi kieruje do zwierząt, bo ci pierwsi czasem go niepokoją. Lubi szczerość i uśmiecha się w ciekawy sposób: szczerze do szczerych, nieszczerze do nieszczerych. - Zgłosiłem się do „Farmy”, żeby zrobić rozpierduchę - przyznał bez ogródek.
Ekscentrycznie
Jako kolejny zaprezentował się pochodzący z Mazur Roland Sztejter. Na co dzień szpachluje i tynkuje na budowach i czuje się inny od wszystkich. Nic dziwnego, bo wieczorami lubi sobie porymować. Podobno mówiąc, strasznie „zaciąga”, ale on wcale tego nie słyszy. Ma problem ze znalezieniem porządnej dziewczyny.
@polsat Jesteście ciekawi pierwszego spotkania Rolanda z 🐮👀 Zapraszamy już dziś o 20:30 👋🧑🌾🌾
♬ oryginalny dźwięk - polsat
Z własnym planem
A skoro o dziewczynach mowa, to na farmie pojawiła się też pracowniczka magazynu z Łodzi, Agnieszka Białek. W programie planuje zawiązywać sojusze, a to nie może dziwić, bowiem jest zaradną singielką, która woli się dogadywać z mężczyznami, a kobiety postrzega jako kłótliwe. - Mam nadzieję, że zajdę na tyle daleko, że potem będę potem mogła już stawiać na siebie, ale nie chcę zdradzać wszystkiego - przyznała. Dobry plan? To się jeszcze okaże.
Ciągnik jak ze snu
Agnieszka tuż po wejściu na farmę przyznała, że marzy o prowadzeniu traktora. Zresztą nie tylko ona. Okazji ku temu nie mieli w swoim życiu także Wojciech i Roland. Były też inne wrażenia. - Zapach obory uderzył moje nozdrza, wiedziałam, że jestem w dobrym miejscu. Coś czuję, że będziemy mieli co robić - przyznała pracowniczka magazynu z Łodzi.
Sielskie widoki
Farmerom zaprezentowały się gospodarskie zwierzęta: indyki, świnie, byki, cielęta, kury, konie, a nawet lama. Ale nie wszyscy zwracali dużą uwagę na zwierzaki. - Największe wrażenie zrobiła na mnie chyba Agnieszka. Podobają mi się jej długie i kręcone włosy, oczy i ładne długie nogi. Fajny charakter - ocenił szczerze Roland. Czy to zapowiedź czegoś więcej? Być może. - Roland wydaje się młodym wariatem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu - przyznała przed kamerą Agnieszka. Wesołe trio spostrzegło, że zwierzętom brakuje wody i należy je napoić. - No to do roboty, moi mili - motywowała kolegów Agnieszka.
Wyświetl ten post na Instagramie
Aktywność to jego drugie imię
Tymczasem widzowie poznali kolejnego farmera. To Janusz Stechura, twardy góral z zasadami, który spełnia się jako ratownik medyczny. Jest nieustępliwy niczym dzięcioł i ma czwórkę dzieci z trzema kobietami. - Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba, ewentualnie Złotych Wideł, no i kasy - zauważył. I snu, bo spać uwielbia.
Budowa relacji
A co na to twórczyni internetowa, trenerka fitness i mistrzyni ogniska domowego, czyli Agnieszka Grochowska? Na pewno woli, gdy mówi się do niej „Lamia”. Chce sprawdzić, czy da na farmie radę bez wsparcia męża. Program to dla niej szansa na wyjście do ludzi, bo przez internet relacje międzyludzkie zanikają.
Rewia mody?
Janusz i „Lamia” przywitali się z Agnieszką, Wojciechem i Rolandem. Pierwsze wrażenia? - Patrzę k…, gość w garniturze na… wodę. Myślę sobie: co się tu k… dzieje? - wypalił prosto z mostu Janusz. - Ja myślę, że to jakiś adwokat, mecenas jakiś. W takim fraku… - dodał góral w rozmowie z „Lamią”
Otworzył się też Wojciech. Zdradził bardzo nieszablonowy plan. Chce, żeby w gospodarstwie wszyscy dobrze się prezentowali. - Ja mam bardzo dużo koszul, tak że chętnie któremuś pożyczę. Żeby pójść do obory, nie trzeba zakładać byle czego - zaskoczył.
Wyświetl ten post na Instagramie
Mały, czyli złośliwy
Zamiast do obory, Janusz z „Lamią” skierowali swoje kroki do stajenki, gdzie spostrzegli kucyka. - Z małymi to jest tak, nawet i ludźmi. Mali są dlatego źli, że mają blisko dupy serce - skomentował ten widok góral. - Jaka mordeczka - rzuciła z kolei internetowa twórczyni, witając się z baranem.
Czas na porządki
Farmerzy wzięli się za pierwsze porządki. Roland stwierdził, że nie chciałby zadzierać z krowami, bo boi się o swoje ładne zęby. „Lamia” tymczasem zarządziła lekturę Księgi Farmy, żeby usystematyzować pracę.
Temperamentna farmerka
Niebawem przyszedł czas na kolejnych uczestników. Na farmę weszła Karolina Ura, gospodyni domowa z Dębna, która wody się nie lęka i ani myśli o budowaniu mostów. Nie brakuje jej za to temperamentu, ponieważ na co dzień prowadzi małe gospodarstwo ze zwierzętami. Nikomu nie schodzi z drogi, kobiety za nią nie przepadają, a sztamę trzyma z facetami.
Siła się przyda
A nowym mężczyzną w gospodarstwie okazał się kolejny Wojciech Kossowski, charyzmatyczny sprzedawca nieruchomości o imponującej posturze. Ma szeroką klatę i, jak sam przyznał, zdziwiłby się, gdyby na farmie trafił się większy byk od niego.
Włada piórem
Z kolei nowa kobieta to Ewa Suarez, wrażliwa pisarka. Nie zamierza knuć i manipulować, ale w kaszę z pewnością nie da sobie dmuchać. Czy udowodni swoje zamiary? - Weszłam na farmę i oniemiałam z zachwytu - powiedziała. - Te zwierzęta w zagrodach… To dla człowieka z miasta to po prostu szok, co najmniej egzotyczny widok - dodała.
Zapowiedź konfliktu?
Inne odczucia, ale nie wobec gospodarstwa, a nowej koleżanki, miała Karolina. - Pierwsze wrażenie? Nie moja energia. Jak się na nią popatrzy, to od razu człowiek się uśmiecha - stwierdziła znacząco. Spodobały jej się za to świnki.
Niech żyje wolność i swoboda
Farmerzy stwierdzili, że czas wypuścić zwierzęta. Krowy pokazały Wojtkowi brak zaufania, ale to trzeba budować, na przykład dając zwierzętom wolność. Janusz i Karolina, na własną odpowiedzialność, oswobodzili kucyka. Karolina zgłosiła się też jako chętna na pójście do świń, i to w pełnym rynsztunku.
Czegoś tu brakuje
Tymczasem „Lamia”, Janusz i Ewa postanowili wziąć się za gotowanie. Tylko jak to zrobić, gdy nie ma się krzesiwa? - Jest luks, oprócz tego, że nie ma zapałek - stwierdził Janusz. Ułatwić zadanie w jakiś sposób mogły, choć to wątpliwe, doglądające farmy Ilona i Milena Krawczyńskie. Nastąpił czas na pierwszą Radę Farmy.
Są i one!
- Rozpoczynamy piąty sezon „Farmy” - ogłosiły siostry ADiHD, wywołując głośne brawa. Farmerzy zażartowali, że prowadzące przyszły do nich z krzesiwem, ale okazało się, że to miał… Roland. Tylko się nie przyznawał. Dlaczego? - No bo nikt nie pytał - rzucił, natomiast Milena i Ilona Krawczyńskie zapowiedziały 59 dni ciężkiej pracy i szansę na solidny zarobek. Farmerzy zareagowali bardzo pozytywnie. Ciekawe na jak długo starczy im optymizmu.
Nic na siłę?
Przyszedł czas na wybór Farmera Tygodnia. Do starcia stanęły trzy osoby: Roland, Karolina i nieco wypchnięty przez resztę Janusz. Reszta zdecydowanie nie paliła się do walki, woląc spokojnie to przeczekać. A bić się warto, bo na wygranego czekały immunitet, własny pokój i zapewnione pożywienie.
Czy wszyscy chcieli wygrać?
Prowadzące zaprosiły farmerów w okolicę wiaty, gdzie miał się odbyć wielki bój. Karolina, Roland oraz Janusz mieli za zadanie przejść przez specjalny tor wypełniony wodą, trzymając jajka na przymocowanych do kasków łyżkach. Przeszkodą była także pochylnia. Najbardziej metodyczna i skupiona wydawała się być Karolina, która ma doświadczenie w jeździe konno. Janusz zaczął źle, z kolei pewny siebie Roland musiał wracać na start. Po przejściu toru na kandydatów do roli Farmera Tygodnia czekało jeszcze matematyczne zadanie. Karolina nieco się z nim pospieszyła, ale pytanie, czy nie zrobiła tego celowo. Roland podał zły wynik, a rywalizację wygrał Janusz.
Wyświetl ten post na Instagramie
To przed nim
Góral zadedykował zwycięstwo swoim dzieciom, a sam mógł być zadowolony, bo dostał klucz do apartamentu. Jego następnym zadaniem było zwołanie Rady Farmy i wybranie świniopasa.
„Farma” - edycja 5, odcinek 1:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.