Siła wspólnej pracy
- „Taniec z Gwiazdami” to dla mnie zdecydowanie przygoda życia. Wspaniali ludzie, atmosfera, nowe doświadczenia. No teraz już nie aż tak nowe, ale jednak każda edycja wnosi coś świeżego - podkreśla Albert Kosiński. Dla mężczyzny ogromne znaczenie ma kontakt z osobami, których spotyka na planie. Jak sam przyznaje, to właśnie relacje napędzają go do działania. - To, co bardzo lubię i za co jestem wdzięczny, to poznawanie nowych ludzi - mówi tancerz.
Największą motywacją do pracy jest dla niego współpraca w tanecznym duecie. - Ta relacja z gwiazdą, przygotowanie do każdego odcinka, żeby pokazać ten finalny efekt... No i ludzie. Ja kocham ludzi - dodaje. Albert Kosiński dba także o dobrą atmosferę w grupie i często inicjuje wspólne spotkania i integracje, wierząc, że pozytywna energia przekłada się na jakość występów. - Sprawdziłem, że jak atmosfera w studiu jest dobra, to zupełnie inaczej się funkcjonuje - podkreśla.
Wyświetl ten post na Instagramie
Rywalizacja z klasą
Choć Albert Kosiński od 25 lat związany jest z tańcem i sportem, do rywalizacji podchodzi z rozsądkiem. - Rywalizacja jest we mnie zawsze, ale nie za wszelką cenę - przyznaje. Dla niego ważniejsze od samej wygranej są rozwój, współpraca i satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. Chociaż przyznaje, że taniec w jego życiu odegrał kluczową rolę. - Dał mi dyscyplinę, samodzielność i takie życiowe ogarnięcie - mówi z uśmiechem. Wieloletnia praktyka na parkiecie ukształtowała nie tylko jego umiejętności artystyczne, ale także charakter.
Wyświetl ten post na Instagramie
Wpadki? Z humorem!
Choć w „Dancing with the Stars” nie zaliczył poważniejszych wpadek, jedno taneczne zdarzenie szczególnie zapadło mu w pamięć. Podczas turnieju, w trakcie dynamicznego paso doble, po skoku na kolano poślizgnął się i wylądował na brzuchu. Zamiast panikować, szybko zamienił sytuację w żart - zrobił pompkę i wstał. - To było kompletnie niespodziewane, ale wyszło dość zabawnie - wspomina. Publiczność zamiast napięcia zobaczyła spontaniczny moment, który rozładował atmosferę i wywołał uśmiechy.
Albert Kosiński nie ukrywa, że ma głowę pełną pomysłów na choreografie i utwory muzyczne, jednak w programie dostosowuje się do zaleceń produkcji. - My możemy troszeczkę powiedzieć, co byśmy chcieli, ale koniec końców to, co dostajemy, to robimy - wyjaśnia. Wyjątkiem jest finał, kiedy pary mają większą swobodę twórczą. - We freestyle’u możemy zdecydować sami - dodaje.
18. edycja „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” od 1 marca w niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie.