2026-02-13

„Państwo w Państwie” - odcinek 599, na żywo 15 lutego

Pół życia w więzieniu za czyn, którego nie popełnił? Jarosław Sosnowski od ponad dwudziestu lat odbywa karę za gwałt i zabójstwo Małgorzaty W. Utrzymuje, że jest niewinny, a przyznał się po brutalnych przesłuchaniach. Ponadto nie odnaleziono żadnych obciążających go śladów. Czy ma jeszcze nadzieję na kasację? Przemysław Talkowski wraz z zespołem i ekspertami zapraszają na odcinek programu „Państwo w Państwie” emitowany na żywo w niedzielę 15 lutego o godz. 19:30 w Polsacie.

Tragiczny finał dyskoteki

Mężczyzna pochodzi z niewielkiej miejscowości niedaleko Konina. Ponad połowę życia spędził za kratami. 20 listopada 2004 roku pojechał ze znajomymi na dyskotekę do popularnego wówczas w okolicy klubu. Bawiły się tam setki osób. Jak twierdzi, tego wieczoru wypił dwa piwa. Jego dziewczyna opuściła to miejsce wcześniej, on został. Około drugiej w nocy wyszedł na chwilę z inną poznaną tam kobietą w okolice zagajnika. Z akt sprawy wynika, że w tym czasie Małgorzata W. już nie żyła.

Następnego dnia w tym samym zagajniku niedaleko klubu odnaleziono ciało Małgorzaty W. 26-latka była częściowo rozebrana, z licznymi obrażeniami. Zabezpieczono wyraźne ślady obuwia na śniegu. Na miejscu nie znaleziono jednak DNA Jarosława Sosnowskiego, jego odcisków palców, śladów butów ani śladów zapachowych.

Wątpliwe podejrzenia

Jedynym świadkiem, który miał widzieć Sosnowskiego rozmawiającego z ofiarą, był Szymon Z. Dziś twierdzi, iż nie potwierdziłby, że widział ich razem wychodzących z klubu. - Ja nie umiem za bardzo czytać, mam trzydzieści siedem lat, nie umiem, tak przejrzałem i podpisałem - mówi.

Jarosława Sosnowskiego obciążyły także zeznania szatniarza, który zapamiętał, że mężczyzna odebrał kurtkę z numerkiem należącym do Małgorzaty W. Na samym numerku nie odnaleziono jednak jego odcisków palców.

Wymuszone zeznania bez konsekwencji

Został zatrzymany kilka godzin po odnalezieniu zwłok. Przesłuchiwano go trzy dni. Zdjęcia wykonane po czynnościach wskazują, że na jego ciele znajdowały się liczne siniaki. W tym czasie przyznał się do gwałtu i zabójstwa. - Byłem kopany po kręgosłupie, byłem zrzucany z krzesełka, leżałem pod kaloryferem skulony jak pies - mówi Jarosław Sosnowski. Sprawa ewentualnego znęcania się funkcjonariuszy uległa jednak przedawnieniu. - Ja myślę, że doszło do tortur - komentuje senator RP, Grzegorz Fedorowicz.

Sugestie śledczych i sprzeczności

Podczas wizji lokalnej Sosnowski początkowo wskazał miejsce inne niż to, w którym faktycznie znaleziono ciało. Dopiero po sugestii prokuratora przeniesiono czynności głębiej w zagajnik. Mężczyzna opisał przebieg zdarzeń, jednak - jak twierdzi - był prowadzony przez funkcjonariuszy.

Istotne wątpliwości budzi także sposób doprowadzenia ofiary do śmierci. Sosnowski miał zeznać, że udusił kobietę, naciskając na klatkę piersiową. Tymczasem sekcja zwłok wykazała zgon na skutek ucisku rąk na szyję. Na bieliźnie ofiary znaleziono włosy należące do innej, niezidentyfikowanej osoby.

W marcu 2005 roku sąd skazał Jarosława Sosnowskiego na 25 lat więzienia. Rok później wyrok podtrzymał sąd apelacyjny. Mimo upływu lat skazany nie zmienił swojego stanowiska. Czy oskarżony doczeka przełomu w sprawie?

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył wniosek o kasację wyroku. 19 marca sprawą zajmie się Sąd Najwyższy. Jak wskazują bliscy i pełnomocnicy Jarosława Sosnowskiego istnieje realna szansa na podważenie prawomocnego wyroku.

- Nie poddam się nigdy w tej sprawie. Będę cały czas dążył do tego, aby Jarka uniewinnić - mówi Grzegorz Fedorowicz, senator RP, który jest zaangażowany w sprawę.

Wszystkie okoliczności tej głośnej sprawy w materiale Rafała Zalewskiego.

Państwo w Państwie w niedzielę o godz. 19:30 w Polsacie.