Łukasz Jurkowski i RYWALIZACJA
Dla mnie jest to przede wszystkim rywalizacja z samym sobą. Jestem swoim najtrudniejszym przeciwnikiem, zarówno w sporcie, życiu prywatnym, jak i zawodowym. Od zawsze miałem potrzebę bycia najlepszym w tym, co robię. Jak grałem w siatkówkę, chciałem być najlepszy. Jak się biłem - też chciałem być najlepszy.
Także w bójkach szkolnych. A biłem się od pierwszej klasy podstawówki. To była taka atawistyczna potrzeba powalenia wszystkich na łopatki i bycia na samej górze. Jak wyczyściłem z rywali swoją klasę, to czyściłem swój rocznik. Jak wyczyściłem rocznik to szedłem po rocznik wyżej itd.
Jak z tego przeszedłem w sport? Trafiłem na mojego trenera Tomka Szczepaniuka, który z chuligana zrobił sportowca. A teraz jestem na takim etapie życia, że zakończyłem swoją karierę sportową i już nie muszę niczego udowadniać, gonić wyniku. I przede wszystkim nie muszę z nikim rywalizować.
Łukasz Jurkowski i KARIERA
Od chuligana do sportowca i człowieka mediów. Jak do tego doszło? Kiedy w 2004 roku wygrałem galę MMA, podszedł do mnie Andrzej Janisz, żeby zrobić ze mną wywiad. Na koniec rozmowy stwierdził, że jak na zawodnika sportów walki to mówię bardzo dobrze, umiem nawet składać zdania podrzędnie złożone. I w ten oto sposób mogłem jednocześnie z karierą sportową rozwijać karierę komentatora sportowego. Z Polsatem jestem ponad 20 lat i jest mi tu bardzo dobrze.
Wyświetl ten post na Instagramie
Łukasz Jurkowski i EMPATIA
Od zawsze mam w sobie ogromny gen pomagania. Czuję potrzebę oddania ludziom tego, co od nich dobrego dostałem. On urósł we mnie któregoś razu na tyle, że założyłem fundację „Krwawy Sport”. Dlaczego krew? Kiedyś w internecie prowadzona była akcja charytatywna Splash, gdzie ludzie oblewali się wodą. Dla mnie miało to sens na początku, kiedy przysługiwało się potrzebującym - wpłacano pieniądze na wybrany cel charytatywny. Kiedy stało się viralem, było tylko bezużyteczną zabawą.
Wtedy postanowiłem, że oddam krew i nominuję kolejną osobę, która też odda krew. Okazało się to strzałem w 10. Chwyciło na tyle, że po kilku mniejszych akcjach zrobiliśmy większą. Duży piknik, na który zaprosiliśmy wielu znanych sportowców. Krew oddało ponad 200 osób! Jak widzę wiadomość typu: Juras, Krwawy sport uratował mi życie! Leżałam w szpitalu po operacji i dzięki Tobie dostałam krew!, to wiem, że nigdy nie przestanę działać w tym zakresie. Pamiętajmy! Krwi jeszcze cały czas nie da się wyprodukować!
Wyświetl ten post na Instagramie
Jeżdżę też do ośrodków, które wychowują trudną młodzież. To jest ogromne pole do zagospodarowania. Te dzieciaki potrzebują przewodników, autorytetów. Jadę opowiedzieć swoją historię. Bez ściemy i upiększania. Co ważne, jestem dla nich w tym wiarygodny.
Jestem tym samym chłopakiem co oni, który siedział pod blokiem z piwkiem i blantem, i nie miał na siebie pomysłu. A sport mnie z takiego pustego życia wyprowadził. I nie chodzi o to, żeby każdy był Lewandowskim. Chodzi o to, żeby był dobry w czymś, co kocha. Jak szydełkuje - to w szydełkowaniu. Ja czyta książki - to w czytaniu. Chcę ich zarażać takim genem.
To mi sprawia ogromną frajdę. Staram się robić takich spotkań jak najwięcej. Bo ja nawet z pięćdziesiątki dzieciaków obecnych za spotkaniu chociaż jedno weźmie się za siebie, to jest to ogromny sukces i duma. I trzeba o tym mówić nie dla sławy i chwały. Ale dlatego, żeby inni dostrzegli problem i też zaczęli o nim mówić oraz pomagać.
Często spotykam ludzi, którzy dziękują mi za radę, jakiej udzieliłem im kilka lat wcześniej, bo im bardzo pomogła. Dawniej pomagałem młodym poprzez treningi. Teraz spotykam się i rozmawiam. Mam pod opieką kilka osób, które wspieram w ich drodze życiowej. I tu się muszę pochwalić: mam bardzo dużo sukcesów wychowawczych.
Moje motto: Żyj tak, żeby na twój pogrzeb przyszły tysiące ludzi. I ja wiem, że na mój przyjdą.
Wyświetl ten post na Instagramie
Łukasz Jurkowski i PASJE
Mam dużo. Jestem strzelcem sportowym i cały czas się w tym rozwijam. Od wielu lat jestem ambasadorem Yamahy i jeżdżę motocyklem po torze. Ścigam się nie w ramach nie rywalizacji, tylko doskonalenia umiejętności.
Uwielbiam podróżować. Wreszcie do tego dorosłem. Zrozumiałem, że nie każdy czas wolny musi koncentrować się wokół obowiązków. Teraz nawet jak mam 2-3 dni luźniejsze, to staram się wyjechać. Po 10 latach odkładania lecę wreszcie z moją córką do Tajlandii. Obiecałem jej też kiedyś, że polecimy do Japonii i latem lecimy. Jestem z siebie dumny! A moim największym osiągnieciem w tym temacie jest to, że moja nastoletnia latorośl nadal chce spędzać czas z tatą.
Wyświetl ten post na Instagramie
Łukasz Jurkowski i ROZPOZNAWALNOŚĆ
Najpierw byłem rozpoznawalny pośród fanów sportów walki. Dzięki telewizji poszło to dużo szerzej. Praktycznie w każdej grupie wiekowej. Dla moich rówieśników jestem byłym zawodnikiem MMA. Dla trochę młodszych - komentatorem MMA. Dla dzieciaków jestem panem z „Ninja Warrior”. A dla wielu kobiet 60+ jestem Łukaszem z „Tańca z Gwiazdami”. Świetne jest to, że z każdym z nich mogę przybić piątkę.
Mam zasadę, że jak ludzie chcą sobie ze mną robić fotę, to stoję tak długo, aż wszyscy ją zrobią. Jeżeli muszę już wracać do roboty, to wtedy mówię, kiedy wrócę i obiecuję zrobić resztę zdjęć. I słowa zawsze dotrzymuję.
Czy przeszkadza mi taka popularność ? Ja na prawdę chętnie robię te 300 zdjęć, bo to jest ważne dla mojego fana. A tekst typu: kurde Juras! Jesteś całkiem normalnym gościem!, jest dla mnie największym komplementem. Oznacza to, że nie straciłem kontaktu z Ziemią.
Łukasz Jurkowski i HEJT
Sportowego hejtu miałem zawsze sporo. Tak naprawdę każdy sportowiec go doświadcza, czy to Lewandowski, czy Iga.
Mam czasem wrażenie, że wielu ludzi tylko czeka, aż komuś powinie się noga. Gdy wygrywasz, wszyscy są cicho. Gdy zdarzy się potknięcie, nagle wszyscy hejterzy wychodzą z nor.
Jeśli chodzi o hejt niesportowy, też się zdarzał i zdarza. Jak na to reaguję? Gdy sprawa jest poważna, zajmują się nią moi prawnicy. Pomówienia? Dziękuję, w ten sposób moja fundacja może zarabiać pieniądze. A jeśli to tylko zwykłe, bezmyślne gadanie - niech mówią. Ja robię swoje.
Wyświetl ten post na Instagramie
Łukasz Jurkowski i DEPRESJA
O kryzysach psychicznych i depresji mówię od dawna, często i głośno. Dlaczego? Bo wielu moich bliskich znajomych doświadczyło tego problemu. Najmocniej mną wstrząsnęła śmierć kolegi, który odebrał sobie życie, bo wiedział, że jest śmiertelnie chory. Chyba wtedy uświadomiłem sobie, jak ważne jest zdrowie psychiczne na każdym etapie naszego życia.
Gołym okiem widać, że nie jest ważne kim jesteś, co robisz, jaki masz status społeczny, depresja może spotkać każdego. I w takich wypadkach pomoc specjalistów jest konieczna. Nie należy się tego wstydzić, tylko o tym mówić.
Wielu kolegów z branży, która stereotypowo kojarzy się z byciem „twardym facetem” dojrzało wreszcie do tego, żeby korzystać z pomocy terapeutów. Kluczem jest to, żeby ludzie zrozumieli, ze od każdej części ludzkiego ciała jest lekarz. Również od głowy. I najlepiej, żeby to nie był Doktor Google.
Łukasz Jurkowski i PIENIĄDZE
Pieniądze? Czekają, aż je zarobię. Ja ich nie gromadzę, ja sobie fajnie żyję. Nie jara mnie patrzenie na cyferki na moim koncie. Czy zabiorę je na tamten świat? No nie. A jak będę umierał to będę mógł sobie powiedzieć: ale było zajebi*cie! Nie ukrywam , pracuję dużo. Jestem komentatorem, mam swój podcast, pracuję na Legii jako spiker, robię mnóstwo rzeczy. Ale przy tym wszystkim kolekcjonuję wrażenia, a nie przedmioty.
Odmówiłem niedawno oferty, którą otrzymałem od organizacji freak fightowej. Miałem zarobić jednorazowo tyle, ile nie zarobiłem na wszystkich swoich walkach MMA. Dlaczego odmówiłem? Bo nie będę swoim nazwiskiem reklamował tej patologii! Zwłaszcza, że sam budowałem MMA w Polsce.
Łukasz Jurkowski i PRZYJAŹŃ
Od pieniędzy ważniejsza jest dla mnie przyjaźń. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo mogę powiedzieć, że mam przynajmniej dziesięciu naprawdę bliskich ludzi. Nie kolegów. Przyjaciół. Zweryfikowanych przez życie, takich, którzy w środku nocy wsiądą w samochód i przyjadą, żeby pomóc. I przyjeżdżali. Tak nieco żartem powiem, że zawsze uważałem, że mam dobre wyczucie do ludzi, trochę gorsze do kobiet…
Wyświetl ten post na Instagramie