2026-02-06

Marek Krupski: Lepiej w ogóle nie płakać. EMOCJE twardziela

Był policjantem, jest marketingowcem i aktorem, ale to rodzina daje mu spokój i szczęście. Grający swojego imiennika w serialu „Malanowski i Partnerzy” oraz „Malanowski. Nowe rozdanie” w rozmowie z POLSAT.PL opowiedział o tym co ważne w jego życiu. Cykl EMOCJE ukazuje nieznane oblicza osób, dzięki którym widzowie Polsatu od lat bawią się, wzruszają i ekscytują. Jaki jest naprawdę Marek Krupski?

Marek Krupski i PIENIĄDZE

Mam do nich ogromną pokorę. Są dla mnie źródłem poczucie bezpieczeństwa, ale wiem też, że nie dają spokoju ducha. Ułatwiają życie, ale nie gwarantują szczęścia.

Moje doświadczenie życiowe pozwoliło mi z czasem zrozumieć, że najfajniejsze i najbardziej cenne rzeczy w życiu to zdrowie, bliskość, miłość, relacje, rodzina, czas. Kiedyś myślałem, że pracuję ciężko po to, żeby mieć pieniądze, dziś wiem, że nie jest to najważniejsze. Co z powiedzeniem, że lepiej płakać w cadillacu, niż w tramwaju? Powiem tak - lepiej w ogóle nie płakać.

Oczywiście trzeba mieć tyle pieniędzy, żeby zapewnić sobie byt. Ale ważne, żeby nie wszystko w naszym życiu zależało od ilości kasy na koncie. Zrozumiałem to, kiedy zostałem oszukany przez jednego z moich biznesowych partnerów i straciłem oszczędności życia. Zdałem sobie sprawę z tego, że poświęciłem 3 lata na zarobienie tej kasy, kosztem swojego zdrowia. Ale co gorsze, również kosztem rodziny. I zostałem na lodzie.

Myślałem kiedyś, że pieniądze zawsze dają szczęście. Zapewne dlatego, że jako nastolatek nie miałem ich za dużo. Pieniądze były dla mnie wartością samą w sobie. I być może musiałem dostać lekcję od życia, żeby pewne rzeczy zrozumieć, przewartościować i zacząć żyć inaczej. 5 lat temu moja wypowiedź na hasło „pieniądze” byłaby zupełnie inna. Bo i moje życie wyglądało wtedy inaczej.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Marek Krupski (@marekkrupski_official)

Marek Krupski i KARIERA

Moja droga do aktorstwa była długa i pełna zwrotów akcji. Od lat funkcjonuję na styku biznesu i showbiznesu. Jestem specjalistą od sprzedaży. Jak sprzedaż jest powiązana z aktorstwem? Jedno pomaga drugiemu. Bo przecież tak naprawdę, to my sprzedajemy się codziennie! Z lepszym albo gorszym skutkiem. I ciągle negocjujemy. Te umiejętności w życiu bardzo się przydają. W rozmowie z żoną, z dziećmi czy z producentem. Dlaczego nie rzuciłem tej roboty dla aktorstwa? Bo cenię sobie spokój ducha, jaki daje bezpieczeństwo finansowe i mam rodzinę, której musze zapewnić stabilizację.

Mam kolegów, którzy musieli brać każdą rolę, bo nie mieli na ratę kredytu. Nie chciałem, żeby mnie to spotkało. Stąd moje dwa zawody, które łączą w sobie przyjemność z poczuciem bezpieczeństwa.

Moje marzenie o aktorstwie zaczęło się w dzieciństwie, po obejrzeniu serialu „Miami Vice” z Donem Johnsonem. Ale zanim zacząłem grać w serialu „Malanowski i partnerzy” , zostałem… zawodowym policjantem. Pracowałem przez ponad 4 lata w wydziale kryminalnym. I między innymi dzięki tej pracy zdobyłem rolę detektywa w polsatowskim serialu. Miałem umiejętności, których nie mieli zawodowi aktorzy: posługiwanie się bronią, umiejętność śledzenia i chodzenia z bronią, znałem techniki samoobrony, zatrzymywania ludzi itp.

Dlaczego zamieniłem prawdziwą broń na rekwizyt? Idziesz do roboty w policji z myślą, że zbawisz świat i zderzasz się ze ścianą. Ta było w latach 90-tych. Zamykasz bandziora, wiesz że jest winny, a adwokat wyciąga go zza krat i ten bandzior śmieje ci się w twarz. To ciągnęło mnie w dół i miało zły wpływ na psychikę.

Pracowałem w bardzo trudnej dzielnicy w Poznaniu. Byłem młodym policjantem, a to młodzi mieli popołudniowe dyżury. A właśnie wtedy zdarzały się te najgorsze rzeczy. Braliśmy udział w najcięższych interwencjach: począwszy od zabójstw, poprzez poronienia - własne próby aborcji, po samotne śmierci ze starości, kiedy człowiek zostaje odnaleziony po ta długim czasie, że jest nie do rozpoznania.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Marek Krupski (@marekkrupski_official)

Ogromna przemoc i brutalność była moja codziennością. A przy tym mieliśmy tylko jedną kamizelkę kuloodporną na patrol i jechało się do bandziorów z bronią. To były ciekawe czasy i szkoła życia. A potem przez zupełny przypadek zacząłem pracować w korporacji. Poszedłem na rekrutację jako osoba towarzysząca, byłem jedynym facetem bez garnituru. Przeszedłem do kolejnego etapu i trafiłem do działu marketingu i sprzedaży. Zostałem tam 12 lat.

Marek Krupski i AKTORSTWO

A aktorstwo? Poznałem moją przyszłą żonę. Ona mieszała w Warszawie, więc w którymś momencie w naturalny sposób przeniosłem się z Poznania do stolicy. Szukając pracy, dotrzymywałem Magdzie towarzystwa podczas jej castingów. I przez zupełny przypadek zostałem zauważony.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Marek Krupski (@marekkrupski_official)

Moją pierwszą rolę zagrałem w… reklamie mebli. Mój udział w castingu do serialu „Malanowski i partnerzy” ukryłem nawet przed żoną. Nie wierzyłem, że go wygram. Szedłem raczej po to, żeby nabrać doświadczenia na przyszłość. Jednocześnie dostałem pracę przedstawiciela medycznego. Przyjąłem obie i do dzisiaj łączę te dwa zawodowe światy w moim życiu. I chociaż moim debiutem aktorskim była 15-sekundowa rólka w filmie „Lejdis” , to dopiero Polsat zrobił ze mnie aktora. Za to jestem bardzo wdzięczny. I za to, że mogłem poznać porucznika Borewicza (kultowa rola Bronisława Cieślaka, grającego tytułowego Malanowskiego w serialu).

Czy o czymś marzę? Naturalnie o kolejnych rolach. Ale chciałbym też zatańczyć w „Tańcu z Gwiazdami”, bo bardzo chętnie zmierzyłbym się sam ze sobą. A w przyszłości… własny talk show. Miałem już przyjemność prowadzić takie rozmowy w internecie. To by było coś. Rozmarzyłem się…

Marek Krupski i HEJT

Kiedy po raz pierwszy dotknęła mnie czyjaś zawiść, bolało. Tak samo było z hejtem. Z perspektywy czasu żal mi jest tych ludzi, którzy w sobie tę zawiść noszą. Bo uważam, że ona niszczy ich od środka i hamuje drogę do lepszego życia.

Hejt skierowany we mnie już mnie nie dotyka. Najgorsze są złe komentarze o mojej rodzinie i córce, która próbuje swoich sił w aktorstwie. Kilka lat temu wystąpiliśmy razem w jednej z reklam dyskontu i rozpętało się piekło. Zanim zdążyliśmy przygotować nasze dzieci na hejt, zmierzyły się z nim same.

Nie zakładaliśmy, że w tak młodym wieku - a była to szkoła podstawowa - nasza córka dozna takiego nękania ze strony rówieśników. Oczywiście ich zachowanie wynikało głównie z zawiści rodziców, którzy to uczucie przerzucali świadomie lub mniej świadomie na swoje dzieci. Teraz moje dzieciaki już wiedzą, że w zawodzie aktora trzeba się pogodzić zarówno z krytyką, jak i z hejtem. Trzeba nauczyć się z tym żyć i trzymać do tego dystans.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Marek Krupski (@marekkrupski_official)

Marek Krupski i WYGLĄD

Dla mnie kwestia wyglądu to jest jednocześnie kwestia wizerunku, zarówno w biznesie, jak i w aktorstwie. Biznes - więcej załatwię, jak będę zadbany. Aktorstwo - jestem to winien moim widzom. Ważny jest też dla mnie szacunek do swojego ciała. Jak dbam o siebie? Ćwiczę. Robię to też dlatego, że mój bohater w serialu jest wysportowany. I dlatego, że lubię. Wtedy moja głowa odpoczywa, stres się zmniejsza. Ale też dlatego, że lubię jeść. Uwielbiam włoską kuchnię i… fastfoody. Staram się wybierać te najzdrowsze, ale wiadomo, że hamburger to nie sałatka.

W którymś momencie stwierdziłem, że dla mnie życie jest za krótkie, żeby trzymać dietę. Wynagradzam to organizmowi w inny sposób. Na razie to działa.

Z biegiem lat zrozumiałem, że zdrowie to nie tylko brak chorób. A uroda to nie tylko to, co widzimy w lustrze. Mówię też swoim dzieciom, że warto dbać o siebie nie po to, żeby podobać się innym na Instagramie. Ale po to, by czuć się samemu ze sobą dobrze.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Marek Krupski (@marekkrupski_official)

Marek Krupski i RODZINA

Dla mnie jest to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych rzeczy w życiu człowieka. To są ludzie, którzy znają cię najlepiej. Znają nie tylko twoje mocne strony, ale też większość tych słabych. Widzieli nie tylko jak się śmiejesz, ale też jak płaczesz. W tych złych momentach są dla ciebie wsparciem. Rodzina to nie tylko wiezy krwi, to też najbliżsi przyjaciele.

Najpiękniejszy moment w moim życiu? Kiedy moje dziecko powiedziało: „Tato, jesteś najlepszym ojcem na świcie!” Wtedy się naprawdę rozklejam! Kiedyś myślałem, że żeby to osiągnąć, trzeba dać rodzinie byt na najwyższym finansowym poziomie. A teraz wiem, że najważniejszy jest czas, który poświęca się rodzinie. I to za ten czas dzieci są nam najbardziej wdzięczne.

Nie zawsze miałem taką świadomość. Nie zawsze uważałem rodzinę za skarb i za coś najważniejszego w życiu. Mój dom jest moją oazą, moim spokojem po całym dniu walki. Zacząłem doceniać proste chwile: zjedzenie wspólnie obiadu, obejrzenie filmu, spacer… Wiem też, że straciłem dużo czasu, który mogłem mieć ze starszą córką. Daję jej go teraz, ale tamtego już nie odzyskam. Czym jest dla mnie rodzina? To miłość, która trwa mimo wszystko.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Marek Krupski (@marekkrupski_official)

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat