Przybić piątkę
Dziś Skolim kalendarz ma wypełniony po brzegi, ale dobrze pamięta, jak sam zaczynał karierę. W 2018 roku wziął udział w programie „Disco Star” i mimo niepowodzenia nie zraził się. Konsekwencją i planem na siebie pokazał w następnych, że można zajść daleko. Teraz sam siedzi za jurorskim stołem muzycznego show Polsatu i gra rocznie po kilkaset koncertów.
Można by pomyśleć, że to zupełnie co innego, ale jest element wspólny. - Niejednokrotnie uśmiechałem się, kącik ust szedł do góry, bo myślę, że trzy czwarte uczestników kojarzyłem: że to zespół z Suwałk czy ktoś z Wielkopolski - powiedział w „halo tu polsat”, rozmawiając z Maciejem Kurzajewskim i Katarzyną Cichopek. - Zawsze piątkę zbijałem, witałem ludzi, a potem ich bardzo często widziałem na castingach - zdradził.
Skolim emocjonalny
Znajomość, nawet krótka, to jedno, ale w „Disco Star” liczy się co innego. Wszyscy uczestnicy chcą się pokazać w finale na żywo, a potrzebują do tego co najmniej trzech zielonych gwiazdek w półfinałach. Jak przekonać Skolima? - Ja, w przeciwieństwie do moich kolegów i koleżanek, nie podchodzę do tego jako ekspert wokalny, nie rozliczam ludzi z najmniejszych błędów, raczej staram się dostrzec to, czy niosą za sobą jakieś emocje - tłumaczył artysta w „halo tu polsat”. - Są bardziej refleksyjne i bardziej taneczne utwory. Tego oczekuję, a nie stricte poprawnego odśpiewania numeru - dodał.
Potrzebna wizja
To jednak nie wszystko. Juror uważa, że początkujący artyści powinni nie tylko dobrze zaprezentować się w studiu Polsatu, ale i patrzeć odważnie w przyszłość. - Oczekuję od naszych uczestników, żeby mieli pomysł na siebie. I żeby już przynajmniej na drugim etapie castingu zaprezentowali mi swój autorski utwór - podsumował.
Zobacz całą rozmowę ze Skolimem w „halo tu polsat”: