Jak u siebie
Dariusz Wardziak wzmocnił ekipę programu w 24. sezonie, który emitowany był wiosną 2025 roku. Wspomina, że odrobinę się stresował wejściem do zgranej od lat drużyny. Jak patrzy na to z perspektywy czasu? - Tak naprawdę ja już teraz jestem tutaj, jak u siebie. Dograliśmy się już z ekipą. Zarówno z architektami, jak i z chłopakami od wykończeń i od Przemka i od Wieśka. Tu są ludzie, którzy mają wielkie serca, a ja niepotrzebnie się bałem - zaznacza „Darek Stolarz”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Niepewność przed startem
Dariusz Wardziak przekonał się, że ekspresowe remonty stanowią nie lada wyzwanie. - Każdy odcinek zaczynamy tak naprawdę z dużą dozą niepewności. Dlatego, że nie wiemy, z czym się zetkniemy. Bo tu jest wiele różnych problemów. Szczególnie wielkie ukłony dla ekipy Wieśka i dla ekipy Przemka. Oni muszą pracować niezależnie od pogody: na mrozie, w upale, czy w deszczu - podkreśla.
Dobro wraca
Jest jednak coś, co sprawia, że wszystkie problemy stają się nieistotne, a cała ekipa jednoczy się w jednym celu. - Tutaj jest wielkie serce i umysł pracuje, że tak powiem, na przełączniku. Robię dobro, dobro wróci, ci ludzie będą mieli inne życie - mówi „Darek Stolarz”. - A ja dzięki temu, że jestem przy tym wszystkim, też jestem lepszym człowiekiem - dodaje.
„Nasz nowy dom” wiosną w Polsacie.