Niegasnąca popularność
Ta kabaretowa scenka bawi widzów serwisu YouTube od 2017 roku. Na początku 2026 roku skecz ma już prawie 34 miliony wyświetleń. Kabaret Paranienormalni zaprezentował tę zabawną historyjkę w ramach wydarzenia „Opolska Noc Kabaretowa 2017", które towarzyszyło obchodom 800-lecia miasta. Humor zaprezentowany na scenie opolskiego amfiteatru jest na tyle abstrakcyjny i ponadczasowy, że wciąż sięgają po niego ogromne rzesze miłośników kabaretu.
To miała być szybka wizyta
Skecz „Ja miałem tylko wejść i wyjść” to opowieść o tym, jak bokser Jacek przychodzi do gabinetu psychiatry. Sportowiec chciał bardzo szybko załatwić tę sprawę, bo dostał skierowanie od swojego trenera i usłyszał, że tak naprawdę to było „na wczoraj”.
I tu pojawił się problem, bo lekarz zaczął dociekać, dlaczego szkoleniowiec nie wysłał go do specjalisty dzień wcześniej. I wywiązała się między nimi ciekawa dyskusja.
- Trener de facto wprowadził pana w błąd panie Jacku - powiedział doktor.
- Przepraszam, pan pomylił. Bo mój trener ma na imię Janusz - wyjaśnił pięściarz.
- Trener Janusz de facto wprowadził pana w błąd - kontynuował lekarz.
- Janusz... Marciniak... „De facto” nie jest - próbował sprostować wypowiedź specjalisty zawodnik, czym rozbawił publiczność.
Lekarz nie rezygnował z wyjaśnienia pacjentowi, że winę za sytuację ponosi trener i irytował się, gdy bokser nie zgadzał się z jego zdaniem.
- Dlaczego pan kryje tego Marciniaka? - zapytał specjalista.
- Kto panu takie rzeczy nagadał? Do takich rzeczy między nami nie dochodzi. My ze sobą tylko trenujemy - odpowiedział bokser, a publiczność wybuchła na widowni śmiechem.
Psychiatra podczas rozmowy z bokserem Jackiem często sięgał do bogactwa języka polskiego i popularnych powiedzeń, ale to nie pomogło w tym, żeby się porozumieć.
- Tonący się brzytwy chwyta... - zacytował przysłowie lekarz.
- Po co? - zapytał pięściarz.
- Żeby się uratować - usłyszał wyjaśnienie.
- Pan jest nienormalny - rzucił bokserski zawodnik.
- Jak się złapie, to nie utonie - dopowiedział doktor.
- W żadnym wypadku. To jest takie małe, metalowe. Chwyci i na dno pójdzie. Co on z tym na dnie będzie robił? Glony golił? Kto mu to rzucił? - dopytywał zawodnik.
Sytuacja w gabinecie skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w zjawił się kolejny pacjent - Stanisław, który ma Zraz w nazwisku...
Dlatego warto zobaczyć skecz „Ja miałem tylko wejść i wyjść” w wykonaniu kabaretu Paranienormalni od początku do końca.