Tajemniczy Francuz
Edycja nr 11 „Ninja vs Ninja” przyniosła ogrom emocji, a ostatecznie najlepszy okazał się zawodnik z Francji. Jakie wrażenie wywarł na Marcie Ćwiertniewicz? - Clément Gravier to bardzo ciekawa postać. Myślę, że to jeden z najbardziej wycofanych zawodników - zauważyła. - Być może to kwestia koncentracji na zadaniu, które sobie postawił, a być może cecha charakteru. Rozmowy z nim nie były proste, bo wywiadów udzielał po francusku. Ja nie posługuję się tym językiem, więc dowiadywałam się tego, co mówił, dopiero po przetłumaczeniu - dodała.
Wyświetl ten post na Instagramie
Taka jego taktyka?
Marta Ćwiertniewicz kontynuowała dotyczącą wywiadów opowieść zza kulis. - Pytania były zadawane po angielsku i on je rozumiał. Ciekawostka jest taka, że można było usłyszeć jego rozmowy z innymi zawodnikami w tym języku. Może wywiady były elementem jego taktyki, a może po prostu nie czuł się swobodnie, posługując się angielskim przed kamerą? Mówię to oczywiście z przymrużeniem oka - stwierdziła w rozmowie z POLSAT.PL.
Wyświetl ten post na Instagramie
Rywalizacja nabrała kolorów
Dziennikarka sportowa pochyliła się również nad całym przebiegiem zawodów w 11. edycji. - Obecność zawodników z zagranicy z pewnością dodała rywalizacji kolorytu. Niebotyczny poziom, który reprezentowali, to jedno - stwierdziła. - Drugie to rywalizacja Polska kontra reszta świata, która wytworzyła się naturalnie i dało się ją wyczuć. Była oczywiście zdrowa i czysto sportowa, ale z pewnością dodała motywacji polskim zawodnikom, szczególnie tym, którzy od lat byli najlepsi na polskim „rynku” Ninja - zakończyła.
Wyświetl ten post na Instagramie