Wizualizacja wpadki
Mateusz Pawłowski wkracza na parkiet „Tańca z Gwiazdami” z energią, wyobraźnią i dużą dawką autoironii. Nie ukrywa, że przed startem towarzyszą mu obawy i nimi podzielił się w rozmowie z POLSAT.PL. - Ja mam w głowie taki obraz, że jest pierwszy odcinek, wychodzę na parkiet, jest odcinek na żywo i dokonam takiego faux pas, czyli że po prostu się przewrócę jakoś makabrycznie na scenie - mówi o ryzyku wpadki na oczach milionów ludzi. Ma ma jednak nadzieję, że w razie czego wyjdzie z niej obronną ręką. - Jeśli już, to oby w sposób komiczny - dodaje.
Wyzwanie rzucone produkcji!
Jednocześnie przyznaje, że podchodzi do programu z ogromną ciekawością i otwartością. „Dancing with the Stars” to dla niego nie tylko nauka kroków, ale przestrzeń do eksperymentowania i poszerzania granic samego formatu. Marzy o tym, żeby na parkiecie pojawił się styl, który nie jest klasycznym tańcem turniejowym. - Czy w ogóle dałoby się przygotować jakąś choreografię właśnie do takiej muzyki, albo na przykład do hip-hopu, bo wtedy wydaje mi się, że wtedy ten taniec się skupia na innych elementach, niż na przykład w tańcu standardowym, czy w tańcach latynoamerykańskich - dywaguje Mateusz Pawłowski.
Świeże spojrzenie na format
W wyobraźni aktora pojawiają się odważne połączenia: film „8 Mila” z rapem Eminema, a z drugiej strony monumentalne kompozycje twórców takich jak Hans Zimmer, John Williams czy Ludwig Göransson. Mateusz Pawłowski z pasją zastanawia się, jak bardzo zmieniłoby to sposób myślenia o tańcu i czy produkcja „Tańca z Gwiazdami” podjęłaby się takiego wyzwania?
18. edycja „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” od 1 marca w Polsacie.