Mroźne wyzwanie
- Ten rok na pewno jest wyjątkowy, bo długo nie mieliśmy zimy. Takiej z prawdziwego zdarzenia. Nie dość, że lato nie rozpieszczało, to zima daje mocno popalić - przyznaje na wstępie Przemysław Oślak. - Jest to duże wyzwanie. Dla nas najważniejsze jest zabezpieczenie tego czasu, w którym możemy się ogrzać - podkreśla szef ekipy budowlanej.
Najtrudniejsza część
Niska temperatura i gruba warstwa śniegu nie sprzyjają pracom, zwłaszcza na pierwszym etapie remontu. - Ten początek jest naprawdę trudny. Na budowie pojawiają się koksowniki, palimy ogniska, staramy się grzać. Kolejne dni w miarę postępu prac na budowie są dużo łatwiejsze. Pracujemy w środku i jest już gdzie się ogrzać - opisuje Przemysław Oślak.
Wyświetl ten post na Instagramie
A w środku...
Z czym jeszcze musi się mierzyć ekipa pracująca przy dużym mrozie? - Każdy materiał, który jest wnoszony do budynku, od razu ma zupełnie inną temperaturę, więc pojawia się na nim wilgoć. Musimy pamiętać o tym, żeby te, które montujemy na sam koniec, czyli panele, drzwi, znalazły się już dużo wcześniej w cieplejszym pomieszczeniu, żeby ta temperatura się zrównała, żeby to wszystko potem działało jak należy - wyjaśnia Przemysław Oślak.
„Nasz nowy dom” wkrótce w Polsacie.