2026-01-09

Zablokowane EMOCJE. Adam Adamonis i ratunek w tańcu

Aktor znany z wielu produkcji Polsatu, ma mroczne wspomnienia i wielki prywatny sukces za sobą. W specjalnej rozmowie z POLSAT.PL opowiedział o trudnym dzieciństwie, tym, jak uratowała go pasja i pozwoliła pomagać innym. Cykl EMOCJE ukazuje nieznane oblicza osób, dzięki którym widzowie Polsatu od lat bawią się, wzruszają i ekscytują. Jaki jest naprawdę Adam Adamonis?

Adam Adamonis i DZIECIŃSTWO

Kiedy miałem 6 lat wycięto mi migdałki. Coś poszło nie tak. Pamiętam potworny ból i krew. Przywiązali mnie do krzesła, zabronili wchodzić rodzicom, cięli na żywca. To było dla mnie tak traumatyczne przeżycie, że przestałem mówić. Zablokowałem się. Po jakimś czasie zacząłem mówić, ale zacząłem się też jąkać. I to jąkanie miało miejsce nawet wtedy, jak zdawałem do szkoły aktorskiej. Nawet po tylu latach musiałem nad sobą panować.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ADAM ADAMONIS | Aktor |Terapeuta Czaszkowo - Krzyżowy | (@adamadamonis)

Co mnie uratowało? Taniec. To była u mnie jedyna forma komunikacji z emocjami. Sam, jakoś intuicyjne poczułem, że to jest dla mnie dobre. Uprosiłem mamę, żeby mnie zapisała na zajęcia zespołu ludowego. Było fajnie, ale dopiero nowy klub taneczny, który otworzyli w naszej miejscowości, był strzałem w dziesiątkę.

Wtedy jedno zdanie wypowiadałem nawet w czasie do 5 minut. Musiałem wymyślać słowa, które mogą mi przejść przez gardło. Nie zawsze sensowne. Na końcu mojej wypowiedzi niekoniecznie byłem zrozumiany. Dlaczego? Bo np. zdanie „Chodź ze mną na spacer” mówiłem: „Chodź popatrzysz niebo jest niebieskie”. I o ile dzieciaki z grupy tanecznej mnie lubiły i nie miały ze mną problemu - jak tańczysz, to nie mówisz, o tyle dzieciaki w szkole już miały.

Każda moja wypowiedź wiązała się z bólem. A jak wiemy dzieciaki potrafią być okrutne. Byłem bardzo wycofany. Miałem mnóstwo różnych objawów psychosomatycznych. Refluks, bóle brzucha to tylko ułamek z nich. Taniec był jedyną formą aktywności, który dawał mi power. Sam musiałem szukać rozwiązania moich problemów. Logopeda? Psycholog? Nie w tamtych czasach.

To klub Eskulap stał się moim domem, poza którym nikt mnie nie rozumiał. I pewnie dlatego zacząłem wygrywać kolejne turnieje i piąć się po szczeblach kariery tanecznej. Rodzice? Uczyłem się, zdobywałem medale - byli zadowoleni. A ja? Podsumowując, w moim dzieciństwie wszystko było trudne. I tylko taniec dawał mi nadzieję na normalność.

Adam Adamonis i TANIEC

Taniec był i jest dla mnie bardzo ważny. Tak ważny, że w wieku lat 17 powiedziałem sobie, że jest ważniejszy, niż matura. Moja nowa partnerka taneczna Kasia mieszkała w Warszawie. A ja byłem w Łodzi. Wykombinowałem, że będę jeździć po kryjomu na treningi do Warszawy. Udało mi się kontynuować ten proceder przez 3 miesiące. A potem pani dyrektor zadzwoniła do mojej mamy z pytaniem, dlaczego tak często choruję. I się wydało. Ja byłem w to tak zaangażowany, że rodzicie już niewiele mogli zrobić. Przygarnęli mnie wtedy rodzice Kasi. Mieszkałem u nich 2 miesiące, a potem wynająłem kawalerkę. To oni zmotywowali mnie do tego, żebym zdał maturę i poszedł na studia. I udało się! Zdałem, dostałem się na AWF, dalej tańczyłem, zdobywałem kolejne medale i zarabiałem w swojej własnej szkole tańca.

Wtedy zmarła moja ukochana babcia, nie mogłem znaleźć nowej partnerki tanecznej, zacząłem zawalać studia i wpadłem w jakieś imprezowe warszawskie wiry, które doprowadziły mnie na terapię uzależnień. Balowałem tak mocno, aż doszedłem do momentu, że przestałem radzić sobie z samym sobą.

Na całe szczęście pojawiły się grupy wsparcia. Mogłem być tylko obserwatorem, nic nie mówić. I kiedy posłuchałem innych ludzi, doszło do mnie, że nie jest u mnie tak źle. To właśnie wtedy zacząłem interesować się psychologią. Ale taniec nadal zajmował u mnie pierwsze miejsce na podium. Ktoś mi doradził, żebym poszedł na studia muzyczne w Gdyni. Zdałem. Przez pierwsze pół roku miałem zajęcia z aktorstwa z profesorem Chrapkiewiczem. Tak bardzo mnie zainspirował, że postanowiłem zdawać do Akademii Teatralnej w Warszawie. I udało się! Ja, który się jąkałem, zostałem przyjęty na uczelnię, która miała ze mnie zrobić aktora.

Adam Adamonis i PRACA

W mojej szkole tańca, gdzie uczyłem dzieciaki, musiałem do nich oczywiście mówić. Zanim podjąłem się tego wyzwania, wymyśliłem i opanowałem kilka praktyk, żebym mógł płynnie się komunikować. Robiłem dużo ćwiczeń z oddechem, zacząłem pracować z ciałem, szukałem ludzi takich jak ja, żeby dzielić się doświadczeniami. Dzięki temu udało mi się dostać do szkoły aktorskiej. Okazało się, że Akademia Teatralna była dla mnie kolejną, bardzo ważną terapią. Tam trzeba było się zmierzyć z emocjami, z tekstem, z wierszem. Bariera powodująca problemy z mówieniem zaczęła znikać.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ADAM ADAMONIS | Aktor |Terapeuta Czaszkowo - Krzyżowy | (@adamadamonis)

Zaraz po studiach trafiłem do Teatru Dramatycznego. A potem zaczęła się moja przygoda z Polsatem i role w serialach „Pierwsza miłość” i „Przyjaciółki”. W tym drugim miałem grać tylko w pierwszym sezonie, a grałem przez 13 lat we wszystkich 26. Był też „Taniec z Gwiazdami” - najpierw miałem być gwiazdą, ale ze względu na moje umiejętności taneczne zostałem tancerzem uczącym gwiazdę. Szliśmy na finał! Widzowie nas polubili. I co? I kontuzja. Organizm niestety nie wytrzymał.

W Polsacie czuję się jak w rodzinie. Ta moja część artystyczna, która potrzebuje światła i przestrzeni na wyrażanie się - właśnie to dostaje od Polsatu. To jest dla mnie gigantyczna, magiczna platforma, na której taka osoba jak ja może się wyrażać i być jej częścią. Jestem lubiany, akceptowany i doceniany. I to jest klucz tej platformy.

Adam Adamonis i TERAPIA

Taniec i aktorstwo pozwoliły mi poznać siebie, uratowały mnie. Kiedy studiowałem psychologię procesu to zrozumiałem, że w jednym człowieku jest więcej „człowieków”. I fajnie, żeby każdy został zaopiekowany.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ADAM ADAMONIS | Aktor |Terapeuta Czaszkowo - Krzyżowy | (@adamadamonis)

Wyrażanie siebie poprzez sztukę jest dla mnie bardzo ważne. Ale praca terapeutyczna nie jest mniej ważna. Bo odkrywając siebie doszedłem do tego, że mogę pomóc wielu osobom takim jak ja. Odkryłem w sobie drugie, obok aktorstwa, powołanie. I w ten oto sposób połączyłem sztukę z biologią. Zostałem terapeutą, specjalistą w dziedzinie psychosomatyki. To co mi przeszkadza w obecnym moim życiu to brak balansu. Pracuję 7 dni w tygodniu. Ale u mnie z takiego dyskomfortu zawsze rodzi się coś nowego. I urodził się gabinet „Ciało wie!”. Bo ciało na prawdę wie, tylko trzeba się w nie wsłuchać. To w gabinecie mogę pokazać całościowe, holistyczne podejście do zdrowia. A ludzkość potrzebuje tego coraz bardziej.

Czy problemem jest to dla moich pacjentów, że jestem praktykującym aktorem? Myślałem o tym kiedyś. Wielu mnie nie kojarzy. Nie rozpoznają mnie, bo występuję w kompletnie innej roli. A kiedy uzyskują ode mnie pomoc, mój drugi zawód nie ma dla nich kompletnie żadnego znaczenia.

Adam Adamonis i RÓWNOWAGA

Pracuję nad tym. I jest coraz lepiej. Wcześniej myślałem, że tworząc to moje miejsce terapeutyczne, będę musiał rzucić aktorstwo. Ale nie muszę! Udało mi się tak wszystko poukładać, że każda część mnie jest zadowolona. Łącznie z tą prywatną. Okazało się, że jest to kwestia dobrej logistyki. Dla każdego balans jest czymś innym. Każdy musi znaleźć swój. Ktoś musi mieć więcej czasu wolnego i podróże, a dla innego najważniejsze jest czytanie książek. Ja muszę mieć różne bodźce zawodowe. A ktoś inny ma jedną pracę, wraca do domu i siada do stołu, gdzie czeka na niego schabowy. I to jest jego balans. Ale najtrudniejsze jest chyba znalezienie tego swojego unikatowego środka do szczęścia. Bo balans to szczęście.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ADAM ADAMONIS | Aktor |Terapeuta Czaszkowo - Krzyżowy | (@adamadamonis)

Adam Adamonis i LĘKI

Mam taki jeden duży lęk: że nie zrealizuję wszystkich marzeń. Zostałem tancerzem, aktorem, terapeutą. Moje kolejne marzenie - mieć swój program w Polsacie. Nawet go piszę. Program, który będzie pokazywał moją pracę terapeutyczną, w trakcie której ludzie przechodzić będą różne zmiany, niezależnie od tego czy są pacjentami onkologicznymi, czy dolega im psychosomatyka. Obecnie mamy ogromny kryzys zdrowia psychicznego. I to jest dobry moment, żeby pokazywać ludziom, jak z tymi problemami można sobie radzić. Pokazać, że są alternatywy i że działają. Chciałbym to uzmysłowić jak największej liczbie ludzi - dać im szansę na fajne życie, jakie dałem samemu sobie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat