2022-01-27

„Farma” - edycja 1, odcinek 9: Coraz trudniej o porozumienie

0

Emocje między mieszkańcami rosną i utrudniają funkcjonowanie gospodarstwa. Kolejne kłótnie skomplikowały realizację prostego zadania, jakim było kiszenie kapusty tradycyjną metodą. Spory między farmerkami zaowocowały natomiast ciekawymi nominacjami - w pojedynku o pozostanie w rywalizacji o 100 tysięcy złotych zmierzą się panie, które wyraźnie za sobą nie przepadają. Co jeszcze wydarzyło się w dziewiątym odcinku programu? „Farma” od poniedziałku do piątku o godz. 20:00 w Polsacie.

Oglądaj program Farma online na polsatgo.pl.

Krępujące więzy
Po nocy spędzonej z partnerami „na sznurku” farmerzy zajęli się codziennymi obowiązkami. W Dniu Nominacji nikt nie chciał podpaść. Wszyscy starali się pokazać, że w gospodarstwie są niezwykle przydatni. Nawet Karol, któremu zarzucono, że najmniej przykłada się do swoich obowiązków, pracował w pocie czoła. Oczywiście podkreślając to przy każdej okazji.

Taktyka na nominacje
Trener personalny z Krakowa i przywiązany do niego Kuba wykorzystali wspólnie spędzany czas na rozmowy o zbliżających się nominacjach. - Jak odejdzie Iza, to może Marta sama zrezygnuje - rozmarzył się „Wojna”. - Póki co, robimy tak, jak mówiliśmy. Nie widzę na razie lepszego celu - powiedział Karol, przypominając o układzie między młodszymi uczestnikami, którzy w pierwszej kolejności chcą pozbyć się z farmy „Rudej”.

Iza o włos od odpadnięcia?
Nieoficjalna szefowa kuchni znalazła się tego dnia także na celowniku osób spoza „gangu młodzieży”. Przy śniadaniu Monika zauważyła, że w jedzeniu po raz kolejny są włosy Izy. - Pojawiają się coraz częściej w wodzie, w sałatce - zauważyła Farmerka Tygodnia. - Te twoje rozpuszczone włosy lądują w żarciu bardzo często - zwrócił się wprost do „Rudej” Kuba „Zima”. - Trzeba obciąć - rzucił Tomek. Najstarsza uczestniczka programu nie ma na farmie wielu przyjaciół...

Coraz mniej zrozumienia
Po zaliczeniu Zadania Tygodnia, jakim było wybudowanie kurnika, mieszkańcy ochoczo zabrali się za kolejne wyzwanie. Zapału wystarczyło im niestety tylko do przeczytania polecenia. Kiszenie kapusty w beczce staropolską metodą okazało się trudne już na etapie zrozumienia instrukcji z Księgi Farmy. Po jej przeczytaniu i krótkiej kłótni każdy poszedł w swoją stronę, szukając kąta, w którym można się na chwilę ukryć. Tradycyjnie już gorąco było w kuchni, gdzie Marta wychodziła z siebie, nie mogąc zrozumieć, dlaczego grupa interpretuje treść zadania inaczej niż ona. - Szkoda mi czasu na obcowanie z osobami, które nie są w stanie przyjąć praktycznie nic. Jestem już stęskniona za swoim życiem i domem - powiedziała.

„Cała grupa jest już zirytowana”
Monika, jako Farmerka Tygodnia, w końcu wzięła sprawy w swoje ręce. Kiedy prace przy kiszeniu kapusty ruszyły, uczestnicy przekonali się, że zadanie nie było trudne. Jedynym problemem były sznury łączące ich w pary. - Zaczyna mnie to męczyć. Nie po to jestem singlem, żeby się teraz wiązać - śmiał się Kuba. - Mam wrażenie, że cała grupa jest już zirytowana i dochodzi coraz więcej emocji i zdenerwowania - zauważył spotęgowanie negatywnych emocji Karol.

Ostre cięcie
Być może dlatego farmerzy nie byli skorzy do żartów, nawet kiedy w gospodarstwie pojawiły się prowadzące. Na szczęście Ilona Krawczyńska i Marcelina Zawadzka zakończyły tę męki. - Wolność to nagroda za to, że dobrze ukisiliście kapustę - powiedziała Marcelina. W ruch poszedł sekator. Żeby jednak radość nie trwała zbyt długo, Ilona przypomniała, że tego dnia czas na nominacje.

Trzeba zadbać o swój interes
Karol, Rafał i „Lolek” wykorzystali ostatni moment spokoju, żeby jeszcze raz potwierdzić strategię. Widać było, że trener personalny z Krakowa przejął się wcześniejszymi opiniami grupy o jego pracy i wyraźnie bał się, że zostanie wskazany do opuszczenia programu. - Dość rudych kłaków w jedzeniu - upewnił się, czy koledzy na pewno nominują Izę. - A później odchodzi Martula. I na razie tego się trzymajmy - dodał.

Kobiece starcie
W przeciwieństwie do Tomka, który po pierwszym tygodniu oddał swój immunitet Kindze, Monika postanowiła zachować go, zapewniając sobie bezpieczeństwo. Do pojedynku wybrała Gosię. - Dziewczyny z kuchni chciałyby, żebym odpadła. Liczyłam się z tym - przyznała nominowana. Wbrew wcześniejszym knuciom, Gosia wskazała do pojedynku Martę, a nie Izę. - Wydaje mi się, że tym wyborem strzeliła sobie w stopę. Chyba nie skumała do końca zasad gry - ocenił Karol. Marta jako trzecią osobę do rywalizacji wskazała Kingę, co akurat nie zaskoczyło żadnej ze stron. Na koniec prowadzące zapytały trzy nominowane farmerki, czy chcą pozostać w programie. Marta wypaliła, że nie ma na to parcia! W walce weźmie jednak udział. - Wkurza mnie tym swoim „olewackim” podejściem i gadaniem, że ona nie musi tu być. Cały czas nie jestem pewien, czy nie będę na nią głosował, żeby po prostu ulżyć tym cierpieniom i powiedzieć „idź” - stwierdził „Zima”.

Taktyczny błąd Gosi
Przez resztę dnia komentarzom do tego, co wydarzyło się pod wiatą, nie było końca. Kuba próbował pocieszać Kingę, a „Gang kuchenny” wspierał Martę. Niemal wszyscy byli za to zgodni, że w niezwykle trudnej sytuacji postawiła się Gosia. Uczestniczka, która jest najkrócej w programie, nie ma tak silnego poparcia w grupie jak Kinga. Nominując Martę, wybrała sobie z kolei bardzo silną przeciwniczkę. Dopiero po rozmowie z chłopakami zrozumiała swój taktyczny błąd. Upust emocjom dała w kuchni podczas kolejnej kłótni z Izą. - Takie zachowania utwierdzają mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam. Kinga miała na tyle jaja, że nie chodziła obrażona - oceniła Monika swoją nominację dla wizażystki z Kalisza.

Wieczorna integracja
Ciężką atmosferę rozładował „Zima”. Muzyk, który sześciokrotnie prowadził Przystanek Woodstock, zorganizował wspólną zabawę. Kalambury były strzałem w dziesiątkę. Wszyscy wzięli udział, nikt się nie wyłamał, co w tej grupie jest coraz częstsze. Monika podkreśliła, że nawet Marta, uważana za autsajderkę i indywidualistkę, zaczęła się integrować. - Mam wrażenie, że jest bardzo otwarta. Było widać, że jest zadowolona, podobało jej się - stwierdziła Farmerka Tygodnia.

Na pewno tylko przyjaźń?
A skoro mowa o integracji i zbliżaniu się do siebie, na farmie kwitnie relacja Kuby i Kingi. - Między nimi cały czas coś się dzieje. Myślę, że jest tam chemia - zauważył Karol „Lolek”. „Wojna” zapewniał jednak, że o romansie nie ma mowy. - Kinia jest młoda, nie mógłbym złamać jej serduszka. Jest między nami bliższa relacja, ale tylko przyjacielska. Czuję się jak starszy brat - powiedział barman. Tylko czy na pewno zaledwie dwudziestoletnia dziewczyna traktuje tę znajomość w ten sam sposób? Wieczorny flirt, a także rozmowa o całowaniu i masażu bolącej pupy mogą dawać nadzieję na coś więcej...

„Farma” - edycja 1, zobacz odcinek 9:

Farma od poniedziałku do piątku o godz. 20:00 w Telewizji POLSAT.

Komentarze