2022-01-24

„Farma” - edycja 1, odcinek 6: Odpadła pierwsza osoba, ale...

0

Po głosowaniu i decyzji uczestników przygotowała dla nich zaskakujący list. Jego treść znacząco wpłynęła na dalsze funkcjonowanie gospodarstwa. Nowy tydzień to nowy Farmer Tygodnia, choć wszyscy zdziwili się, w jaki sposób został on wyłoniony... Mieszkańcy otrzymali też kolejne wymagające zadanie od eksperta Szymona Karasia. Co jeszcze wydarzyło się w szóstym odcinku programu? „Farma” od poniedziałku do piątku o godz. 20:00 w Polsacie.

Oglądaj Farma online na polsatgo.pl.

Solidarność jajników
Pojedynek przy trzech kupach gnoju wygrał „Zima”, zapewniając sobie pozostanie w programie na kolejny tydzień. Tomek „Drwal” i Kinia musieli spakować swoje rzeczy i czekać na werdykt pozostałych mieszkańców, którzy w tajnym głosowaniu mieli zdecydować, kto jako pierwszy opuści farmę. Kinia próbowała jeszcze rozpaczliwej agitacji, namawiając kobiecą cześć grupy na poparcie w głosowaniu. Panie zapewniały jednak tylko cztery głosy - o jeden z mało, żeby wygrać. - Mam wielki szacunek do Tomka, cenię jego pracę i to, że był świetnym Farmerem Tygodnia, ale to jest solidarność jajników - zdradziła swój wybór Iza „Ruda”.

Pierwsze głosowanie
Farmerzy zapisali na kartkach imię osoby, która powinna pozostać w stawce, a głosy liczyły prowadzące, Ilona Krawczyńska i Marcelina Zawadzka, podczas specjalnej Rady Farmy. Głosowało dziewięć osób (nie robiły tego trzy osoby nominowane do Pojedynku oraz Gosia). Po wyciągnięciu ze skrzynki ośmiu kartek między Kinią i Tomkiem był remis. Ostatni głos rozstrzygnął - szansę na tytuł Super Farmera i 100 tysięcy złotych jako pierwsza straciła trzydziestoczteroletnia nauczycielka z Łodzi.

Łzy i list na pożegnanie
- Do ostatniej chwili była nadzieja. Szkoda. Okazuje się, że dobre podejście i intencje, zaangażowanie, wsparcie, integrowanie okazały się dla niektórych mniej ważne - nie kryła rozgoryczenia Kinia. - To wszystko jest wzruszające. Człowiek przywiązał się do zwierząt, przede wszystkim do krówek. Myślałam, że będę miała okazję doświadczyć tego momentu, kiedy urodzi się małe - dodała ze łzami w oczach. Z grupą pożegnała się w liście. Uczestnicy jeszcze nie wiedzieli, że jego treść wpłynie na ich dalsze losy...

Nie ma czasu na smutki
Po wyjściu Kini w domu zapanowała cisza. Ale tylko na krótko. - Umarł król, niech żyje król. Nie ma czasu na łzy - powiedziała Iza. - Można już żartować, czy za wcześnie? - rozładował w swoim stylu atmosferę „Zima”. On za wygranie pojedynku otrzymał od prowadzących kosz jedzenia, w którym znajdowały się między innymi kiełbasy. Farmerzy od kilku dni narzekali na brak mięsa w codziennym menu. Wszystkich zatem ucieszył wspólny grill na koniec trudnego tygodnia. - Siedzieliśmy już całą grupą przy ognisku, ale na grillu piekły się papryki i marchewki, a dziś będzie się piekła kiełbacha - powiedział „Zima”. - Szamy było na wypasie, marzyłem długo o tej kiełbasie - żartował Rafał. - Mogliśmy razem się pochichrać, pogadać, wspólnie spędzić czas. Nie było żadnego knucia, wieczór był fantastyczny, przyjacielski - oceniła Iza. Nie wszyscy jednak wrzucili na pełny luz. - Mimo tych kiełbasek pamiętam, że to jest gra - podkreślił Tomek.

Podział na grupy
Nie tylko „Drwal” zachował czujność. Młodsi farmerzy także zajęli się na koniec dnia tym, co wychodzi im przed snem najlepiej - plotkowaniem i układaniem planów, kogo w następnej kolejności pozbyć się z gospodarstwa. - Wytworzyły się dwie grupy. Jedna to jest „kuchnia”, do której należy Iza, Marta, Monika i Beata, oraz młodsza grupa, czyli ja, Kuba, Rafał, Kinga i Gosia. Są jeszcze osoby, które nie należą do żadnej grupy - Tomek, „Zima” i Karol - podsumował Karol „Lolek”. Fryzjer pracujący na Malcie podzielił się swoimi spostrzeżeniami, rozczesując Kindze warkocze. - Ja coraz bardziej wkręcam się w ten nasz sojusz - odpowiedziała na jego uwagi dziewczyna. - Tylko gotują i knują w tym garze - stwierdził z kolei Rafał.

„Kinga pokazała jaja”
Poranki to na farmie czas wzmożonej pracy przy zwierzętach oraz w kuchni. Kinga i Gosia postanowiły jednak, że nowy tydzień warto zacząć od... starannego makijażu. - Ja nie mogę. Ty jeszcze nie umyłaś nawet zębów, a tamta się maluje - skomentowała Marta w rozmowie z Izą. - Jedni mają czas na wszystko, a inni na nic. Wydaje mi się to wielce niesprawiedliwe, że ktoś od rana dba o to, żeby zapewnić dobrobyt grupie, a ktoś inny ma to za przeproszeniem w dupie - dodała Beata. W końcu Kinga nie wytrzymała. Wkroczyła do kuchni i pokazała, że nie da sobie w kaszę dmuchać. - Jeśli macie jakiś problem, to ja mówiłabym to w twarz, a nie tak za plecami - zwróciła uwagę. „Ruda” próbowała podjąć rękawicę, wychodząc z założenia, że najlepszą obroną jest atak. Z tego starcia zdecydowanie jednak zwycięsko wyszła najmłodsza uczestniczka programu. - Kinga pokazała jaja. I niech was nie zmyli jej urocza powierzchowność - ocenił Karol.

Przykrywanie trupa dywanem
Trener personalny z Krakowa, który chciałby zostać Farmerem Tygodnia, i w tej sytuacji dostrzegł szansę na wzmocnienie swojej kampanii wyborczej. Tym razem zagadnął bezpośrednio Tomka. - Farmer Tygodnia powinien wkroczyć. Ty nic nie powiedziałeś. Pokoju tu już nie będzie, ale musimy trupa przykryć dywanem na tyle, żeby nie śmierdział - odniósł się do kłótni dziewczyn. Po krótkiej wymianie zdań „Drwal” skapitulował. - Robiłeś jakąś sondę? Masz dużo głosów? - zapytał.

Nowy Farmer Tygodnia
Tradycyjnie już spore zamieszanie wywołała wizyta Ilony Krawczyńskiej. - Tak się składa, że na farmie są zasady. Jedną z nich jest to, ze Farmera Tygodnia wskazuje osoba, która opuściła program - powiedziała prowadząca, kiedy uczestnicy zaczęli ochoczo sami zgłaszać się do roli lidera grupy. Kolejny raz okazało się, że budowane sojusze, mozolnie prowadzona kampania wyborcza i zawiązywanie grup wsparcia w jednej chwili mogą stracić znaczenie. Kinia w pożegnalnym liście wskazała na nową Farmerkę Tygodnia Monikę. - Nie ukrywam, że jest to bardzo duże zaskoczenie. Myślę, że ona widziała we mnie osobę, która sobie poradzi - powiedziała Monika.

„Największym wrogiem kobiety jest druga kobieta”
Nowa Farmerka Tygodnia przejęła rządy w mocno gęstniejącej atmosferze. Szczególnie grupa „kuchenna” wiąże duże nadzieje ze zmianą liderki. - W końcu się tutaj zmieni, bo już zupełnie chłopy rządziły - stwierdziła Beata. - Myślę, że nawet z racji wykonywanego zawodu wprowadzi trochę dyscypliny. Liczę na to - podkreśliła Iza. Karol zauważył za to, że panie mogą się nieco przeliczyć. - Zawsze mówię, że największym wrogiem kobiety jest druga kobieta - powiedział.

Balbina z dozorem policyjnym
Do tego, że Monika to emerytowana policjantka odniósł się także Szymon Karaś. Doświadczony rolnik i ekspert programu sprawdził, jak czuje się ciężarna krowa, Balbina. Zapewnił uczestników, że z jej zdrowie wszystko jest w porządku. Zwrócił jednak również uwagę, że prosząc farmerów o obserwowanie przyszłej mamy, nie miał na myśli siedzenia przy niej non stop przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. - Mniej dozoru policyjnego - powiedział Monice.

Zadanie tygodnia
Jedną z ról Szymona Karasia jest też przekazywanie Farmerowi Tygodnia zadania dla całej grupy. Pierwszego, którym były wykopki, mieszkańcy nie zaliczyli. W kolejnym muszą zbudować kurnik. Stawka jest ogromna. Jeśli uda im się zrobić to zgodnie z wytycznymi, do gospodarstwa trafi czternaście kur i kogut, co rozwiązałoby problem braku jedzenia. Monika do wykonania zadania wybrała „Zimę”, Kubę i Karola. Czy tylko przez nieuwagę i przypadek pominęła Tomka, który jest przecież leśnikiem w Tatrzańskim Parku Narodowym? - Nie znam doświadczenia w drewnie wszystkich uczestników, ale ja mam dosyć spore - powiedział. Ostatecznie jednak „Drwal” nie uniósł się honorem i pomógł w pracach.

Młodzi mają plan
Starsi farmerzy ostro wzięli się do pracy, a młodsi... znowu zajęli się knuciem. Rafał postanowił przekonać Gosię, Karola „Lolka” i Kingę, że najlepszym sposobem na oczyszczenie atmosfery w grupie jest pozbycie się z gospodarstwa Izy. - Trzeba rozbić gang. A kto jest przywódczynią gangu? Ta, co kręci w garze - powiedział tancerz. Koalicjanci w pełni poparli jego plan, jak gdyby zupełnie zapominając, że zasady programu co chwilę obracają w pył wszystkie strategie.

Nowy podział obowiązków
Monika, jako nowa Farmerka Tygodnia, odważnie zaznaczyła początek swoich rządów, przydzielając uczestnikom zadania na kolejny tydzień. O ile wyznaczenie Gosi do opieki nad kozami, czy Rafała do dojenia krowy nikogo nie zdziwiło, o tyle połączenie Izy i Kingi w kuchenny duet albo spowoduje zażegnanie konfliktu, albo w ruch pójdą noże... - Będzie mi ciężko, ale jestem bardzo zadowolona z tego, jak Monika to poprowadziła - oceniła Kinga. Liderka grupy na razie zrobiła na wszystkich świetne wrażenie. Podczas Rady Farmy odczytała jednak także list od Ilony, w którym padły trudne pytania: kto najmniej integruje się z grupą, kto jest egoistą, czy jest osoba, do której straciliście zaufanie, kto najmniej przykłada się do pracy i źle ją wykonuje?

„Farma” - edycja 1, zobacz odcinek 6:

Farma od poniedziałku do piątku o godz. 20:00 w Telewizji POLSAT.

Komentarze