2022-01-14

„Państwo w Państwie” - odcinek 427, na żywo 16 stycznia

0

Spółdzielnia Mleczarska w Rypinie została doprowadzona do upadłości. Rolnicy nie dostali należności za ostatnie miesiące, a w dodatku zostali pozbawieni udziałów, na które pracowali przez lata. Winni nie ponoszą odpowiedzialności i umościli się już na nowych, intratnych posadach. Gdzie jest sprawiedliwość? Prowadzący Przemysław Talkowski z zespołem i ekspertami zapraszają na kolejny odcinek programu „Państwo w Państwie”, emitowany na żywo w niedzielę 16 stycznia o godz. 19:30 w Polsacie.

Oglądaj Państwo w Państwie online na polsatgo.pl.

Upadek spółdzielni
Spółdzielnia Mleczarska w Rypinie (ROTR) funkcjonowała od 1926 roku. Należało do niej wiele pokoleń rolników z powiatu rypińskiego i okolic. Niestety w wyniku niegospodarności i ryzykownych decyzji zarządu w 2018 roku spółdzielnia upadła. W ostatnich miesiącach jej funkcjonowania rolnicy nie otrzymywali wynagrodzeń za dostarczany surowiec. Dla wielu skończyło się to problemami z płynnością finansową, a nawet bankructwem. Za tą przykrą sytuacją kryją się setki rodzinnych dramatów i ogromnych wyrzeczeń. Praca całych pokoleń została bezpowrotnie zniszczona, zaprzepaszczona.

Ograbieni rolnicy bez wsparcia
Na majątek spółdzielni wszedł syndyk, część rolników zmuszono do likwidacji hodowli, a z powodu braku zapłaty za surowiec do tej pory zmagają się z problemami finansowymi. Poszkodowanych zostało 751 rolników, a suma zaległości opiewa na około 20 milionów złotych. Rolnicy stracili również swoje udziały w spółdzielni, które były systematycznie gromadzone przez całe pokolenia. Oprócz symbolicznej spłaty wynikającej z wyprzedaży majątku spółdzielni (16 procent wierzytelności), nie dostali ani żadnego wsparcia, ani obietnicy zadośćuczynienia.

Sukces ma wielu ojców
Ofiary tej sytuacji twierdzą, że majątek spółdzielni jest sukcesywnie wyprzedawany, a rolnicy nie są informowani, co się dzieje z ich pieniędzmi. Pod koniec listopada 2021 r. gruchnęła wieść, że pomoc dla poszkodowanych, którzy nie otrzymali pieniędzy za mleko, ma zostać przeznaczona również dla rolników z ROTR. Informacja rozchodziła się pocztą pantoflową oraz za pomocą serwisów społecznościowych. Portale i serwisy lokalne obiegły statusy i artykuły, w których lokalni działacze prześcigali się w przypisywaniu sobie zasług.

Z drugiej ręki
Rolnicy czują się upokorzeni. Odnoszą wrażenie, że nie chodzi o to, aby im pomóc, tylko o to, aby móc powiedzieć, że się pomogło. Większość z nich nie korzysta z portali społecznościowych. Mimo to informacje o możliwości ubiegania się o pomoc docierają do nich nie drogą oficjalną, lecz właśnie przez media i social media. O swoich sprawach dowiadują się z drugiej ręki.

Czas nie jest z gumy
Najgorsze jest jednak to, że informacja o możliwości uzyskania pomocy pojawiła się 24 listopada, a wnioski można było składać od 29 listopada do 10 grudnia (10 dni roboczych). Zanim poszkodowani dowiedzieli się, że mogą składać wnioski, minęło kilka dni. Zostało niewiele czasu na załatwienie wszystkich formalności i dokumentów, o których często statusy w mediach społecznościowych nie wspominały. Tymczasem w Rypinie nie ma już nawet jednej faktury czy dokumentu potwierdzającego roszczenia pokrzywdzonych. Wszystko zostało przesłane do archiwum w Sieradzu, z którego - jak można było usłyszeć - wyciąganie dokumentów może zająć do 30 dni. Gdyby poszkodowani zaczęli wyciągać dokumenty 24 listopada, to i tak mogliby nie zdążyć.

Jak się liczy straty?
Obecnie rolnicy muszą przedstawić faktury do trzech lat wstecz przed upadkiem mleczarni. Niełatwo jest zdobyć te dokumenty i wymaga to czasu. Większość rolników nie otrzyma żadnej pomocy, ponieważ sposób liczenia straty wyklucza ich gospodarstwa. Ludzie, których nieopłacone faktury opiewają na przykład na 70 tys. zł, mogą liczyć na pomoc rzędu 3 tys. zł. Ktoś, kto stracił 8,5 tys. zł, może liczyć na 580 złotych. Ale są też tacy, którzy mimo dostarczenia kompletu dokumentów nie dostaną ani grosza...

Gdzie jest sprawiedliwość?
Postępowanie upadłościowe również pozostawia wiele do życzenia. Syndyk utworzył trzygodzinny przedział czasowy, w którym można było uzyskać odpowiednie dokumenty. Efektem były ogromne, wielogodzinne kolejki w grudniu, na zimnie, w trakcie pandemii. W kolejkach musieli stać często starsi, spracowani ludzie. A na ich oczach wywożony był majątek spółdzielni. Wychodzi na to, że winni upadku mleczarni nigdy nie zostaną rozliczeni. Mowa o ludziach, którzy cieszą się teraz intratnymi posadami w lokalnych przedsiębiorstwach. A rolnicy mogą zapomnieć o sprawiedliwości.

Państwo w Państwie w niedzielę o godz. 19:30 w Telewizji POLSAT.

Komentarze