2021-04-29

„Nasz nowy dom” - odcinek 234: Warszawa

0

Na stołecznym Targówku pani Beata samotnie wychowuje córeczkę Oliwkę po śmierci jej ojca. Cierpiąca na zespół Downa dziewczynka jest pogodnym i ciekawym świata dzieckiem. Wymaga jednak troskliwej opieki, podobnie jak schorowana matka Hania, która porusza się przy pomocy chodzika. Ciasne i niebezpieczne lokum nie jest przystosowane do potrzeb członków rodziny. Do akcji wkracza więc Katarzyna Dowbor i jej wspaniali pomocnicy.

Oglądaj Nasz nowy dom online na IPLA.TV.

Na jednym z warszawskich osiedli w małym mieszkaniu w bloku z lat 70. żyją pani Beata, jej mama Hania oraz córeczka Oliwia.

Diametralne zmiany
Życie pani Beaty odmieniło się całkowicie w bardzo krótkim czasie. - Na przestrzeni kilku miesięcy dotknęła mnie i choroba córki i utrata partnera, który umarł na serce. Byłam szczęśliwa w tym związku. Pamiętam, jak zaszłam w ciążę i to było dla mnie ogromne szczęście. Obydwoje chcieliśmy tego dziecka - opowiada. Ciąża przebiegała prawidłowo i nic nie wskazywało, że Oliwia będzie cierpiała na zespół Downa. - To się potwierdziło dopiero po porodzie - wspomina.

Niedługo potem nadszedł kolejny cios. - Gdy Oliwka miała osiem miesięcy, mój partner wyszedł z domu, przewrócił się na drodze i nikt mu nie pomógł. To jest cały czas we mnie. Udaje taką silną osobę, bo muszę. Dla mojej córki - opowiada pani Beata ze łzami w oczach.

Niekończące się problemy zdrowotne
Choroba córki wymaga kontaktu z wieloma specjalistami, bo zespół Downa oznacza także problemy zdrowotne. - To jest niedobór masy ciała. To jest wada serca. Ma taką małą dziurkę w nim i jeżeli byłaby taka sytuacja, że to by się powiększało, to wtedy by czekała ją poważna operacja. To jest bardzo duże zagrożenie. Te dzieci mają także problemy ze wzrokiem - podkreśla mama Oliwki.

Pani Beata w tej sytuacji najwięcej pomocy otrzymała ze strony swojej mamy, która w późniejszym czasie z dnia na dzień zachorowała. - Mam cukrzycę i nadciśnienie. Do tego jeszcze problemy z oczami - opowiada pani Hanna. - Staw biodrowy został złamany i trzeba było się nią zająć - mówi jej córka.

Ciasne mieszkanie pełne kłopotów
Małe, trzydziestosiedmiometrowe lokum nie jest dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Kuchnia jest tak ciasna, że pani Hanna i jej chodzik w zasadzie się w niej nie mieszczą. Również wysoka wanna uniemożliwia starszej lokatorce zażywanie kąpieli. - Myję się na stojąco przy umywalce - wyjaśnia kobieta.

Szybkiej naprawy wymaga przeciekająca instalacja hydrauliczna. - Jest cała do wymiany. Boję się, że pewnego dnia to tak pęknie, że wystrzeli to wszysstko - mówi pani Anna. Do tego stara instalacja elektryczna grozi pożarem. - Są tylko dwa korki, które często wywala. Kable „przebijają” ściany. To znaczy, że one się zaczynają jakby palić - zaznacza kobieta.

Katarzyna Dowbor nie ukrywa, że sposób, w jaki pani Beata opiekuje się Oliwką i swoją mamą, budzi jej wielki podziw. I choć w mieszkaniu w bloku nie ma żadnej możliwości powiększenia powierzchni, a remont wiąże się z wieloma utrudnieniami, decyzja jest pozytywna. Do pracy nad wygodnym i bezpiecznym lokum przystępują architekt Wojtek Strzelczyk i kierownik ekipy budowlanej Wiesław Nowobilski.

„Nie wierzę w to, co tam się dzieje!” Na czas remontu rodzina zamieszkała w bezpiecznym apartamencie. Wideo, które ukazuje postęp prac remontowych, budzi zarówno radość, jak i niedowierzanie. - Strasznie. Demolka cała - mówi przejęta pani Hanna. - Nie ma domu - stwierdza Oliwka. - Naprawdę robota idzie pełną parą. Jestem pod wielkim wrażeniem - stwierdza pani Anna.

Podczas gdy Oliwka jest na spacerze z babcią, Pani Annie wizytę składa doradczyni finansowa Dominika Nawrocka, aby porozmawiać o jej planach powrotu do pracy. - To był bardzo dobry pomysł - chwali zorganizowane spotkanie dzielna mama.

Kolejna niespodzianka, którą przygotowała Katarzyna Dowbor, jest dla wszystkich pań. Cała trójka udaje się do salonu piękności. Oliwka rozwija artystyczne umiejętności malując lalkę, jej mama uczy się makijażu, a babcia przechodzi metamorfozę. - Jesteśmy jak gwiazdy z Hollywood - podsumowuje pani Anna.

Spokój babci, stres mamy
Pani Hanna z córką zupełnie odmiennie zachowują się w trakcie powrotu. - Cieszę się, że jadę do domu. Nowego, swojego - mówi babcia Oliwki. Pani Anna, która może się doczekać przekroczenia progu lokum, nie ukrywa, że jest to dla niej wielkie przeżycie. - Jest ogromny stres, są duże emocje - przyznaje.

Czy nowa aranżacja małego mieszkania spodoba się rodzinie? Co o zmienionych wnętrzach powie Oliwka?

Nasz nowy dom w środę i czwartek o godz. 20:05 w Telewizji POLSAT.

Komentarze